>>
Hotel dla psa i kota na wakacje Operacja pod kryptonimem "Cios miecza" rozpoczęła się o świcie od zrzucenia jednostek marines na wioskę Nawa położoną w dolinie rzeki Helmand, na południu Afganistanu. Ukrywający się tam talibowie zostali całkowicie zaskoczeni. Bronili się przy użyciu granatników, ale nie mieli żadnych szans. Amerykańskim żołnierzom wsparcie zapewniał śmigłowiec, który ostrzeliwał okolicę. - To było tylko preludium do dalszej ofensywy, która jest jedną z największych i najbardziej zmasowanych operacji w ramach sił ISAF - powiedział dowódca korpusu ekspedycyjnego marines, gen. Larry Nicholson.
Od wczoraj w ofensywie bierze w sumie udział 4 tys. marines i ok. 650 afgańskich żołnierzy i policjantów podporządkowanych rządowi w Kabulu. Głównym celem akcji w dolinie Helmad jest dla Amerykanów ostateczne wyparcie talibów, dla których południowy Afganistan stanowi główny matecznik. Talibowie nieprzypadkowo wybrali właśnie te tereny. W dolinie rzeki Helmand znajdują się nawadniane pola pszenicy i opium. To stamtąd pochodzi 90 proc. opium dostępnego na światowym czarnym rynku. Jest ono surowcem do produkcji heroiny. Narkotykowy interes to jedno z głównych źródeł dochodów dla talibów. Akcja Amerykanów ma więc również podkopać finansowe fundamenty ich działalności.
- Ta operacja ma przede wszystkim związek z wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na 20 sierpnia - mówi znawca Afganistanu i publicysta "Gazety Wyborczej", Wojciech Jagielski. - Afgańczycy mają się przekonać, że nie warto popierać talibów, bo są coraz słabsi, i poprzeć w wyborach dotychczasowego prozachodniego prezydenta Hamida Karzaia - dodaje. Zdaniem Wojciecha Jagielskiego wybory zostały już zresztą rozstrzygnięte, bo Karzai nie ma ani jednego poważnego konkurenta.
Wczorajsza zmasowana operacja świadczy o tym, że Amerykanie są bardzo zdeterminowani w chęci ostatecznego rozprawiania się z talibami. Prezydent Brack Obama traktuje pokonanie ich jako jeden z najważniejszych celów swojej prezydentury, uważając, że działalność rebeliantów i terrorystów w tym rejonie stanowi główne zagrożenie bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Dlatego liczba wszystkich amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie pod koniec tego roku ma wzrosnąć do 68 tys.
Polacy w operacji "Cios miecza" nie biorą udziału, ale wczoraj podczas akcji w prowincji Ghazni zabili czterech terrorystów.
Jeden polski żołnierz został ranny w rękę.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl