Jacek Różalski: Jak powinniśmy rozumieć przemówienie prezydenta Obamy? Prof. Krzysztof Michałek: To były bardzo ogólne sformułowania, mające zapewnić, że nowy projekt będzie lepszy od tarczy. Nie padły żadne szczegóły, więc trudno powiedzieć coś więcej. Ale warto zwrócić uwagę na to, że prezydent USA podkreślił współpracę z Rosją. Można to rozumieć w ten sposób, że teraz ona będzie ważna dla jego planów.
Rezygnacja z budowy tarczy oznacza, że dla Baracka Obamy jesteśmy krajem drugiej kategorii? Dwa lata temu, gdy umowę o tarczy negocjowano, i rok temu, gdy ją podpisywano, nie byliśmy i dzisiaj też nie jesteśmy dla USA podmiotem. Byliśmy przedmiotem, fragmentem tego regionu Europy i polityki amerykańskiej wobec państw tzw. "osi zła", czyli np. Iranu i Korei Płn.
Polacy pomagają Amerykanom w Iraku, Afganistanie, chcemy być ich wiernymi sojusznikami, a oni traktują nas jak pionka na szachownicy wielkiej polityki. W Afganistanie jesteśmy w ramach sił NATO. Prawdą za to jest, że do Iraku poszliśmy na własne życzenie. Miało nam to przynieść korzyści polityczno-wojskowe. Prawie udało się je zrealizować, gdy podpisano umowę o tarczy.
Do czego Polsce była potrzebna tarcza? Naszym celem strategicznym są amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa. Tarcza miała być tego elementem. Za nią miała trafić do nas jedna bateria rakiet Patriot i współpraca przemysłów wojskowych. Ale dokumentu w tej sprawie nigdy nie podpisano.
Nie jesteśmy zbyt nadgorliwi? Ta nadgorliwość, która może niektórych drażnić, nie wynika z kompleksu niższości, ale właśnie z chęci uzyskania celów strategicznych. Choć faktem jest, że rok temu Amerykanie uzyskali naszą zgodę na budowę tarczy, a nie podpisano ważnej dla nas deklaracji o gwarancjach bezpieczeństwa.
Rosja ma powody do radości? Rosja zawsze traktowała tarczę jako powrót do polityki zimnowojennej. Z punktu widzenia Rosji decyzja USA jest więc bardzo korzystna. Za rządów prezydenta Busha tarcza mogła stanowić formę nacisku na Rosję, żeby ta była bardziej skłonna pomagać USA np. w sprawie Iranu. Efekt był taki, że relacje się ochłodziły. Dzisiaj więc tarcza znika z relacji amerykańsko-rosyjskich, żeby stosunki uległy ociepleniu.
Co nasze władze powinny teraz robić? Mimo wszystko naciskać na realizację ubiegłorocznej deklaracji o współpracy. Chodzi przecież o nasze bezpieczeństwo. Używać wszelkich form perswazji, by Amerykanie zaczęli nas w końcu traktować jak partnera.