>>
Konkurs *Załoga G*. Łap nagrody Ogłoszenie o sprzedaży widnieje na anglojęzycznej stronie Luxury Real Estate. Za 90 hektarów w samym sercu Mazur prywatny właściciel każe zapłacić 100 mln zł. Ogłoszenie zachwala, że połączona z lądem za pomocą grobli wyspa nadaje się na inwestycje w turystykę i wypoczynek np. pole namiotowe, kempingi czy pole golfowe. Próżno tam jednak szukać informacji, ze wyspa jest w Mazurskim Parku Krajobrazowym (wg ogłoszenia jest on obok), a w przyszłości być może obejmie ją park narodowy. Rząd na jego utworzenie daje sobie czas do końca 2013 roku, ale to mało realny termin. Czy do tego czasu wyspa zostanie zabudowana? - Tam nie może być żadnych hoteli, tylko infrastruktura sportowo-rekreacyjna np. pole golfowe - zapewnia Grażyna Leszczyńska, wiceburmistrz gminy Pisz, na terenie której leży wyspa. Więcej będzie wolno inwestorowi na lądzie, przy grobli. Wiceburmistrz Pisza wątpi jednak, czy ktoś będzie chciał wyłożyć 100 mln zł, bo inwestorzy muszą się liczyć z tym, że znajdująca się tam cenna przyroda, która chroni siedliska ptaków, nakłada sporo ograniczeń. - I niech tak zostanie - dodaje Leszczyńska.
Wyspa Szeroki Ostrów nie po raz pierwszy jest na celowniku. Na początku lat 90. zachodnioeuropejski inwestor chciał tam postawić luksusowy hotel, ale miłośnicy przyrody zablokowali inwestycję. Wtedy też głośno było o potrzebie utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego. Dwa lata temu wyspę od Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej "Śniardwy" kupił inwestor spod Białegostoku (jak mówi wiceburmistrz Leszczyńska), wg lokalnego portalu internetowego, by na niej zarobić. Czy teraz, gdy dzięki plebiscytowi na nowy cud natury - w którym Mazury dostały się do finału - zainteresuje się nimi więcej inwestorów, rząd odkurzy plany parku narodowego, żeby ratować je przed zabudową? Przeciwne są tylko lokalne władze. Leśnicy i wędkarze nie mówią nie.
Anna Malinowska,
rzecznik Generalnej Dyrekcji Lasów PaństwowychW sprawie Mazurskiego Parku Narodowego nikt nas jeszcze o zdanie nie pytał. Ale podlegamy ministrowi środowiska i akceptujemy każdą jego decyzję. Trzeba jednak pamiętać, że przemysł drzewny jest ważną częścią gospodarki. Wytwarza 3 proc. PKB i skądś to drewno musi brać. To też praca dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi w całej Polsce. Niektórzy z ekologów oskarżają nas o wyrąb drzew na Mazurach. To nieprawda. Leśnicy godzą funkcje gospodarcze lasu z jego ochroną. Opinie, że przeciwni jesteśmy parkom narodowym, nie tylko temu na Mazurach, lecz także w Białowieży, są przesadzone.
Antoni Kustusz,
rzecznik Polskiego Związku WędkarskiegoWędkarze nie muszą się na nic zgadzać. My przestrzegamy przepisów ustanowionych przez państwo i jeśli powstanie Mazurski Park Narodowy, to my się dostosujemy. Dzięki temu, że przestrzegamy prawa, jako jedyny związek wędkarski w Europie jesteśmy dzierżawcą aż 90 proc. krajowych rzek i zbiorników wodnych oraz 20 proc. jezior, również na Mazurach. Utworzenie tam parku narodowego chroniłoby kolejny kawałek przyrody i z tego trzeba się cieszyć. Ale konieczne byłoby też określenie, na jakich jeziorach nie można łowić amatorsko ryb lub na jakich zasadach taki połów byłby dopuszczalny. Obecne przepisy mówią, że sprawy te regulują dyrektorzy parków narodowych.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl