Ustawą o foliówkach rząd miał się zająć przed miesiącem, wczoraj punkt o torbach znów spadł z porządku obrad. Minister środowiska Maciej Nowicki ma przedstawić nowe rozwiązanie. - Bezpośrednim skutkiem tej ustawy byłby najprawdopodobniej wzrost cen produktów w sklepach i rozwój biurokracji - powiedział wczoraj Donald Tusk, komentując odesłanie ustawy do Ministerstwa Środowiska. - Chcemy uniknąć działań na rzecz środowiska, które obciążają finansowo zwykłych obywateli a także przedsiębiorców - dodał Tusk.
Projekt przewidywał wprowadzenie opłat za niezwykle szkodliwe dla środowiska torby foliowe od 2015 roku. Pieniądze z tzw. opłaty recyklingowej (nawet 40 gr. od torby) byłyby przeznaczane na selektywną zbiórkę opakowań i edukację ekologiczną. Opłata okazała się spornym punktem. Bo choć sklepy mogłyby rozdawać klientom torby ekologiczne (biodegradowalne lub papierowe), to może nie będą chciały tego robić.
Dziś w Tesco torby foliowe (ulegające szybszej degradacji niż tradycyjne) są darmowe. Firma nie wie, czy po zmianie przepisów zapewnią klientom bezpłatne torby ekologiczne. W Carrefourze każą płacić za torby ekologiczne. - Torby biodegradowalne są drogie, nie nakładamy na nie marży - mówi Donata Wanzel z Carrefoura.
Anna Piekut, WWF Polska: - Ustawa powinna wejść w życie jak najszybciej. W samej Warszawie codziennie zużywamy 2 mln foliówek. Drobna opłata mogłaby temu zapobiec. Wprowadzenie symbolicznej opłaty w Irlandii spowodowało, że ich zużycie spadło o 95 proc.
Dlaczego prace nad przepisami o torbach ekologicznych trwają tak długo? Pisz:
metro@agora.pl