>>
Jamniki mają swoją paradę Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia, do których dotarło "Metro", wynika, że w 2008 r. pozbawiono płodności, czyli wysterylizowano 27 kobiet. W tym roku podobnemu zabiegowi poddano dziewięć. Wszystkie wykonano tylko z powodów zagrożenia życia lub zdrowia pacjentek, bo wyłącznie na taką sterylizację pozwala polski kodeks karny. W innym wypadku lekarz narażałby się na dziesięć lat więzienia, bo taka kara przewidziana jest za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci pozbawienia płodności. Nie wiadomo, jak wyglądały statystyki wcześniej, bo ani NFZ, ani resort zdrowia nie zbierały ze szpitali informacji na ten temat.
U większości kobiet (25 przypadków) sterylizacja wykonana była wraz z zaplanowanym wcześniej porodem przez cesarskie cięcie. U 12 kolejnych pacjentek ubezpłodnienie towarzyszyło nagle przeprowadzanej cesarce. Według Funduszu, kobiety zwykle sterylizowane są przez obustronne podwiązanie i zmiażdżenie jajowodów (zabieg nieodwracalny).W kilku przypadkach lekarze zamknęli tzw. światła jajowodów. Ten zabieg jest w pewnym stopniu odwracalny, bo na jajowody zakłada się specjalny zacisk, który można potem zdjąć.
Feministyczna Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny apeluje o łagodniejszą interpretację przepisów lub zmianę prawa. - Dorośli powinni mieć prawo do takiej decyzji. Ale w Polsce nie ma politycznej woli, żeby to zmienić. Podobnie jak nie ma woli, żeby rozwiązać problem in vitro - przekonuje Wanda Nowicka, szefowa federacji. Dodaje, że istniejące prawo na to zezwala, bo zdaniem niektórych prawników, świadomie pozbawienie siebie bezpłodności nie naraża lekarza na odpowiedzialność karną. Medyk będzie mógł ją ponieść tylko w sytuacji, gdyby sterylizacja była wymuszona lub zrobiona bez zgody pacjenta.
Bo nie chcą mieć już dzieci Zdaniem federacji, dobrowolna sterylizacja zarówno kobiet, jak i mężczyzn, ma wiele zalet. A przede wszystkim jest skutecznym środkiem antykoncepcyjnym. - Interweniowaliśmy w Ministerstwie Zdrowia w sprawie kobiety, matki kilkorga dzieci z biednej rodziny. Chciała się ubezpłodnić. Ale nie dano jej zgody, tłumacząc, że to bezprawne - zaznacza Nowicka. Jej zdaniem, takie podejście państwa sprzyja zagranicznej turystyce sterylizacyjnej. Nowicka nie wyklucza też, że istnieje "podziemie" nielegalnie wykonujące takie zabiegi.
Lekarze nieoficjalnie przyznają się do sterylizacji kobiet na życzenie. Z kolei na forach internetowych można natknąć się na wpisy: "Przy jakiej ulicy jest klinika urologiczna w Görlitz, gdzie można zrobić sterylizację? (..) Ile to kosztuje? Może będzie taniej niż w Polsce?".
Po co ludzie chcą się pozbawić płodności? - Ktoś ma 40 lat, kilkoro dzieci i nie chce więcej. A zależy mu na komfortowym współżyciu seksualnym - wylicza Nowicka. Federacja Kobiet przekonuje, że w wielu krajach, np. w Austrii, Danii, Finlandii, Norwegii, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz niektórych stanach USA dobrowolna sterylizacja jest czymś normalnym. Inne państwa jej nie zabraniają. A jak uchronić się przed lekkomyślnymi decyzjami młodych ludzi, którzy sądzą, Ze nie chcą mieć dzieci? Nowicka: - Sterylizacja na życzenie mogłaby być dopuszczalna np. po 30 roku życia.
Sprawa matki Rózi Dyskusję o sterylizacji wywołała w Polsce sprawa Wioletty Woźnej z Wronek w Wielkopolsce. Dwa miesiące temu kobiecie po porodzie odebrano dziecko, bo kurator stwierdził, że w domu jest bałagan, a rodzice są nieporadni życiowo. Później okazało się, że podczas porodu pacjentkę wysterylizowano. Broniąca jej mec. Małgorzta Heller-Kaczmarska zawiadomiła o tym prokuraturę, a ta wszczęła śledztwo. Matka Rózi twierdzi, że zabieg przeprowadzono bez jej zgody. Przyznaje, że podpisała "jakieś dokumenty", ale nie pamięta, co dokładnie w nich było. Lekarze ze szpitala w Szamotułach utrzymują, że kobieta dała zgodę na cesarskie cięcie i tzw. rozszerzony zabieg, na wypadek gdyby doszło do komplikacji, a w trakcie operacji okazało się, że macica jest uszkodzona i podczas kolejnego porodu mogłaby pęknąć.
Zdaniem Federacji Kobiet, sprawy matki Rózi by nie było, gdyby istniały jasne procedury postępowania ze sterylizacją, bo teraz lekarze - zdaniem federacji - unikają brania na siebie odpowiedzialności. A co Polacy myślą o sterylizacji na życzenie? Ostatnie takie badania przeprowadził CBOS w 2002 r. Wtedy jedna trzecia z nas opowiadała się za dopuszczalnością takiej formy antykoncepcji jako metody planowania rodziny i zapobiegania niechcianej ciąży. Przeciw była prawie połowa - 44 proc.
Wolność nie realizuje się w samookaleczeniu, a tym jest sterylizacja prof. teologii Paweł Bortkiewicz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i duchowny katolicki - Jedynym wskazaniem do sterylizacji jest ratowanie życia człowieka. Nie ma do niej przesłanek ekonomicznych, nieporadności życiowej czy haseł wolności wyboru. Bo to trwałe okaleczenie człowieka. Nie sposób skojarzyć tego ze sprawą matki Róży, którą, jak wszystko wskazuje, wysterylizowano wbrew jej woli i bez wskazań medycznych. Taka droga prowadzi do eugeniki, czyli selekcji ludzi [na początku XX w. zaczęto ją stosować w USA, potem w faszystowskich Niemczech, ZSRR, a później w Chinach, Indiach czy Szwecji i Norwegii - red.]. Kościół mówi temu zdecydowanie nie, bo nie jest domeną wolności człowieka działanie na swoją niekorzyść. Wolność nie realizuje się w prawie do samobójstwa, samookaleczenia czy działania na swoją szkodę, nawet jeśli jest to dobrowolne.
Niech kobieta sama decyduje Anita Karwowska: Czy lekarze często wykonują kobietom sterylizację na życzenie? Dr Zdzisław Szramik, ginekolog ze Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie: - Ubezpłodnienie kobiety bez wskazań medycznych, które polega na przecięciu i podwiązaniu jajowodów, jest przestępstwem. Ale przyznaję, że takie zabiegi są wykonywane.
Dlaczego kobiety decydują się na ubezpłodnienie? - Chcą to zrobić głównie pacjentki, które urodziły jedno albo kilkoro dzieci i są przekonane, że już nie chcą zachodzić w ciążę. Młode, bezdzietne kobiety o zabieg proszą rzadko. Przypuszczam zresztą, że u takiej młodej pacjentki, która nigdy nie rodziła, niewielu lekarzy zgodziłby się go wykonać. Istnieje prawdopodobieństwo, że mogłaby tej decyzji po pewnym czasie żałować.
Czy taki zabieg ma skutki uboczne? - Sterylizacja nie ma skutków ubocznych, oczywiście poza trwałą niepłodnością. To zabieg nieszkodliwy, bezpieczny i pewny. Teoretycznie można po wszystkim próbować wykonać plastykę jajowodu, by przywrócić płodność, ale efekt takiego zabiegu jest raczej wątpliwy.
W jakich przypadkach ze względów medycznych lekarze mogliby przeprowadzić ubezpłodnienie? - Lekarz podejmuje taką decyzję, gdy ciąża mogłaby zagrozić zdrowiu lub życiu kobiety albo jej dziecka. Chodzi m.in. o sytuację, gdy kobieta już wcześniej kilkakrotnie rodziła przez cesarskie cięcie albo ma za sobą ciężką chorobę, bądź bardzo źle przeszła ciążę (np. rozchodząca się blizna z poprzedniego cesarskiego cięcia w ostatnich tygodniach ciąży, dziura w macicy) i kolejna byłaby niebezpieczna. Ale taką decyzję powinno się podjąć po uzyskaniu świadomej zgody pacjentki, tzn. poinformowaniu jej o sposobie wykonania zabiegu i trwałym charakterze uzyskanej niepłodności. Niektóre choroby przebiegające z ograniczeniem poruszania się, jak stwardnienie rozsiane lub ogólnoustrojowe (np. cukrzyca), są przeciwwskazaniem do stosowania hormonalnych środków antykoncepcyjnych. W takich przypadkach chirurgiczna sterylizacja jest metodą pewną i bezpieczną. Ale zawsze należy uzyskać zgodę pacjentki.
Czy zabieg jest dla pacjentki ciężki? - Jeżeli wykonywany jest w trakcie operacji brzusznej, to powoduje wydłużenie czasu jej trwania o kilka do kilkunastu minut. Nie powoduje istotnego wzrostu urazu operacyjnego ani jakichś istotnych powikłań, o ile jest prawidłowo wykonany, ale to tyczy się każdej operacji. Jeżeli jest to zabieg przeprowadzany po porodzie, może wydłużyć pobyt w szpitalu o 1-2 dni, ale niekoniecznie. Rehabilitacja i powrót do pełnej sprawności mogą trwać ok. 7-10 dni, ale często już na drugi dzień pacjentki nie mają żadnych dolegliwości.
Czy jest pan za zalegalizowaniem sterylizacji na życzenie? - Tak, bo każdy powinien sam dysponować własnym zdrowiem i móc o nim decydować. Tak samo, jak każdy z nas ma prawo decydować o własnych planach prokreacyjnych. Dzisiaj lekarzowi bezpieczniej jest nie wykonać takiej operacji, co dla kobiety może być groźne, bo często zabieg to jedyna szansa na ochronę jej zdrowia. W Niemczech sterylizację wykonuje się zupełnie legalnie. Wystarczy podpis pacjentki na oświadczeniu woli, by po zwykłym porodzie bez powikłań lekarz podwiązał jajowody i w ten sposób ubezpłodnił. Nasz system prawny nie nadąża za życiem i dlatego zdarzają się takie przypadki, jak w Szamotułach, kiedy lekarze, którzy działali dla dobra pacjentki, dziś muszą się z tego tłumaczyć. Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl