http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Po co drażnić Chiny wolnością

jack
2009-07-27, ostatnia aktualizacja 2009-07-27 20:55

Z przewodniczącą podkomisji ds. nazewnictwa ulic Rady Warszawy rozmawia Jacek Różalski

Dlaczego nadanie nazwy Wolnego Tybetu jednemu z rond wlecze się tak długo?

- To wynika z przyczyn proceduralnych. Musieliśmy zapoznać się z listem, który otrzymaliśmy z MSZ, i odpowiedzieć na niego. Zapoznać się z nim musiał również wnioskodawca, czyli radny Michał Kubiak.

Który wniosek w sprawie nadania nazwy złożył w ubiegłym roku.

- Mamy dłużej trwające sprawy.

A z tą co się teraz stanie?

- Chcemy ją zakończyć jak najszybciej. Ale nie wiadomo, jak się zakończy, bo są jeszcze inne propozycje uczczenia Tybetu. Np. Rondo Tybetu, czy nadanie nazwy Tybetańska jednej z ulic.

Co się pani najbardziej podoba?

- Ulica Tybetańska.

Dlaczego?

- Nie możemy nie uwzględniać interesów Polski w kontaktach z Chinami. A nadanie nazwy Wolnego Tybetu na pewno by nas na to naraziło. Potwierdza to zresztą list MSZ.

A może po prostu boi się pani Chin?

- Nie boję się. Niezwracanie jednak uwagi na politykę międzynarodową byłoby nierozsądne. W dodatku w tym roku przypada 60. rocznica podpisania przez Polskę i Chiny porozumienia, w którym jest zapisane, że nie ingerują w swoje sprawy wewnętrzne. No i jest jeszcze EXPO w Szanghaju w przyszłym roku, na udziale w którym też nam bardzo zależy.

A co ma do tego rondo Wolnego Tybetu?

- Po co drażnić Chiny?

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów