Burzę wywołał Marcin Zubek, prezes zakopiańskiego oddziału Związku Podhalan - najważniejszej organizacji regionalnej pod Tatrami. Na łamach "Tygodnika Podhalańskiego" Zubek zarzucił najnowszemu filmowi Agnieszki Holland i Kasi Adamik "Janosik. Prawdziwa historia" szkalowanie góralszczyzny. Stwierdził, że film pokazuje tylko "napady i ruję", a to - jego zdaniem - nieprawdziwy obraz praprababek i prapradziadów górali z obu stron granicy. Akurat cnota przez góralki, jak twierdzi Zubek, jakieś 300 lat temu była bardzo szanowana.
- Każda dziewczyna pilnowała dziewictwa jak oka w głowie. Bo wieś by ją wyklęła, jakby bez sakramentu zaszła w ciążę. Artysta czy twórca może tworzyć i snuć swoje wizje. Ale skoro film ma w tytule "Prawdziwą historię", to powinien trzymać się realiów - argumentuje Zubek. - Złożę oficjalny protest przeciwko filmowi. Niech przynajmniej będzie tylko dla dorosłych, a nie od 12 lat.
Oświadczenie budzi zdziwienie wśród etnografów i znawców regionu. - Ciekaw jestem, skąd pan prezes czerpie wiedzę o szczególnej cnotliwości góralek sprzed trzech wieków. Bo ja nigdzie nie natrafiłem na źródła mające potwierdzać takie tezy - mówi Antoni Kroh, jeden z najwybitniejszych badaczy kultury Podhala. - Ten protest, jeśli na Podhalu jest traktowany serio, to jakaś wielka bzdura. Poza tym w filmie zostali sportretowani nie podhalańscy górale, a górale ze słowackiego Liptowa, skąd wywodził się Janosik.
- Ja bym aż takiego protestu przeciwko filmowi nie robił - mówi Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański i były prezes zarządu głównego Związku Podhalan, ciągle działający w organizacji. - Film widziałem i też wydaje mi się, że ze względu na sceny miłosne i brutalne nie powinny oglądać go dzieci. Ale nie odmawiam paniom reżyserkom prawa do takiego pokazania tamtej epoki. Taka jest ich artystyczna wizja.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl