http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kogo wchłonie dziura budżetowa

not. mista
2009-09-06, ostatnia aktualizacja 2009-09-06 20:47

Deficyt budżetowy w przyszłym roku będzie dwa razy większy niż w tym i wyniesie 52,2 mld zł - ogłosił minister finansów Jacek Rostowski. Co to oznacza i czy powinniśmy się bać, zapytaliśmy ekonomistów

Pieniądze
Fot. antonina
Pieniądze
>> Jamniki mają swoją paradę

Minister Rostowski wyliczył, że 52,2 mld zł deficytu stanowi 3,8 proc. PKB - mniej niż w czasie kryzysu z lat 2001-02. Wtedy dziura budżetowa sięgała 4,9 proc. PKB. Mimo to, suma i tak robi wrażenie. 52,2 mld to prawie tyle, ile w 2009 r. NFZ wyda na leczenie wszystkich Polaków.

Wszyscy będziemy spłacać ten deficyt

Paweł Majtkowski, główny analityk Finamo

52,2 mld zł deficytu oznacza, że w przyszłym roku budżet będzie musiał się na tę kwotę zadłużyć, np. emitując obligacje. W ten sposób można będzie opłacić zaplanowane wydatki, na które nie wystarczy pieniędzy z zaplanowanych wpływów. Brakującą kwotę pożyczą budżetowi banki i inne instytucje bankowe, które potem będą oczekiwały zwrotu pożyczki. Dlatego w kolejnych latach państwo będzie musiało płacić odsetki od tego kredytu.

Deficyt byłby niższy, gdyby rząd od przyszłego roku podwyższył podatki albo obciął wydatki. Politycy koalicji argumentują, że odpowiednich ustaw nie forsują, bo i tak prezydent Kaczyński zawetuje je lub odeśle do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydenta do takich ustaw mógłby przekonać silny wstrząs. Nie wykluczone, że informacja o 52,2 mld zł deficytu będzie takim wstrząsem.

Inwestorzy ochłoną i zobaczą, że nie jest tak źle

Marek Rogalski, analityk Banku Ochrony Środowiska

Nieprzypadkowo minister finansów wybrał sobotę na podanie informacji o deficycie. Pierwotnie mieliśmy to usłyszeć we wtorek. Ale w dzień powszedni 52,2 mld zł wywołałoby lekką panikę na rynku walutowym, doprowadzając do gwałtownego osłabienia złotego (nasza waluta pewnie i tak się osłabi, euro może wzrosnąć do 4,2 zł, ale w ciągu kilkunastu dni pewnie wrócimy do silnej złotówki). Podobnie mogłoby być z akcjami na GPW. A tak inwestorzy mieli dwa dni, by wszystko przetrawić i ochłonąć. I mogą dojść do wniosku, że nie jest tak źle. Nie jesteśmy jedynym państwem w regionie, które ma problem z deficytem, w dodatku inne kraje mają większe kłopoty i notują spadki PKB. My jako jedyni będziemy mieli wzrost rzędu 1 proc. Na przyszły rok analitycy prognozują blisko 2 proc. wzrostu. To znaczy, że do budżetu trafi więcej pieniędzy z podatków, wtedy faktyczna różnica między wydatkami a dochodami budżetu okaże się niższa niż zapowiadane 52,2 mld zł. Dlatego uważam, że minister Rostowski chciał przygotować Polaków na pesymistyczny scenariusz, to świadczy o jego ostrożności. Wychodzi z założenia, że lepiej rewidować prognozy na korzyść niż rozczarować zbyt optymistycznymi założeniami, które się nie sprawdzą.

Będzie trudniej o kredyt

Krzysztof Stępień, główny ekonomista Expandera

Tak duży deficyt dla przeciętnego Polaka oznacza większy niż dziś spadek dostępności kredytów, bo o bankowe pieniądze z Kowalskim zacznie konkurować Skarb Państwa. A banki wolą nabywać bezpieczne obligacje skarbowe niż szukać dochodu w pożyczkach dla osób fizycznych lub firm. Dodatkowo napięcie budżetowe nie będzie sprzyjać obniżkom stóp procentowych przez NBP i tu też potencjalni kredytobiorcy nie mogą spodziewać się ulgi.

Większa dziura budżetowa jest o tyle niebezpieczna, że zbliżamy się do sytuacji, w której dług publiczny (dziś ok. 50 proc. PKB) może w niedalekiej przyszłości sięgnąć magicznego pułapu 55 proc. PKB. Dalsze zwiększanie oznaczałoby wstrzymanie inwestycji infrastrukturalnych i zamrożenie płac w budżetówce. Wszystko dlatego, że w konstytucji zobowiązaliśmy się, że dług publiczny nie przekroczy 60 proc. PKB.

Niepokoi to, że rząd nie minimalizuje wydatków. Wiele z nich - jak pensje dla administracji państwowej, nakłady na służbę zdrowia - są sztywne i zmniejszenie ich byłoby niepopularne społecznie. Warto jednak, by rząd wykorzystał obecne spowolnienie gospodarcze do faktycznej restrukturyzacji wydatków i zdecydował się np. na częściową prywatyzację służby zdrowia.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów