http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Terror w Polsce? To możliwe

Jacek Różalski
2009-09-10, ostatnia aktualizacja 2009-09-10 18:43

Za dwa-trzy lata wzrośnie zagrożenie Polski zamachami terrorystycznymi. Zamachowców mogą przyciągnąć szczyty UE i rozgrywki Euro 2012 - ostrzega ekspert ds. terroryzmu. Z Krzysztofem Liedlem, specjalistą ds. terroryzmu międzynarodowego z Collegium Civitas, rozmawia Jacek Różalski

Krzysztof Liedel
Fot. Albert Zawada / AG
Krzysztof Liedel
Czy takie zamachy jak na wieże World Trade Center z 11 września 2001 r. mogą się jeszcze powtórzyć?

- Z najnowszego raportu przygotowanego przez służby amerykańskie wynika, że możemy się tego spodziewać i to nie w USA, ale w Europie. Wynika to z analizy, która zapowiada względną stabilizację w Iraku i Afganistanie. Tam przez ostatnie lata szkolili się ochotnicy z krajów, gdzie jest duża społeczność muzułmańska, takich jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia. Byli tam najemnikami, a teraz wracają do Europy, bo na Bliskim Wschodzie sytuacja uspokaja się i nie mają tam już co robić. Swoją wiedzę i doświadczenie będą starali się wykorzystać w Europie.

Skala tych zamachów może być równie spektakularna?

- We współczesnym terroryzmie chodzi o wywołanie efektu psychologicznego. Dziś terroryzm nie jest dla tych, którzy giną, ale dla tych, którzy patrzą. Zamachowcy wybierają więc tzw. cele miękkie, miejsca trudne do ochrony, w których gromadzi się bardzo wiele ludzi i gdzie można spowodować tysiące ofiar. Próbkę tego oglądaliśmy w ubiegłym roku w Bombaju, gdy terroryści jednocześnie zaatakowali hotele, sklepy, dworzec kolejowy, a nawet plażę. Zabijali, a jednocześnie brali zakładników.

Czy to się może zdarzyć w Polsce?

- W tej chwili nie musimy jeszcze obawiać się takich zamachów jak na kolej w Madrycie w 2004 r. czy na metro w Londynie w 2005 r. Zagrożenie może u nas wzrosnąć w latach 2011-2012, gdy oczy świata będą zwrócona na Polskę. Okazją będą szczyty polityczne związane z polskim przewodnictwem w UE oraz Euro 2012, gdy przyjadą do nas setki tysięcy kibiców. Terroryści na cele ataku mogą wybrać centra konferencyjne i handlowe, hotele, pociągi, lotniska, stadiony. W oczach światowego dżihadu (święta wojna islamistów przeciw niewiernym), jesteśmy wiernym sojusznikiem USA, razem z nimi weszliśmy na muzułmańską ziemię i walczymy w Iraku i Afganistanie.

Czy rząd wie o perspektywie wzrostu zagrożenia?

- Wydaje się, że te informacje do niego docierają. Problem z naszymi politykami polega na tym, że niby zdają sobie sprawę z zagrożenia, ale wciąż występuje u nich tzw. mechanizm wyparcia: nie dopuszczają myśli o tym, że mogłyby u nas mieć miejsce tak krwawe zamachy jak w Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii. Wielu myśli sobie, że skoro nie mieszka u nas tylu muzułmanów co na Zachodzie, a Arabowie ponoć bardzo nas lubią, to nie będą nas atakować. Takie myślenie będzie obowiązywało, dopóki nie dojdzie do pierwszego dużego zamachu. Skoro nasi żołnierze coraz częściej stają się celem ataków w Afganistanie, to dlaczego nie cywile?

Co należy zrobić?

- Stworzyć system przeciwdziałania terroryzmowi z prawdziwego zdarzenia. Teraz brakuje w nim koordynacji. Zbyt wiele służb dubluje swoje zadania. Konieczne jest stworzenie instytucji koordynującej działania w tym obszarze, nie tylko obieg i wymianę informacji między służbami. Szczegółów nie mogę podać, bo ułatwiłoby to zadanie terrorystom.



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów