http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kiedyś chcieli ronda Wolnego Tybetu. Dziś nie chcą rozgniewać Chin

Jacek Różalski
2009-07-27, ostatnia aktualizacja 2009-07-27 20:53

Duchowy przywódca Tybetańczyków Dalajlama XIV nie zobaczy ronda im. Wolnego Tybetu, które miało powstać w stolicy. Władze nie chcą drażnić chińskich dyplomatów i przedsiębiorców. Ale w środę Dalajlama otrzyma na Zamku Królewskim honorowe obywatelstwo Warszawy

Dalajlama
Fot. JOERG KOCH AFP
Dalajlama
>> Pij piesku, pij... Piwo dla psów...

Dwudniowa wizyta Dalajlamy XIV ograniczy się tylko do Warszawy. Poprzednia, grudniowa, trwała ponad tydzień, Dalajlama odwiedził też Wrocław i Gdańsk, spotkał się m.in. z premierem Tuskiem.

Dziś wygłosi wykład na UW, zje obiad z prezydent Hanną Gronkiewicz-Waltz, po południu odwiedzi Muzeum Powstania Warszawskiego, a wieczorem otworzy tradycyjną tybetańską klinikę swojego przyjaciela doktora Tenzina Jangczuba.

Jutro na Zamku Królewskim otrzyma honorowe obywatelstwo Warszawy.

- Jesteśmy niezwykle szczęśliwi i wdzięczni Polakom, a przede wszystkim władzom Warszawy za uhonorowanie Jego Świątobliwości. Jesteśmy też przekonani, że Warszawa zyskała prestiż, przyznając mu honorowe obywatelstwo. Pożytki są obustronne - mówił niedawno przedstawiciel Dalajlamy w New Delhi.

Dalajlama zaś powiedział: - Kiedykolwiek jadę do Polski, uczę się waszej silnej determinacji oraz siły woli. Zawsze uważałem, że ludzie z Polski mają silną wolę, reprezentują silnego polskiego ducha.

Radość z wizyty Dalajlamy mąci postawa części radnych stolicy, którzy nie chcą, by w Warszawie powstało rondo Wolnego Tybetu. Na pomysł nadania takiej nazwy wpadł prawie rok temu radny dzielnicy Wola, Michał Kubiak z PO. Chciał, żeby taką nazwę otrzymało rondo na skrzyżowaniu alei Prymasa Tysiąclecia z ulicą Kasprzaka. Jego propozycję podchwycili inni radni PO. - Pokażemy, że warszawiakom sprawa Tybetu nie jest obojętna - mówili w ubiegłym roku.

Nadanie nazwy miało zbiec się z ubiegłoroczną wizytą Dalajlamy. Wszystko było na dobrej drodze, podkomisja ds. nazewnictwa ulic była za, ale w listopadzie ambasada Chin oficjalnie zaprotestowała przeciw upamiętnianiu Tybetu, a w szczególności sugerowaniu jego odłączenia od Chin. Od tej pory sprawa grzęźnie. W maju zapał radnych jeszcze bardziej ostudziło MSZ. W liście wysłanym do Rady Warszawy uznało, że sformułowanie "Wolny Tybet" jest sprzeczne ze stanowiskiem rządu i UE, które uznają "jedne Chiny" i "szanują ich integralność terytorialną". Według MSZ nazwa ronda mogłaby narazić na szwank interesy Polski z Chinami. Na jednym z ostatnich posiedzeń podkomisji ronda Wolnego Tybetu bronili radni PiS. Z PO na placu boju został Michał Kubiak. - Kto jak kto, ale Polacy powinni przypominać o narodach, które walczą o wolność - mówi.

Adam Kozieł z Fundacji Helsińskiej o zmianie frontu przez radnych PO: - Głoszenie pięknych haseł o wolnym Tybecie nic nie kosztuje, gdy chodzi o poklask. Dziś niektórzy radni PO mówią, że ważniejsze są stosunki gospodarcze z Chinami. Wizyta Dalajlamy zbiega się z wizytą delegacji rządowej z Chin. Rozmowy mają dotyczyć modernizacji i budowy infrastruktury kolejowej w Polsce.

Kto ma rację: radni, którzy starają się o rondo im. Wolnego Tybetu? Czy ci, którzy uważają, że ważniejsze są dobre stosunki z Chinami? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów