Dlaczego nadanie nazwy Wolnego Tybetu jednemu z rond wlecze się tak długo?
- To wynika z przyczyn proceduralnych. Musieliśmy zapoznać się z listem, który otrzymaliśmy z MSZ, i odpowiedzieć na niego. Zapoznać się z nim musiał również wnioskodawca, czyli radny Michał Kubiak.
Który wniosek w sprawie nadania nazwy złożył w ubiegłym roku.
- Mamy dłużej trwające sprawy.
A z tą co się teraz stanie?
- Chcemy ją zakończyć jak najszybciej. Ale nie wiadomo, jak się zakończy, bo są jeszcze inne propozycje uczczenia Tybetu. Np. Rondo Tybetu, czy nadanie nazwy Tybetańska jednej z ulic.
Co się pani najbardziej podoba?
- Ulica Tybetańska.
Dlaczego?
- Nie możemy nie uwzględniać interesów Polski w kontaktach z Chinami. A nadanie nazwy Wolnego Tybetu na pewno by nas na to naraziło. Potwierdza to zresztą list MSZ.
A może po prostu boi się pani Chin?
- Nie boję się. Niezwracanie jednak uwagi na politykę międzynarodową byłoby nierozsądne. W dodatku w tym roku przypada 60. rocznica podpisania przez Polskę i Chiny porozumienia, w którym jest zapisane, że nie ingerują w swoje sprawy wewnętrzne. No i jest jeszcze EXPO w Szanghaju w przyszłym roku, na udziale w którym też nam bardzo zależy.
A co ma do tego rondo Wolnego Tybetu?
- Po co drażnić Chiny?
Źródło: Dziennik Metro