>>
Hotel dla psa i kota Jeszcze rok temu większość Polaków, chcąc kupić mieszkanie, korzystała z kredytu we frankach szwajcarskich. Ale wraz z nadejściem kryzysu kurs franka poszybował w górę, a wraz z nim wartość comiesięcznej raty. Przy okazji frankowi kredytobiorcy dowiedzieli się też, czym jest "spread". Bank pożycza nam np. franki, byśmy mogli spłacić kredyt w tej walucie - sprzedaje walutę po kursie sprzedaży (niższym). Ale już gdy ustala wartość raty - w złotówkach - skupuje od nas wspomniane franki po kursie wyższym, czyli kursie kupna. Różnica między kursem sprzedaży a kursem kupna to właśnie spread.
Banki ustalają tę wartość same i na różnicy kursowej nieźle zarabiają. Nie dziwi więc gigantyczna ilość skarg na te instytucje. W ub. roku skarżyło się na nie do organizacji konsumenckich aż 10 tysięcy osób. Przed rokiem - o jedną piątą mniej.
Sprawą w końcu zajął się więc Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przeprowadził kontrolę 17 banków oferujących kredyty hipoteczne w obcych walutach. Z jego ustaleń wynika, że większość, bo aż 11 banków nie podaje, na jakich zasadach oblicza kursy walut. Według Urzędu oznacza to, że spośród miliona Polaków, którzy zaciągnęli kredyty walutowe, co piąty odczuł niekorzystny sposób przeliczania kursów. - Nie zakwestionowaliśmy poziomu spreadów, ale brak precyzyjnych zasad ich ustalania - mówi Małgorzata Cieloch, rzecznik UOKiK.
Jedną z takich spraw zajmuje się już Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Bank Millenium musi wytłumaczyć się z klauzuli, zgodnie z którą może dowolnie kształtować kursy walut. Gdy sąd uzna, że sposób obliczania spreadów przez instytucję jest niezgodny z przepisami, wówczas postanowienie to zostanie wpisane do rejestru klauzul niedozwolonych. Jeśli tak się stanie, wszystkie banki będą musiały ustalić jasne zasady naliczania kursów. Co możemy zrobić do czasu sądowego werdyktu?
Paweł Majtkowski, doradca finansowy Finamo: Można zmienić umowę na taką, która umożliwi nam samodzielny zakup franków. Żeby to zrobić, trzeba podpisać aneks do umowy. To jednak jest związane z dodatkową prowizją, która może wynieść kilkaset złotych, a nawet być naliczona od sumy pozostałej do spłacenia. Wówczas taka operacja może być nieopłacalna i będzie kosztować nawet kilka tysięcy złotych.
Ile tracimy na spreadzie? Jan Nowak zaciąga kredyt na 300 tys., w sytuacji gdy średni kurs franka to 2,75 zł a bankowy spread wynosi 20 gr. Przy założeniu spłaty kredytu przez 30 lat przy stałym kursie waluty i oprocentowaniu kredytu na poziomie 4% Nowak musi spłacić o 16,1 tys. zł więcej niż w wówczas, gdyby kredyt został wypłacony i spłacony po kursie 2,75 zł. Rata kredytu ze spreadem wyniesie w przypadku pana Nowaka 1540,34 zł. Gdyby spreadu nie było, wyniosłaby 1432,25 zł.