>>
Hotel dla psa i kota na wakacje Brytyjczycy mieszkający w Irlandii Płn. jak co roku świętują swoje przywiązanie do królowej. Jak Ulster długi i szeroki, każdy, kto popiera przynależność północnej części Zielonej Wyspy do Korony brytyjskiej, bierze udział w różnych imprezach. Uroczystości zaczęły się już w sobotę od rozpalenia w wielu miastach gigantycznych ognisk. Największe zapłonęły w Belfaście.
Kulminacją święta są przemarsze oranżystów, czyli północnoirlandzkich protestantów. W niektórych miastach przeszły już wczoraj, w innych będą dziś. Wszystko na pamiątkę bitwy nad rzeką Boyne z 1690 r., kiedy to protestanccy zwolennicy króla Wilhelma III Orańskiego pokonali znienawidzonego w Anglii katolika Jakuba II.
Tylko dla białych BrytyjczykówJeszcze kilka lat temu w rocznicę bitwy dochodziło do starć między protestantami a katolikami, dlatego wielu mieszkańców Ulsteru oczekiwało obchodów z niepokojem. W tym roku było wśród nich ok. 40 tys. polskich imigrantów.
Powód: list z pogróżkami. Do Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Płn. wysłały go dwie młodzieżowe przybudówki lojalnej wobec Londynu paramilitarnej grupy UDA (Ulster Defence Association - Związek Obrony Ulsteru). W liście napisano: "Żadnych względów dla obcokrajowców; wynoście się z kraju Królowej, tak, by was nie było do 11 lipca. Irlandia Płn. jest tylko dla białych Brytyjczyków". Podobne pisma dostały też społeczności muzułmańskie i hinduskie. W ostatnim czasie w Irlandii
Płn. dochodzi do napadów na mniejszości. Pod koniec czerwca zdemolowano domy Romów. Ofiarami podobnych napadów byli też Polacy. Zwłaszcza po tym, gdy w marcu po meczu Polska-Irlandia Płn. doszło w Belfaście do bitwy pomiędzy kibicami. Zaś w sobotę podpalono katolicką szkołę w północnym Belfaście. - List zanieśliśmy na policję, która obiecała, że zajmie się sprawą -mówi Maciej Bator ze Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Płn. O pogróżkach został poinformowany polski konsulat w Edynburgu (w Belfaście nie mamy placówki). -Konsul poleciał na rozmowy z tamtejszą policją. Zapewniono go, że władze mają wszystko pod kontrolą, a groźby nie stanowią realnego zagrożenia - powiedział rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Polacy: sąsiedzi nas poparliGroźby na szczęście były na wyrost. Do wczoraj nie doszło do żadnych ataków na Polaków. -Odnotowano jedynie pijackie burdy wśród samych Brytyjczyków. Wszystko wskazuje też na to, że autorami listu byli nastoletni chuligani, których policja miała przez cały czas na oku - mówi Maciej Bator. -Nie zamierzamy nigdzie wyjeżdżać z Ulsteru. Wiemy, że zdecydowana większość Brytyjczyków odnosi się do nas z sympatią i potępia ataki na imigrantów. Po upublicznieniu listu wielu Polaków dostało od brytyjskich sąsiadów zapewnienia, że w razie czego przyjdą im z pomocą - mówi Aleksandra Łojek-Magdziarz, polska socjolog mieszkająca w Belfaście.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl