http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kolejne cztery lata kanclerz zza muru

jack
2009-09-24, ostatnia aktualizacja 2009-09-24 20:46

Niemcy, nasz najważniejszy sąsiad i największy partner handlowy wybiera w niedzielę nowy parlament. Największym poparciem cieszą się chadecy, co może sprawić, że Angela Merkel będzie kanclerzem przez następną kadencję

Angela Merkel
Fot. NIGEL TREBLIN AFP
Angela Merkel
Z dr. Waldemarem Czachurem, analitykiem Centrum Stosunków Międzynarodowych, rozmawia Jacek Różalski

Kto wygra niedzielne wybory w Niemczech?

- CDU/CSU, a Angela Merkel przez kolejne cztery lata będzie kanclerzem Niemiec. Mniej pewne jest, z kim będzie współrządzić. Ostatnie sondaże dają bowiem chadekom 36 proc. głosów, co nie wystarczy na stworzenie samodzielnego rządu.

Będzie powtórka z wielkiej koalicji z SPD?

- To bardzo prawdopodobne i zapewniłoby bezpieczną większość, ponieważ socjaldemokraci w sondażach cieszą się poparciem 27 proc. wyborców. Mniej pewna jest koalicja z FDP, czyli liberałami. Oni mogą liczyć na 12 proc.

Chadecy i SPD przez ostatnie cztery lata rządzili razem, ale to CDU ma znaczną przewagę. Dlaczego?

- Najważniejszym powodem jest kryzys, który przeżywa lewica w całej Europie. Podobnie jest w Polsce czy we Francji. Drugi z powodów to brak w SPD charyzmatycznego lidera, który mógłby przyciągnąć wyborców. Frank-Walter Steinmeier to świetny szef ministerstwa spraw zagranicznych, ale to nie jest człowiek, który przemawiając na wiecu, byłby w stanie pociągnąć masy.

Merkel to potrafi?

- Jest kobietą, co na duże znaczenie i dzięki temu na tle tłumu mężczyzn w tej kampanii jest od razu inaczej odbierana. Pojawiło się nawet określenie, że stała się dla Niemców "matką narodu". Nie bez znaczenia jest też jej biografia. Urodziła się na terenie dawnego RFN, ale wychowała się w NRD, dokąd wyjechali jej rodzice. W ten sposób może reprezentować Niemców z obu stron obalonego 20 lat temu muru. W dodatku ma o wiele więcej charyzmy niż szef SPD.

Ale kampania i tak była nudna.

- Bo obie główne partie mają w wielu kwestach podobne poglądy. Wspólnie też przygotowały program napędzający koniunkturę, by skutecznie walczyć z kryzysem. Obie partie popierają dalszą integrację w ramach Unii Europejskiej. Nie ma też między nimi różnic w polityce zagranicznej.

Angela Merkel, a wcześniej poprzedni kanclerz Gerhard Schröder z SPD świetnie dogadują się z Władimirem Putinem. Dalej chcą budować gazociąg północny, niedawno sprzedali Rosjanom Opla. U nas wywołuje to niemiłe skojarzenia.

- Polityka zagraniczna Niemiec względem Rosji od czasów kanclerza Schrödera nie zmieniła się. Cały czas jest taka sama - bardzo pragmatyczna. To, o czym pan wspomniał, to po prostu pogłębianie kontaktów handlowych, w czym oba kraje mają interes. Rosja chce sprzedawać Niemcom surowce, a oni chcą je od nich kupować. Trudno mieć o to pretensje. Zmiana jest na płaszczyźnie gestów. Angela Merkel nie jest już tak wylewna w kontaktach z premierem Putinem czy prezydentem Miedwiedjewem.

Polaków na obchody obalenia muru kanclerz Merkel zaprosiła dopiero po awanturze w mediach.

- Polityka niemiecka wobec Polski bardzo się zmieniła. Zwłaszcza w ostatnich dwóch latach. Przede wszystkim dlatego, że stajemy się coraz ważniejszym partnerem w UE. Angela Merkel ma też o wiele więcej wrażliwości w kontaktach z nami, bo żyła w dawnej NRD. Merkel powiedziała kiedyś, że nigdy już nie będzie latać do Moskwy bez zatrzymywania się w Warszawie. Trzeba jej przyznać, że wywiązuje się z danego przyrzeczenia. Za jej rządów bardzo często dochodzi do polsko-niemieckich konsultacji. Zauważmy, że u jej współpracowników i urzędników tej wrażliwości jest mniej. Stąd to zamieszanie wokół zaproszenia na 20-lecie obalenia muru. Na szczęście Donald Tusk jednak pojedzie do Berlina w listopadzie.

Jakim sąsiadem są dziś Niemcy?

- Nasze stosunki są dobre, choć mamy jeszcze parę problemów do załatwienia. Na przykład sprawę nauki języka polskiego w niemieckich szkołach. Na szczęście w naszych relacjach jest jednak coraz więcej spraw europejskich. Gdy się spotyka Tusk z Merkel, to już nie rozmawiają tylko o rurze na dnie Bałtyku, czy Erice Steinbach, ale np. o pakiecie klimatycznym. Dzięki naszemu członkostwu w UE mamy w końcu w Niemcach partnerów, a nie sąsiadów-wrogów, których kiedyś trzeba było się obawiać. Dla Niemców powoli przestajemy być tymi, którzy kradną im samochody - co raz częściej jesteśmy postrzegani jako naród znany z gościnności, serdeczności i otwartości.

Angela Dorothea Merkel (ur. w 1954 r. w Hamburgu).

Córka luterańskiego pastora i nauczycielki. Z wykształcenia jest fizykiem. Drugiego męża, profesora chemii Joachima Sauera poślubiła w 1998 roku po 17 latach życia w nieformalnym związku. Bezdzietna. Od 2005 r. jest kanclerzem Niemiec.

- chce obniżyć podatki

- jest przeciwna wprowadzeniu płacy minimalnej

- obiecuje państwowe wsparcie dla osób o najniższych zarobkach

- jest przeciwna dalszemu rozszerzaniu UE, zwłaszcza o Turcję

- opowiada się za dalszą integracją w ramach UE, zwłaszcza w polityce zagranicznej i obronnej

Frank-Walter Steinmeier (ur. w 1956 r. w Detmold)

Pochodzi z Nadrenii, gdzie skończył prawo. Od 2005 r. jest ministrem spraw zagranicznych w rządzie Angeli Merkel. 18 października 2008 r. oficjalnie wybrano go kandydatem SPD na urząd kanclerski.

- jest przeciw obniżeniu podatków i cięciom socjalnym

- chce wprowadzenia płacy minimalnej na poziomie 7,5 euro za godzinę

- popiera dalszą integrację wewnętrzną UE

- opowiada się za rozszerzeniem Unii tylko o kraje, które spełnią warunki akcesji

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos