Senacka Komisja Ustawodawcza zaczęła wczoraj prace nad projektem rządowym, który rozdziela te funkcje. W nowym roku prokurator generalny byłby wybierany przez prezydenta na sześcioletnią kadencję spośród doświadczonych sędziów i prokuratorów. Rozdział ma zapewnić prokuraturze niezależność (niemal taką, jaką mają sędziowie). Zdaniem PO model, w którym minister - członek rządu - jest jednocześnie zwierzchnikiem prokuratury, nie sprawdził się. Dowiodły tego zwłaszcza lata rządów SLD i PiS - efektem dwóch lat pracy Zbigniewa Ziobry jest kilka śledztw i komisji śledczych, które badają, czy za jego ministrowania nielegalnie podsłuchiwano polityków i czy szukano na nich haków. Odrębność stanowisk Sejm uchwalił bez rozgłosu tydzień temu, w przyszłym tygodniu projektem zajmie się Senat.
Ze Zbigniewem Ćwiąkalskim, b. ministrem sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, rozmawia Mariusz Jałoszewski
Uchwalenie przez Sejm rozdziału prokuratury od rządu to sukces Donalda Tuska i pana, bo to pan przygotował projekt. Pojawiają się jednak głosy m.in. w PiS, że na niezależność prokuratury jest za wcześnie, bo najpierw należałoby ją zreformować. Dowodem mają być ciągnące się latami śledztwa i fakt, że prokuratura nie radzi sobie z wykrywaniem sprawców głośnych zbrodni np. zabójstwa b. szefa policji, Marka Papały. - Zawsze ktoś będzie mówił, że lepiej poczekać lub zrobić czystkę w prokuraturze. Ale rozdział prokuratury premier obiecał w exposé, to był jeden z priorytetów. Polska jest ostatnim krajem UE, w którym nie ma takiego rozdziału.
Ta ustawa nie uzdrowi prokuratury od razu. Ona dopiero otworzy drzwi do reformy. Kolejnym krokiem będzie np. wprowadzenie ocen pracy prokuratorów. Ważne są też zmiany w procedurze karnej, które dziś wydłużają śledztwa. Praktycznie od wszystkiego można się odwoływać i wszędzie skarżyć. Z kolei prokurator musi drobiazgowo badać wszystkie wątki sprawy i np. w śledztwie dotyczącym zabójstwa wyjaśniać kwestię nielegalnie posiadanego dowodu osobistego. Są sprawy, które od wszczęcia śledztwa do wyroku trwają nawet kilkanaście lat. To horror, zwłaszcza dla niesłusznie oskarżonych. Śledztwo powinno trwać trzy miesiące, maksymalnie rok. Wszystko to można skrócić i uprościć. Liczę, że sytuację w prokuraturze uda się uzdrowić przed 2012 r.
Co ta ustawa zmieni dla obywateli? - Prokurator nie będzie już wypatrywał przed wyborami, skąd przyjdzie nowa władza, i wsłuchiwał się w jej oczekiwania. Nie będzie już posądzany o działanie na polityczne zamówienie. Zamiast zbierać haki na polityków, jak to się zdarzało, prokuratorzy zyskają czas na zajmowanie się śledztwami. Nie będzie też politycznych rotacji na stanowiskach szefów prokuratur, bo będą oni powoływani na kadencje. Niezależna prokuratura przyciągnie prawników, którzy chcą ścigać przestępców, ale obawiali się nacisków.
Ale czy w takiej niezależnej, niekontrolowanej z zewnątrz korporacji prokuratorzy nie spoczną na laurach? - Ta niezależność nie jest nieograniczona. Na wniosek premiera Sejm dwiema trzecimi głosów będzie mógł odwołać prokuratora generalnego, którym będzie przecież doświadczony profesjonalista. Na początek chyba dobrze, żeby był to sędzia, bo oni są niezawiśli i nie uczestniczyli w rozgrywaniu polityki. Ale obawiam się, że prezydent może skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Raczej nie będzie jej wetować, bo ustawę popiera SLD, które poparłoby odrzucenie weta.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl