>>
Jamniki mają swoją paradę Dyskryminacji doświadczają np. klienci jednego z największych światowych sklepów - w brytyjskim Amazonie Polak nie kupi sportowych butów, zabawek czy biżuterii. A za przesłanie książek zapłaci dwa razy więcej niż Szwed czy Fin. Nie dla nas muzyka czy seriale z iTunes - sklep odrzuca polskie karty kredytowe. Firmy ogólnikowo tłumaczą to m.in. małą liczbą klientów z Polski.
Walkę z e-dyskryminacją rozpoczyna Parlament Europejski. Komisja Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów pracuje nad dyrektywą ustanawiającą jednolite reguły dla wszystkich konsumentów w UE, kupujących on-line i przez telefon. - Dzięki temu Polacy zyskają więcej praw i będą mogli walczyć z dyskryminującymi ich firmami - mówi członek komisji, europoseł PO Rafał Trzaskowski. Oto najważniejsze propozycje:
- Jednolita karta gwarancyjna w całej UE. Gdy zacznie obowiązywać, to serwis firmowy w Polsce nie będzie mógł odmówić naprawy sprzętu kupionego np. w hiszpańskim sklepie. Teraz jedne serwisy przyjmują takie naprawy, inne nie. Minimalny okres gwarancji w UE ma wynosić dwa lata.
- Co najmniej 14 dni na zwrot towaru. Niektórzy eurodeputowani są jeszcze życzliwsi dla konsumentów i chcą przedłużyć ten termin powyżej dwóch tygodni. Obecnie w Polsce klient może oddać zakupioną przez internet rzecz i zażądać zwrotu pieniędzy, ale ma na to tylko 10 dni. Dzięki jednakowemu w całej UE formularzowi wypowiedzenia umowy, nie miałby z tym kłopotów w zagranicznych sklepach.
- 7 dni na zwrot pieniędzy. Towar musiałby trafić do rąk klienta w ciągu najwyżej 30 dni od zakupu. Jeśli sprzedawca nie wywiąże się z umowy w terminie, a klient zrezygnuje z kupna, pieniądze powinny pojawić się na jego koncie w ciągu tygodnia.
- Wymiana? Naprawa? Zwrot pieniędzy? A jeśli dostaniemy towar wadliwy lub inny niż zamówiliśmy? Wśród eurodeputowanych będą spory. Komisja Europejska chce, by to sprzedawca decydował, co z takim towarem zrobić. Wielu europarlamentarzystów wolałoby oddać tę decyzję konsumentowi.
A co z nieobsługiwaniem Polski przez niektóre sklepy internetowe? - Tu nic nie możemy nakazać sprzedawcom, którzy mają prawo kierować się zyskiem. Ale dyrektywa wymusi to niejako przy okazji - więcej Polaków nabierze odwagi do e-zakupów. I wtedy sprzedawcom zacznie opłacać się równe traktowanie klientów z Polski - mówi Rafał Trzaskowski.
Jednak na pozytywne zmiany będziemy musieli poczekać. Jeśli PE przyjmie konsumencką dyrektywę w przyszłym roku, państwa członkowskie będą miały półtora roku na wprowadzenie zmian do krajowych przepisów.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl