>>
Hotel dla psa i kota na ostatni wakacyjny weekend Jaktorów leży przy ruchliwej trasie kolejowej z Warszawy do Łodzi oraz Centralnej Magistrali Kolejowej na Śląsk. Przez blisko tysięczną wieś pomiędzy Żyrardowem i Grodziskiem Mazowieckim przejeżdżają m.in. szybkie pociągi Intercity. Szlabany na przejazdach opadają tu często. - W godzinach szczytu pociągi przejeżdżają co kilka minut. Dalekobieżne do Krakowa, Katowic, Wrocławia, międzynarodowe, pospieszne do Łodzi, osobowe do Żyrardowa i Skierniewic - wylicza Krzysztof Łańcucki, rzecznik Polskich Linii Kolejowych, spółki odpowiedzialnej za tory.
A ruch pociągów w Jaktorowie ma być jeszcze większy, bo kolej bierze się za końcowy etap modernizacji trasy do Łodzi oraz CMK, więc pociągi będą mknąć przez wieś nawet 200 km/h. To oznacza, że na całej trasie do stolicy trzeba polikwidować obecne przejazdy przez tory. W Jaktorowie zamknięte będą trzy przejazdy. W zamian wieś dostanie dwa bezkolizyjne przejazdy dla samochodów - tunel lub wiadukt oraz tunel dla pieszych do stacji.
Inwestycja ma ruszyć w przyszłym roku, a sfinansują ją Unia Europejskiej i budżet państwa.
Plany spółki PLK wywołują jednak gorące emocje, bo na taką hojność nie mogą liczyć o wiele większe i zakorkowane nawet 50-tysięczne miasta przy tej samej linii kolejowej do Warszawy. Po jednym wiadukcie mają o wiele większy Żyrardów, Pruszków, Piastów, Milanówek i Grodzisk Mazowiecki. A lepiej może być dopiero za kilka lat, jak powstaną tam obwodnice, albo jak miasta same wyłożą pieniądze. Wyjątkiem jest Grodzisk, któremu PLK wybuduje bezkolizyjny przejazd już teraz. Inne dostaną tunele tylko dla pieszych. Dlatego władze tych miast zastanawiają się, czy hojność PLK dla małego Jaktorowa nie wynika z tego, że mieszka tam Andrzej Wach, prezes PKP (PLK do niej należy). - W Jaktorowie szykuje się druga Włoszczowa [Wach był tam na otwarciu peronu]. Nie wiem, czy te wiadukty są potrzebne, czy nie, ale ich liczba powinna być dostosowana do wielkości miejscowości - mówi włodarz jednego z miast (prosi o niepodawanie nazwiska, żeby nie narazić się PKP). - Wiadukty w Jaktorowie? To chyba nie przypadek, bo mieszka tam prezes PKP. Wkurza mnie to, bo u nas ruch jest o wiele większy. Mieszkańcy stoją w korkach. Ale co ja mogę - dodaje samorządowiec z kolejnego miasta.
Dość okazały, zadbany dom prezesa PKP stoi za torami (mieszkańcy sąsiednich miejscowości złośliwe mówią, że w Jaktorowie drogi są węższe niż tory), jedzie się tu przez dróżkę wyłożoną betonowymi płytami. Wach korzysta i będzie korzystał z przejazdów, bo do pracy w stolicy czasami dojeżdża samochodem. I wtedy musi przejechać przez tory. - To porządny chłop. Mówił, że trzeba pozamykać przejazdy i zrobić nowe. Ale przydałyby się też nowe dojazdy z osiedla, bo jest tu błoto - opowiadał nam wczoraj sąsiad pana prezesa.
Co o hojności PLK i zazdrości miast myśli wójt Jaktorowa Maciej Śliwerski? Nie znalazł wczoraj dla nas czasu, miał wiele spotkań.
- Prezesem PKP jestem pięć lat. I nic nie załatwiałem. Linia Warszawa-Gdańsk też jest modernizowana, ale nikt nam nie zarzuca, że to dlatego, że na Wybrzeżu mieszka premier - tłumaczy Wach. Przekonuje, że wiadukty są niezbędne ze względów bezpieczeństwa, a z przejazdów skorzystają kierowcy okolic Grodziska, gdzie też będą likwidowane obecne zapory ze szlabanami. Skąd zna plany PLK? Po prostu spływają one do PKP. Ale zapewnia, że nie ingerował. Ma też pretensje do burmistrzów miast przy trasie kolejowej w kierunku Łodzi. Że nie doceniają wysiłku kolei, która np. pobudowała przydworcowe parkingi.
Zainteresowani widzą jednak zupełnie inaczej współpracę z PKP. - Tunel dla pieszych przy dworcu mieli zbudować już dwa lata temu. I nic - narzeka wiceprezydent Pruszkowa Andrzej Kurzela. Miasto jest zakorkowane. Nie mogąc liczyć na pomoc PKP, władze Pruszkowa same wykopią drugi tunel dla samochodów.
Z kolei władze Brwinowa nie mogą doczekać się od PKP na remont tunelu, którzy wciąż zalewa woda.
Rozmach inwestycji w Jaktorowie dziwi kolejowych ekspertów.
- Zazwyczaj kolej prowadzi boje z władzami miast o ograniczenie bezkolizyjnych przejazdów. Czy PLK wykazał się nadgorliwością w Jaktorowie? Tacy oficjele sprawiają, że zawsze buduje się więcej, niż to wynika z potrzeb. Ministrowi infrastruktury Cezaremu Grabarczykowi też dba o kolejowe sprawy dla rodzinnej Łodzi- komentuje Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
- Na kolei nie ma sprawiedliwego wydawania pieniędzy. Remontuje się linie, gdzie jeździ mało pociągów, ale jest tam tranzyt, a zostawia się naprawdę zniszczone, po których pociągi jeżdżą 20 km/h. A potem się je zamyka i odcina od kolei kolejne miasta np. Zamość, Słupsk, czy całe regiony, jak Mazury - stwierdza Patryk Skopiec, wiceprezes Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei.
Wczoraj w sprawie wiaduktów w Jaktorowie odbyły się konsultacje z mieszkańcami. Na spotkanie pojechał też prezes Wach, jako mieszkaniec. - Zastanawiałem się czy jechać. Ale nie będę chował głowy w piasek. Nie mam się czego wstydzić - przyznaje prezes PKP.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl