>>
Hotel dla psa i kota Wymiar ekonomiczny W trzydniowym kongresie bierze udział ponad tysiąc osób - artystów, animatorów życia artystycznego, naukowców, dziennikarzy. Jak twierdzi organizator przedsięwzięcia Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski, celem jest wypracowanie nowej strategii rozwoju polskiej kultury. Po wczorajszych pierwszych sympozjach ocenił, że "jest wiele pomysłów dotyczących zmian w kulturze". Jakie konkretnie, dowiemy się zapewne na koniec kongresu.
- Program jest bardzo napięty - mówił na antenie radia TOK FM Krzysztof Sadowski, pianista i kompozytor, jeden z prelegentów. Relacjonując przebieg dyskusji, podkreślił, że najczęściej spierają się ekonomiści i twórcy kultury. Leszek Balcerowicz ramię w ramię z Jerzym Hausnerem udowadniali, że odpowiedzialność państwa wobec sektora kultury powinna odbywać się na warunkach rynkowych. Agnieszka Holland ripostowała, że nigdzie na świecie kultura wysoka nie jest poddana regułom ekonomii i nie wyobraża sobie, żeby tak mogło być w Polsce. Z kolei Andrzej Wajda głęboko ubolewał nad kierunkiem, w którym zmierza nasze prawo. Mówił, że jego szkoła filmowa jest w bardzo trudnej sytuacji, gdyż wykończony przez państwo jeden z najbogatszych Polaków Ryszard Krauze, nie może wspierać uczelni jako sponsor, a odpowiednie ministerstwo nie ma takich możliwości. Dyrektor Teatru Wielkiego Opery Narodowej Waldemar Dąbrowski, choć stwierdził, że "nigdy nie było tak dobrego finansowania kultury" według Sadowskiego, ostro skrytykował plan Hausnera. Były minister finansów chciałby uwolnić kulturę spod kurateli państwa. Dąbrowski zarzucił mu brak realizmu.
Kultura jest dla ludzi Dąbrowski, podobnie jak dyskutujący filmowcy, podkreślił bardzo ważny aspekt działań kulturalnych. - Zadaniem numer jeden jest podnoszenie kompetencji kulturalnych polskich obywateli - mówił. Zwrócił też uwagę, że mamy w Polsce problem z wyławianiem talentów. W podobnym tonie wypowiadała się na innym panelu reżyserka Małgorzata Szumowska, która zaproponowała stworzenie programu wpierającego twórców. - Młody artysta świetnie zadebiutuje, a potem musi czekać 5-7 lat na produkcję kolejnego filmu. Artystka tłumaczyła, że to syndrom polskiego kina - młodzi, zamiast tworzyć sztukę, idą do seriali, biorą chałtury, bo muszą zarabiać na życie i potem nie mogą wyjść z tego zaklętego kręgu. Agnieszka Odorowicz - szefowa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oceniła z kolei na przykładzie swojego urzędu, że odradza się kontakt filmowców ze społeczeństwem, bo zakończony niedawno festiwal filmowy w Gdyni to sukces młodego pokolenia. Podkreśliła jednak, że wciąż trzeba zdawać sobie pytanie - dla kogo jest kinematografia? Nawoływała do wspierania twórców kontrowersyjnych i niebanalnych. Wtórował jej krytyk filmowy Tadeusz Sobolewski. Zdaniem Szumowskiej to jedyny sposób, aby wejść na filmowe salony Europy.
Kongres Kultury można na bieżąco śledzić on-line. Wywody niektórych panelistów są często niemal diagnozą społeczną albo filozoficznym dyskursem. Co dał kongres - oprócz na pewno ważnej burzy mózgów - oceniać będziemy za kilka miesięcy.