>>
Hotel dla psa i kota
Puszcza Białowieska to jedno z najciekawszych przyrodniczo miejsc w Europie. To tutaj lasy zachowały się w pierwotnym stanie, a najstarsze drzewa mają ponad 400 lat! Żyją tu nie tylko słynne żubry, lecz także dziesiątki innych chronionych gatunków zwierząt i roślin. Kłopot w tym, że choć polska część lasu (puszcza ciągnie się dalej na Białorusi) zajmuje 62 tys. hektarów, ochroną objęte jest zaledwie 15 proc. tego obszaru. Resztę eksploatują Lasy Państwowe, które mogą tu wycinać nawet 140 tys. metrów sześciennych drzew rocznie. Ministerstwo Środowiska postanowiło skończyć z degradacją tego miejsca i zaproponowało przesunięcie granic parku narodowego tak, by połowa puszczy została "nietknięta". Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, zgodę na powiększenie parku muszą wyrazić lokalne władze. By przekonać samorządowców, resort środowiska opracował program rozwoju dla gmin leżących na terenie chronionym. Dodatkowo - jeśli samorządy zgodzą się na powiększenie parku - dostaną z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej 100 mln zł na inwestycje środowiskowe (oczyszczalnie, kanalizacje, składowiska odpadów) i turystyczne (ścieżki rowerowe). Ministerstwo obiecuje też środki unijne.
- Dla mieszkańców gminy nie będzie żadnych opłat za wstęp do parku, będzie można zbierać grzyby, jagody czy zioła - zachęcał w liście do mieszkańców minister ochrony środowiska Maciej Nowicki.
- To kompleksowy, unikatowy w skali kraju program, powinien przekonać samorządowców - dodaje Magda Sikorska z Ministerstwa Środowiska.
Ale wśród samorządów Hajnówki, Narewki i Białowieży, które dziś powinny zdecydować, czy popierają propozycje urzędników, euforii nie widać: - Nie mamy żadnej pewności, że dostaniemy te pieniądze. Nawet jeśli, to i tak będziemy je mogli wydać tylko na ochronę środowiska, podczas gdy potrzeb jest znacznie więcej - mówi Olga Rygorowicz, wójt gminy Hajnówka: - Już dziś trudno tu ściągnąć jakichkolwiek inwestorów, wszyscy boją się ekologicznych rygorów i przepisów. Dla nas to dopiero początek, a nie koniec negocjacji - kwituje. Tak samo uważa Albert Litwinowicz, wójt gminy Białowieża: - Zgoda na powiększenie parku oznacza, że wpływy, jakie mamy teraz z podatków, zmniejszą się o połowę (parki narodowe są zwolnione z podatku dla gmin). Nikt się nie kwapi, by nam to zrekompensować.
Resort do sprawy podchodzi spokojnie, ale konkretnie: - Na razie jeszcze rozmawiamy, wyjaśniamy wątpliwości. Nie chcemy nikogo do niczego zmuszać, niech samorządy same zdecydują, co jest dla nich najlepsze - zapewnia Magda Sikorska. Ministerstwo nie ukrywa jednak, że jeśli któraś z gmin nie zdecyduje się na udział w programie, zostanie z niego wyłączona, powiększając w ten sposób pulę dostępnych środków dla pozostałych gmin.