Połowa sezonu, a tu wszyscy narzekają na pustki. Mniej turystów odwiedza Kraków - Tomasz Kowalski, prezes Polskiego Zrzeszenia Hoteli w Krakowie mówi, że pięciogwiazdkowe hotele, walcząc o turystów, zjeżdżają do cen hoteli trzygwiazdkowych (50 euro za "dwójkę"), a w zwykłe hostele, mimo obniżenia cen za "dwójkę" ze 150 do 99 zł, mają nawet trzykrotnie mniej rezerwacji niż w zeszłym roku. Narzeka Zakopane. - Ruch jest dwukrotnie mniejszy niż w zeszłym roku, pewnie wszyscy wyjechali nad morze - spekulują pamiątkarze na Krupówkach.
Sprawdziliśmy. Okazuje się, że nad Bałtykiem też wielkie rozczarowanie. We Władysławowie, Jastrzębiej Górze czy na Helu, gdzie masowo zjeżdża Warszawa, zwykle o tej porze nie było już miejsc do końca sierpnia, a teraz nie ma problemu ze znalezieniem kwatery, i to o 20-30 proc. taniej niż rok temu (już od 35-45 zł za osobę!). - Można przyjeżdżać w ciemno i nie ma problemu z wynajęciem pokoju z łazienką, nawet po 30 zł za osobę - mówi czytelnik, który właśnie wrócił z Ustki. Także sklepikarze dwoją się i troją, by opchnąć turystom towar: - Na stoiskach z pamiątkami wyprzedaż, wszystko tańsze nawet o połowę.
Czytelniczka przypomina, że w Dziwnówku zamknięto jedną z dwóch restauracji - nie było gości. - Wszyscy żalą się, że to będzie najsłabszy sezon od lat. Z kolei czytelnik, który właśnie wrócił z Dziwnowa, opowiada: - Gdy na początku lipca szukaliśmy kwatery, z trudem znaleźliśmy wolną trójkę. Ale już na miejscu okazało się, że jesteśmy sami.
Bo Polacy masowo odwołują rezerwacje, i to na całym wybrzeżu: - Jeszcze na początku lipca zapowiadało się nieźle. Mieliśmy 90 proc. pokoi zarezerwowanych do połowy sierpnia. Dwóch trzecich rezerwacji nie zrealizowano. Wielu nie przyjechało, choć wpłacili po 100 zł zaliczki - opowiada Stanisław Gajek, który w Dąbkach prowadzi pensjonat na 35 miejsc.
- Jak tylko pogoda się polepszy, będę musiał podwyższyć cenę za pokój o 20 zł, żeby wyjść na swoje - zapowiada Władysława Bońko, która prowadzi 20-osobowy pensjonat w Jastrzębiej Górze. To, że turystów wystraszyła pogoda, potwierdzają służby meteorologiczne. Tylko pomiędzy Kołobrzegiem a Władysławowem w lipcu było aż 15 dni deszczowej pogody, to aż o 30 proc. więcej niż zazwyczaj.
Katarzyna Draba z Polskiej Organizacji Turystycznej oprócz pogody wini także kryzys. - Bez wątpienia wpływa on na nasze decyzje związane z urlopami. Masowo je skracamy - podkreśla. Jak wynika z właśnie opublikowanych danych sondy portalu Rynekpracy.pl, ok. 23 proc. Polaków ma zamiar przeznaczyć na urlop 2 tyg., gdy jeszcze przed rokiem było to ponad 31 proc. 16 proc. - jeden tydzień, a 8,5 proc. zaledwie kilka dni. A aż 22 proc. przyznaje dziś, że w ogóle zrezygnowało z urlopu. To prawie dwa razy więcej niż rok temu o tej porze.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl