http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sprawa Olewnika coraz bardziej tajemnicza

Mariusz Jałoszewski
2009-07-26, ostatnia aktualizacja 2009-07-26 21:00

Z domu mec. Jolanty Turczynowicz-Kieryłło zniknęły laptopy i segregatory - to kolejny dziwny zbieg okoliczności w związku ze sprawą porwanego i zamordowanego Krzysztofa Olewnika

Jolanta Turczynowicz-Kieryłło podczas posiedzenia sejmowej komisji śledczej
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Jolanta Turczynowicz-Kieryłło podczas posiedzenia sejmowej komisji śledczej
Do domu mec. Jolanty Turczynowicz-Kieryłło w okolicach Grodziska Maz. włamano się w nocy z piątku na sobotę. Sforsowano drzwi od tarasu. Z gabinetu zniknęły trzy laptopy, dwa aparaty fotograficzne i dwa segregatory z podręcznymi materiałami. Nic więcej nie zginęło, a domu nie splądrowano. Sprawców nie zatrzymano - rodzina w tym czasie spała na górze w domu, a brak laptopów zauważyła rano. Policja, którą powiadomiono po południu, już prowadzi dochodzenie, a dziś sprawę przejmie Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Od soboty jest jednak o niej głośno, bo mec. Turczynowicz-Kieryłło broni Remigiusza M., jednego z byłych policjantów, którzy prowadzili nieudolne śledztwo ws. Krzysztofa Olewnika i ma dziś postawione za to zarzuty.

- Jesteśmy przestraszeni. Poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie poprosić o ochronę. Czekam na to, co poradzi nam policja - mówiła radiu RMF FM mecenas Jolanta Turczynowicz-Kieryłło. Zastanawiające jest zniknięcie laptopa jej męża. Był tam dwustustronicowy wywiad z Remigiuszem M. Policja nie wie jeszcze, czy włamanie miało charakter rabunkowy, czy też służyło wykradzeniu materiałów ze śledztwa. - Moim zdaniem to nie ma raczej związku ze sprawą Olewnika. Zginęły wszystkie laptopy, a nie tylko ten z wywiadem. Ale trzeba to zbadać - uważa mec. Bogdan Borkowski, reprezentujący rodzinę Olewników.

Sobotnie włamanie to już kolejny dziwny przypadek ws. porwanego w 2001 r. i brutalnie zamordowanego Krzysztofa Olewnika. Wcześniej w areszcie powiesili się szef bandy porywaczy oraz dwóch zabójców Olewnika. W śledztwie zaginął samochód z aktami sprawy. Rok temu włamano się do domu siostry Krzysztofa, Danuty Olewnik - sprawców nie ustalono. A kilkanaście dni temu powiesił się strażnik więzienny, który miał styczność z dowódcą porywaczy. Zdaniem prokuratury, to samobójstwo było spowodowane raczej problemami finansowymi strażnika. Ale według Zbigniewa Wassermanna (PiS), członka sejmowej komisji śledczej ds. śmierci Olewnika, zbiegów okoliczności jest tu zbyt wiele. Uważa, że sobotnie włamanie powinna wyjaśnić Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku, która ciągle sprawdza, czy ktoś jeszcze stał za zabójstwem Olewnika. - Trzeba wyjaśnić, czy te sprawy się łączą. Może stoją za tym osoby, które jeszcze nie zasiadły na ławie oskarżonych albo ktoś, kto chce odwrócić od siebie uwagę - mówi "Metru" Wassermann. Zdaniem byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, w sprawę porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika jest zamieszany co najwyżej lokalny układ polityczno-towarzyski.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos