>>
Hotel dla psa i kota Na pomysł jej uruchomienia wpadła Urszula Kostuch. Sama jest babcią i działaczką z lokalnego oddziału Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Kilka lat temu nie mogła opiekować się swoimi wnukami. Szukała zastępstwa. - Przyszła starsza pani i przez cały dzień dziergała na drutach. Pomyślałam, że jeśli tak wnukami opiekują się polskie babcie, to jest to koszmar - mówi Kostuch. A że - jak dodaje - na ulicach spotykała coraz więcej emerytek narzekających, że chciałyby dorobić do emerytury, zaczęła działać.
Załatwiła dotację 10 tys. zł z urzędu marszałkowskiego (realizuje unijny projekt "Aktywny senior"), zorganizowała wykładowców (m.in. z Centrum Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej), miasto udostępniło jej pomieszczenie. Takie były początki szkoły dla superbabć. Choć informacji o naborze nigdzie nie ogłaszała, wieść szybko obiegła Koszalin. Zgłosiło się ponad 50 chętnych, choć miejsc przewidziano tylko 30.
Większość to kobiety, około 60-letnie, posiadające już wnuki. Ale są też takie, które nie mają własnej rodziny. - Jestem samotna. Siedzę w czterech ścianach. Nie można tylko gapić się w telewizor. Już dawno chciałam wyjść do ludzi. Dlatego, gdy tylko usłyszałam o szkole dla superbabć, wiedziałam, że to jest to - mówi Dorota Wiktorowicz (65 l.), jedna z tych emerytek, które się dostały do pierwszego naboru.
Od najbliższej soboty do listopada, przez dwa miesiące, trzy razy w tygodniu razem z koleżankami będzie wysłuchiwać wykładów pedagogów, psychologów, lekarzy, dietetyków, wizażystów, kosmetyczek oraz instruktorów tańca i sportu, którzy mają babciom zdradzić, jak zostać superbabcią i wzorowo wychowywać wnuki. Absolwentki uzyskają certyfikat superbabć. Towarzystwo już planuje uruchomienie podobnych szkół w innych polskich miastach.
Jaką babcie ma twoje dziecko? metro@agora.pl Pisz:
metro@agora.pl