http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ile władzy dla sądów

Mariusz Jałoszewski
2009-09-30, ostatnia aktualizacja 2009-09-30 20:27

Ścigany Roman Polański, którego chce po ponad 30 latach dopaść amerykański wymiar sprawiedliwości, pokazał Polakom, jak egzekwowane jest prawo w USA

Zbigniew Ćwiąkalski
Fot. Tomasz Wawer / AG
Zbigniew Ćwiąkalski
W podziw wprawia też ekspresowe tempo osądzenia aferzysty Madoffa, na którego piramidzie finansowej Amerykanie stracili miliardy dolarów. Sądowi za oceanem wystarczyło zaledwie kilka miesięcy, żeby osądzić sprawę. Z kolei w Austrii z Fritzlem, który latami więził i gwałcił swoją córkę, sąd rozprawił się w zaledwie kilka dni. Niestety, Polacy mogą tylko pomarzyć o takim tempie wydawania wyroków. A przy okazji niektórych głośnych spraw pojawiają się zarzuty, że nasz sąd jest niesprawiedliwy i wolny. Czy słusznie?

Mariusz Jałoszewski: Tadeusz Mazowiecki i Leszek Balcerowicz, podsumowując 20 lat transformacji przyznali, że z sądami nam się nie udało. Są powolne, a sprawy ciągną się latami.

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski z UJ, były minister sprawiedliwości: - Ale co to znaczy, że nam nie wyszło? Skoro daje się obywatelom prawo do dwóch instancji i skarżenia niemal wszystkiego, to trudno się dziwić przewlekłościom. Można to przyspieszyć w 3-4 lata, przeprowadzając reformy i upraszczając procedurę. Ale w Polsce żaden minister sprawiedliwości nie miał na to tyle czasu. Przypomnę, że od 1989 r. mamy już 18. szefa tego resortu.

PiS, prezydent i prawicowi publicyści twierdzą, że sędziowie mają w Polsce za dużo władzy i są poza kontrolą. Mówią o korporacji, która nie ponosi odpowiedzialności za państwo i żyje w oderwaniu od realiów. Ostatnio sporo krytyki spadło na sąd w Wielkopolsce, za bezduszne odebranie niemowlaka ubogiej rodzinie.

- U nas za często feruje się wyroki tylko na podstawie medialnych doniesień, które tylko częściowo zawierają fakty. Celował w tym zwłaszcza PiS, gdy nie zgadzał się z wyrokiem, który był nie po jego myśli. To dobrze, że sądy są niezależne i poza kontrolą, bo politycy nie mogą na nie naciskać. A takie próby były za rządów Jarosława Kaczyńskiego. Nie tylko w projektach zmieniających organizację sądów i postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów, ale i w krytyce niewygodnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. To było niebezpieczne, groziło końcem państwa prawa. Polskie sądy nie mają za dużo władzy, chyba że rozumiemy przez to fakt, że orzekają w wielu, nawet błahych sprawach, które mogliby załatwiać niekoniecznie sędziowie.

Niektórzy zachwycają się sprawnym systemem amerykańskim, ale to właśnie tam sędzia ma mocną pozycję i dużo władzy. Tam sędziego się nie krytykuje. A w Polsce z sądów zawsze będzie więcej niezadowolonych niż z banków, PKP, czy sklepów. Dlaczego? Bo w sądzie zawsze ktoś musi przegrać. Ale przyznam, że na ten obraz wpływa też niesprawne postępowanie.

Ale z drugiej strony, kiedy sądy wypuszczą z aresztu bandytę, który na przepustce popełni kolejne przestępstwo, to znowu sędziowie są krytykowani za zbytnią łagodność.

- Sądy też czasem się mylą, ale po to jest druga instancja, żeby błędy wychwytywać. Nie mogą jednak kierować się opinią publiczną, bo to one, a nie społeczeństwo posiadają wyspecjalizowaną prawniczą wiedzę. To jednak nie znaczy, że nie powinny uwzględniać głosu społeczeństwa. Jeśli wzrasta zagrożenie przestępstwami np. jest więcej włamań, napadów, zabójstw, to sędziowie powinni podwyższać kary.

Coraz częściej sądy nie są tylko niezależnym arbitrem, ale także, poprzez swoje orzeczenia, kreują nasze prawa i obowiązki np. w sferze wolności słowa. Kościół ostro skrytykował krakowski sąd za wyrok w sprawie Alicji Tysiąc. Słusznie? Czy sądy powinny porządkować debatę publiczną?

- W każdym kraju sądy wyznaczają granice, interpretując przepisy. I zawsze ktoś będzie niezadowolony z wyroku. Sąd przez swoich rzeczników prasowych powinien jednak lepiej komunikować się ze społeczeństwem. Dokładnie tłumaczyć zwłaszcza głośne wyroki. Bo to jest informacja publiczna.

Czy są szanse, żeby w Polsce szybko egzekwowano prawo? Osądzenie głośnej afery FOZZ zajęło kilkanaście lat, a na odsiadkę czeka kilkadziesiąt tysięcy skazanych. We wtorek do aresztu nie zgłosili się sprawcy linczu we Włodowie. Czy to nie przejaw lekceważenia prawa?

- Likwidacja przewlekłości powinna być priorytetem dla prawników. Dziś śledztwa ciągną się latami, bo prokurator musi wszechstronnie wyjaśnić sprawę i badać każde, nawet bzdurne zarzuty. Powinno się u nas rozwijać, wzorem USA, instytucję dobrowolnego poddania się karze. Najgorzej jest w stolicy, gdzie jest najwięcej spraw, a lepiej w mniejszych miastach. Mówienie o olbrzymich kolejkach do odbycia kary to przesada. Sprawcy linczu nie czekali długo, zresztą zgodnie z procedurą wystąpią o odroczenie kary i do czasu rozpatrzenia tego wniosku sądy zazwyczaj nie uruchamiają procedury przymusowego doprowadzenia do więzienia. Więc to nie tylko wymiar sprawiedliwości jest winny. Często do złego wizerunku sądów przyczyniają się również politycy psuciem prawa, które potem uchyla Trybunał Konstytucyjny, czy bezzasadnymi atakami na sędziów.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów