Obowiązkowe badania to w jakiejś mierze zasługa "Metra", które wiosną przeprowadziło ogólnopolską debatę na ten temat. Poparli nas lekarze i kobiety, także te z pierwszych stron gazet. - To jedyny sposób, by zmobilizować kobiety do wykonywania badań profilaktycznych - stwierdziła Maria Kaczyńska. Przeciw wystąpiły gremialnie środowiska feministyczne. - Kobiety są traktowane jek dzieci. Wolność polega na czymś innym: jeżeli chcę robić badania, to je robię, jeżeli nie, to trudno - mówiła prof. Magdalena Środa. Takie stanowisko wywołało lawinę protestów. Kobiety chciały tych badań, wierzyły, że mogą uratować życie.
Udało nam się nakłonić minister Ewę Kopacz do deklaracji. - Z całą mocą będę starać się o jak najszybsze wprowadzenie obowiązkowych mammografii i cytologii - zapowiedziała w "Metrze".
Przeciw była jednak szefowa resortu pracy Jolanta Fedak. Obawiała się, że obowiązkowe badania spowodują wzrost kosztów pracy i będą dyskryminować mężczyzn.
- Dlatego zdecydowaliśmy, że sfinansujemy je ze środków NFZ - zapowiedział wczoraj rzecznik ministra zdrowia Piotr Olechno. Resort chce, by nowe przepisy weszły w życie od nowego roku. Dziś ministerstwo będzie swój pomysł konsultować z Funduszem. - Już teraz płacimy za profilaktykę chorób nowotworowych. Podczas spotkania w resorcie omówimy, jak mielibyśmy to powiązać z badaniami pracowniczymi - mówi Andrzej Troszyński z centrali NFZ.
Obowiązkowe badania są potrzebne, by odwrócić dramatyczne statystyki zachorowań na nowotwory. Co roku na raka szyjki macicy umiera 2 tys. Polek. Kolejne 5 tys. - z powodu raka piersi. Nie pomaga zachęcanie do badań. Z bezpłatnej mammografi skorzystało zaledwie 16 proc. zaproszonych, 8 proc. z cytologii. Z pieniędzy, których nie wykorzystuje na ten program, NFZ miałby sfinansować obowiązkowe badania. W ubiegłym roku zostało 13 mln zł z cytologii (z 46 mln zł) i 16 mln zł z mammografii (z 69 mln zł). Dla niepracujących kobiet zostaną darmowe badania profilaktyczne.
- Obowiązkowe badania to nie zamach na wolność kobiety, ale zmiana, która może uratować życie - podkreśla Olechno. Determinacji resortu zdrowia nie rozumie Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan": -Obowiązkiem państwa jest zachęcanie obywateli, by dbali o zdrowie, nie zaś zmuszanie ich do tego.
Elżbieta Kozik, prezes Stowarzyszenia Amazonki: - Chodzi o życie tysięcy z nas, dlatego badanie ma ogromną wartość. Mam nadzieję, że resort zdrowia będzie umiał przekonać Polki iż to nie przymus, tylko szansa na zdrowie.
Pomysł minister Kopacz popiera też Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania
: - 140 tys. kobiet umrze w Polsce na raka szyjki macicy i raka piersi w ciągu najbliższych 20 lat, jeżeli nie zostaną podjęte zdecydowane działania na rzecz profilaktyki i wczesnego wykrywania. Debata nad włączeniem mammografii i cytologii do badań pracowniczych jest więc debatą nad życiem. Ja jestem za życiem - mówi minister.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl