http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > eMetro.pl >  Tematy dnia

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Kazik: Internauci dali mi w twarz

eb, tyl
2009-09-21, ostatnia aktualizacja 2009-09-22 12:43

Jak widać, dla ściągających z sieci, KULT nie jest wart nawet pięciu piw - mówi Kazik Staszewski w rozmowie z "Metrem"

Kazik podczas koncertu
Fot. Paweł Kozioł / AG
Kazik podczas koncertu
>> Jamniki mają swoją paradę

Z Kazikiem Staszewskim rozmawiają Edyta Błaszczak i Artur Tylmanowski

Dlaczego ściąganie to kradzież?

- Kiedy sprzedaje się jedna płyta z dziesięciu, to nasza praca zaczyna być działalnością charytatywną, prawie hobby. Ostatnio dostałem na przykład wyciąg ze sprzedaży za drugi kwartał za "Posłuchaj to do ciebie" - moje wpływy to 73 zł 17 groszy...

Spotkałem kiedyś koleżkę, który jest w wieku moich synów (dwudziestolatkowie). Mówi do mnie: "jak ja bym kupował płytę, to nie miałbym na benzynę". Ja na to: "dlaczego płacisz za benzynę, lepiej kup płytę, a spier... ze stacji benzynowych bez płacenia". I tu przez chwilę nastąpiła refleksja, a potem odpowiedział: "ale na stacji są kamery, będą łapać". To przykład na to, że może dobre ale martwe prawo zachęca ludzi do kradzieży dóbr intelektualnych. A tworzenie muzyki nie jest tanie. Trzeba wynająć studia, muzyków, instrumenty - szereg kosztów łącznie z kampanią reklamową.

Wiele w życiu widziałeś, dlaczego tym razem zareagowałeś tak ostro i posypały się przekleństwa?

- Coś we mnie pękło, bo najbliżsi ludzie (wszystkich fanów z forum na mojej stronie uważałem za jakoś bliskie mi przecież osoby) przyznają się otwarcie, że ściągnęli moją najnowszą płytę, która jeszcze nie miała premiery.
Tworzę muzykę nie tylko dla pieniędzy. Ale dziś zastanawiam się, czy nie postąpić jak malarze. Tak, jak oni tworzą jeden obraz - wypuścić płytę w jednym egzemplarzu i sprzedać jakiemuś szalonemu kolekcjonerowi. Niech robi z nią, co chce.
To, co się stało, tak bardzo mnie boli, bo wiem, że nie usprawiedliwia zachowania piratów. Po wojnie staliśmy się złodziejskim narodem. Elita została zgładzona i nie miał kto nam przekazać najważniejszych wartości. Gdyby nie moja chamska reakcja, która być może była za ostra, nie wiem, czy ruszyłoby to czyjekolwiek sumienie.

Gdyby płyty kosztowały mniej, to ludzie może by nie ściągali z sieci muzyki bez zapłaty?

- Cena płyty nie jest bez znaczenia. Na przykład te zagraniczne są horrendalnie drogie, zwłaszcza w stosunku do tego, co się zarabia. Ale przy ostatnim albumie przeprowadziliśmy eksperyment - jedna wersja krążka była za 19 złotych. "Poligono Industrial" sprzedał się w rekordowej liczbie 70 tys. egzemplarzy, a jego droższa wersja sprzedała się dokładnie tak samo, jak tańsza. Zresztą, powodem każdej kradzieży jest fakt, że coś jest dla kogoś za drogie.

Płyta Behemotha trafiła do sieci na dwa miesiące przed premierą, a mimo to jest na liście "Billboardu". Może internet pomaga w promocji?

- To główny argument tych, którzy ściągają. Rozumiem, że ludzie nie lubią kupować kota w worku. Ale w życiu jest trochę jak w cukierni. Musisz najpierw kupić sernik, aby spróbować, że jest dobry. Dziś zniknął czar czekania na coś. Pamiętam, jak kiedyś, gdy dostałem z Anglii nową płytę analogową, która w Polsce była nie do kupienia, to wąchałem okładkę, z namaszczeniem się z nią obchodziłem. Lubiłem czekać na coś, czego pragnąłem. Poza tym ciekaw jestem, ilu ludzi nie kupiło Behemotha, bo sobie wcześniej ściągnęli. Myślę, że parę razy więcej niż te osiem i pół tysiąca.

Dziś młodzi nie chcą czekać, wszystkiego chcą tu i teraz. Może trzeba zmienić model dystrybucji? Odpytani przez nas specjaliści namawiają cię, żebyś wyszedł przed szereg i jako pierwszy artysta wprowadził płytę do sieci za darmo...

- Prędzej czy później będziemy musieli się zmierzyć z internetem. Tylko jest taki problem, kto mi zapłaci za studio? Ze 100 tysięcy trzeba władować w wydanie płyty. Niech ktoś popracuje pół roku za friko, to pogadamy. W ostatnie dwa dni, które mnie kompletnie zdołowały, zacząłem zastanawiać się, żeby się przebranżowić. Druga rzecz - po muzyce - to prowadzić restauracje. Gdybym miał dochodową knajpę, to byłoby mnie stać na komponowanie muzyki za darmo. Dobrej restauracji się nie spiratuje ani nie ukradnie. A dziś granie jest moim głównym zajęciem i nie stać mnie na rozdawnictwo. Może mógłbym zatrudniać się na zamkniętych imprezach, na wiecach politycznych, grać w reklamach. Ale chcąc żyć w zgodzie z sumieniem i ludźmi, których szanuję, nie zamierzam tego robić. Jeśli mam pozostać autentyczny i śpiewać o wykolejeniu mass mediów, to nie mogę w tym samym czasie reklamować suszarki do kiełków sojowych. Żeby być wiarygodnym, muszę wymagać od siebie.

Czy SP Records umożliwi ściąganie z sieci muzyki swoich artystów za symboliczną złotówkę?

- Oczywiście. Teraz się denerwujemy, a za dwa lata okaże się, że te nerwy były na nic. Ale my już wrzucamy naszą muzykę do sieci. Jednak co innego ściągnąć z sieci i złotówkę zapłacić, a co innego zaj... na dwa tygodnie przed premierą. Wielu będzie takich, którzy nie kupią już mojej płyty. Na moim forum padały głosy, że cena płyty to równowartość pięciu piw. Jak widać, Kult nawet pięciu piw nie jest wart.

Jesteś ikoną, liczącą się w kraju postacią, cytuje cię główny nurt i alternatywa. A zostałeś obrzucony błotem. Czujesz się zdradzony?

- Zdradzony to nie. Ślubu z tym, czy tamtym nie brałem. Ale koniec z bezgraniczną ufnością. Trochę dało mi to po buzi, czuję, jak pieką mnie policzki, choć minęło już parę dni. Ale wiecie, co mnie najbardziej wku....? Że na naszych występach od dawna można było nagrywać, filmować, ale nie - ten czy ów podniósł kradzione. Do tego w pojedynkach słownych w internecie mam nierówne szanse, bo jestem jeden i występuję jawnie przeciwko mniej lub bardziej anonimowym przeciwnikom. Ujmując to łopatologicznie - wraz z rozwojem techniki, zwłaszcza form komunikacji internetowej, która zasuwa w sposób kompletnie niewyobrażalny, tracimy jakąś cząstkę człowieczeństwa.

Czy myślałeś o tym, aby artystycznie zareagować na piractwo? Kiedyś nagrałeś piosenkę "Mój wydawca jest złodziejem". Od lat często pisałeś w felietonach o piratach, ale nigdy nie powstał na ten temat żaden utwór.

- Nie. Moja sztuka do takiego syfu nie będzie się zniżać.

Popierasz Kazika? Wesprzyj naszą akcję, zaprojektuj antypiracką vlepkę i przyślij ją do Metra. Uważasz inaczej? Też pokaż to na vlepce. Najciekawsze opublikujemy w Metrze. Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

3.8

11 głosów


Newsletter
Newsletter

Zamów artykuły z Metra na Twój adres e-mail. Zobacz przykład