http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Miasta zawsze będą się wylewać poza swoje granice, ale nie przez decyzje administracyjne

Mariusz Jałoszewski
2009-07-28, ostatnia aktualizacja 2009-07-28 22:10

ZOBACZ TAKŻE
Mariusz Jałoszewski: Rząd hurtowo zgodził się wczoraj na powiększenie kilku miast, ale nie Ełku gdzie były największe protesty. Część samorządów wiejskich i ich mieszkańców nie chce jednak, by miasta rozwijały się ich kosztem. Kto ma rację w tym sporze?

Prof. Jerzy Regulski, współtwórca reformy samorządowej: Rząd nie powinien się mieszać. Masowe zmiany granic gmin i miast to błąd, bo to podważa sens reformy samorządowej i samorządności. Stabilność granic gmin to taka sama wartość jak stabilność prawa. Gmina to nie tylko obszar, ale i związek mieszkańców powołany, by decydować o lokalnych sprawach, kształtować strategię rozwoju i ponosić za to odpowiedzialność. Dlatego musi mieć zapewnioną stabilność. Zmiany granic powinny być dokonywane tylko w wyjątkowych sytuacjach i przy zgodzie mieszkańców.

Ale miasta mówią, że muszą się rozwijać, a do tego są im potrzebne nowe tereny. Zresztą to miasta, zwłaszcza te największe według rządowej strategii rozwoju na kolejne 20 lat będą motorem rozwoju Polski.

Miasta zawsze będą się wylewać poza swoje granice. To normalne, ale nie znaczy, że trzeba od razu przyłączać nowe tereny, bo do Warszawy musielibyśmy już włączyć tereny od Mińska Mazowieckiego na wschodzie stolicy, po Grodzisk Mazowiecki na zachodzie. To bez sensu. Tak na świecie nikt nie robi, bo to narusza stabilność państwa. We Francji granice administracyjne nie zmieniły się od XVIII w. Jednak rozlewanie się miast wymaga współpracy miasta i gmin. I to nie tylko metropolii, ale również ok. 100 aglomeracji. Ale plan krajowy powinien tylko wyznaczyć obszary wspólnych planów zagospodarowania i strategii rozwoju.

Tylko jak zmusić gminy do współpracy? Przecież już teraz mogą to robić, ale np. w aglomeracji warszawskiej są problemy ze wspólnym biletem na komunikację miejską czy budową dróg.

Brak współpracy to tragedia. Jeszcze trochę i miasta zatkają się od samochodów z przedmieść. To wina polityków, którzy przez ostatnie 20 lat, którzy nie zadbali o zagospodarowanie przestrzenne. A będzie jeszcze gorzej, jak znikną pozwolenia na budowę. Rozwiązaniem może być polityka miejska państwa, którą MSWiA chce razem wprowadzić z ustawą metropolitarną. Państwo musi też zmusić gminy do współpracy.

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów