Jacek Różalski: Dlaczego armia radziecka weszła do Polski 17 września? Antoni Dudek: - Pakt Ribbentrop-Mołotow zobowiązywał Rosję do zaatakowania Polski od wschodu. Hitler, który napadł na nas 1 września, obawiał się, że od zachodu uderzą na niego Francuzi, więc chciał szybko odciążyć front wschodni. Naciskał więc na Stalina, by ten wywiązał się z zobowiązań i wkroczył do Polski. A Stalin zwlekał. Czekał na to, co zrobi Francja. Gdy nabrał pewności, że Francuzi, a z nimi Anglicy nie zaatakują Niemców, uznał, że Europie nie grozi większy konflikt i zdecydował się na wkroczenie do Polski dopiero 17 września.
Prezydent Ignacy Mościcki i rząd wyjechali do Rumunii przed wkroczeniem Rosjan czy po nim? - Nasze władze opuściły Polskę dobę po ataku sowieckim. W nocy z 17 na 18 września. Gdy stało się jasne, że plan zakładający stworzenie na terenach południowo-wschodniej Polski obszaru, który dalej będzie się bronił przed Niemcami, stał się po wkroczeniu Rosjan nierealny. Wyjazd okazał się słuszny, bo w naszym interesie było, żeby rząd ani prezydent nie dostali się do niewoli i kontynuowali na emigracji naszą państwowość.
Dlaczego nasze wojska walczyły z Niemcami, a z Rosjanami nie? - Marszałek Edward Rydz-Śmigły wydał rozkaz, który mówił, żeby z bolszewikami nie walczyć, chyba że będą atakować. Wszystkim naszym oddziałom nakazał jednocześnie kierowanie się w kierunku granicy polsko-rumuńskiej lub polsko-węgierskiej, bo po rozpadzie Czechosłowacji w 1939 r., graniczyliśmy również z Węgrami. Z jakichś powodów nasze władze stwierdziły, że nie należy dążyć do oficjalnego ogłoszenia stanu wojny z ZSRR. Później Rosjanie wykorzystali to propagandowo, twierdząc, że nie napadli na nas, a tylko przeprowadzili akcję chroniącą ludność ukraińską i białoruską.
I rzeczywiście nikt nie walczył? - Poza pojedynczymi walkami, które podejmował Korpus Obrony Pogranicza, do poważniejszych walk nie doszło. Były potyczki z naszymi wojskami przedzierającymi się do Rumunii, ale miały charakter obronny. Broniły się też niektóre miasta, np. Grodno.
Ilu Polaków zginęło na wschodzie do 1941 r., gdy Hitler zaatakował Rosję? - W pierwszych tygodniach mogło zginąć ok. kilkunastu tysięcy osób. Winna była armia radziecka, jak i ludność miejscowa, która załatwiała między sobą porachunki. W okresie 1939-1941 liczba ofiar wzrosła do 100-120 tys. osób. Trzysta kilkadziesiąt tysięcy wywieziono w głąb Rosji. Najtragiczniejszym wydarzeniem był mord w Katyniu, gdzie zabito kilkanaście tysięcy naszych oficerów.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl