Dziecko wróci do Wioletty Woźnej i Władysława Szwaka z Błot Wielkich w gminie Wronki po blisko dwóch miesiącach walki z sądem. Małą Rózię zaraz po porodzie, pod koniec lipca, odebrał im sąd rodzinny. Działał na wniosek lekarza ze szpitala, w którym urodziła się dziewczynka. Wystarczyła opinia kuratora, że rodzina jest niezaradna, a w domu jest brud. Ta historia wzruszyła całą Polskę. Na pomoc rodzinie ruszyli zwykli ludzie oraz różne instytucje, np. rzecznik praw dziecka. I, mimo początkowego oporu sądu, wczoraj udało się uchylić decyzję o umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej.
Ale na odtrąbienie sukcesu jest jeszcze za wcześnie. Sąd Rejonowy w Szamotułach postawił bowiem kilka warunków. - Konieczny jest nadzór kuratora sądowego, a w zakresie pomocy potrzebnej rodzinie ma z nim współpracować pracownik socjalny - mówi "Metru" Jarema Sawiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu. Raporty z wizyt mają być składane raz w tygodniu, w sądzie. To ważne dokumenty, bowiem na ich podstawie instytucja ta zdecyduje później, czy rodzice Rózi będą mogli się nią opiekować. W sądzie nadal jest sprawa o odebranie praw rodzicielskich nad dziewczynką oraz pozostałym rodzeństwem, a wczorajsza decyzja dotyczyła tylko uchylenia tzw. zabezpieczenia Rózi dobrych warunków na czas trwania tego procesu. - Wszystko zależy teraz od tego, co będzie działo się w tej rodzinie. Czy dostanie pomoc - podkreśla Sawiński.
Burmistrz gminy Wronki deklaruje jednak, że rodzina może liczyć na wsparcie. - W domu będzie remont. Już wymieniliśmy elektrykę. Zrobi się łazienkę, nowy dach. Prace sfinansują prywatni przedsiębiorcy - wylicza burmistrz Mirosław Wieczór. A prywatny ofiarodawca obiecał pieniądze na opiekunkę dla dziecka. - To wszystko zasługa życzliwych ludzi, którzy zaangażowali się w pomoc - podkreśla burmistrz. W gminie działa nawet specjalny zespół, który koordynuje wsparcie dla rodziny z Błot Wielkich. Oprócz burmistrza, zasiada w nim proboszcz, sołtys i pracownicy socjalni. - Myślę, że uda się pomóc Pani Wioletcie i Panu Władkowi. Ale teraz to też zależy od nich - dodaje burmistrz Wronek.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl