>>
Coś z niczego - zabawki dla oszczędnych Trzęsienie ziemi w polskim wojsku wywołał wywiad gen. Skrzypczaka dla "Dziennika". Dowódca Wojsk Lądowych powiedział w nim, że armia nie może doczekać się na śmigłowce i bezzałogowe samoloty rozpoznawcze. Dodał, że gdyby wojsko dysponowało tym sprzętem, być może śmierci uniknąłby kpt. Daniel Ambroziński, który zginął tydzień temu w zamachu talibów na polsko-afgański patrol.
- Prosimy o broń, ale wszystko tonie w procedurach. Decydują urzędnicy wojskowi, którzy front widzieli w filmie "9 kompania" - mówił gen. Skrzypczak.
- To naruszenie świętej zasady cywilnej kontroli nad wojskiem. Żaden wojskowy nie ma prawa wkraczać w strefę polityki - komentował minister obrony narodowej MON Bogdan Klich. I polecił szefowi Sztabu Generalnego WP gen. Franciszkowi Gągorowi przeprowadzenie "rozmowy służbowej" ze swoim podwładnym. Pierwsze spotkanie trwało po południu ponad trzy godziny. Kolejne miało odbyć się późnym wieczorem.
Pomiędzy spotkaniami Dowództwo Wojsk Lądowych poinformowało, że gen. Skrzypczak oddał się do dyspozycji prezydenta, który jako zwierzchnik sił zbrojnych może zwolnić generała ze stanowiska na wniosek szefa MON. Do wieczora Kancelaria Prezydenta milczała jednak na ten temat.
O tym, że gen. Skrzypczak posunął się za daleko w krytyce MON, przekonani są też politycy wszystkich partii z wyjątkiem PiS. W środę na ten temat chcą rozmawiać posłowie na nadzwyczajnym posiedzeniu Komisji Obrony Narodowej. - Prawdopodobnie zaprosimy na nie gen. Skrzypczaka, gen. Gągora i ministra Klicha. Będziemy mówić nie tylko o generale Skrzypczaku, ale i o problemach poruszonych przez niego - zapowiada wiceszefowa komisji Jadwiga Zakrzewska (PO).
Za Dowódcą Wojsk Lądowych murem stoją żołnierze. Twórca jednostki GROM gen. Sławomir Petelicki stwierdził, że minister Klich słucha wojskowego betonu. Uznawane za bardzo wiarygodne, Stowarzyszenie Niezależne Forum o Wojsku wydało oświadczenie, w którym wyraziło poparcie dla generała. Przypomniało, że gen. Skrzypczak dostał tytuły "Żołnierza Roku 2008" i "Charyzmy Roku 2008". Mundurowi pamiętają, że bronił oskarżonych o ostrzelanie wioski Nangar Khel (w akcji zginęło sześciu afgańskich cywilów). Zapowiedział wówczas, że jeśli zostaną skazani, odejdzie z wojska. - Generał ma rację. W Afganistanie bardziej niż z talibami musimy walczyć z procedurami. Żołnierze z innych kontyngentów współczują nam, że nawet przy wymianie koła musimy pisać "raport", że musimy rozliczać się nawet z łusek na strzelnicy. Dobrze chociaż, że nikt nie każe ich zbierać po akcji - opowiada oficer z Pomorza, który służył w Afganistanie w IV zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego.
W niedzielę premier Donald Tusk zapowiedział, że dziś przedstawi Radzie Ministrów propozycje zakupu sprzętu dla naszych żołnierzy w Afganistanie. W tym roku rząd chciał na to przeznaczyć 500 mln zł. Na przyszły rok kwota ta wzrosłaby do 800 mln zł. O wzmocnieniu naszych sił w Afganistanie, nikt już nie wspomina. Dziś służy tam 2000 polskich żołnierzy.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl