- Pierwsza płytka w mojej kuchni odpadła tydzień po wyjściu ekipy remontowej. Sama ją przykleiłam. Gdy odpadły trzy kolejne, zadzwoniłam do właściciela firmy. Odburknął, że nie przyjdzie, bo już ma robotę gdzie indziej. Dzwoniłam jeszcze pięć razy, ale słyszałam tylko "w innym terminie". Aż w końcu powiedział, że to moja wina, bo dałam za mało pieniędzy i kupił gorszy klej. A ja zbierałam na ten remont przez dwa lata z emerytury - opowiada nam pani Maria z Kalisza.
Liczba podobnych skarg rośnie lawinowo. Z raportu sporządzonego przez miejskich i powiatowych rzeczników konsumentów i opublikowanego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że w 2008 r. ponad 330 tys. Polaków prosiło o pomoc w sporach z nieuczciwymi firmami usługowymi. W 2007 r. - tylko 250 tys. - Wszystko wskazuje na to, że w tym roku liczba skarg przekroczy 400 tys. - prognozuje Agnieszka Majchrzak z UOKiK.
Powód? Zdaniem rzeczników konsumentów to konkurencja na rynku usług, zaostrzająca się w kryzysie. Firm jest dużo, każda chce zdobyć jak najwięcej zleceń, nie dbając o to, czy zdoła je rzetelnie zrealizować... - Jakość usług wzrośnie dopiero wówczas, gdy będzie obowiązek posiadania dyplomu potwierdzającego kwalifikacje i pozwalającego na wykonywanie zawodu - uważa Beata Białowąs, dyrektor Izby Rzemieślniczej oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Katowicach.
- Najczęstsze są skargi na firmy telekomunikacyjne (brak zasięgu komórki czy internetu) i kablówki. Wśród nierzetelnych fachowców prym wiodą warsztaty samochodowe, które potrafią całymi tygodniami wymieniać tapicerkę w samochodach, pralnie oddające podarte ubrania i w szczególności firmy wnętrzarskie i remontowo-budowlane. Pomagaliśmy np. klientce, której firma zamiast mebli na miarę wstawiła do kuchni półfabrykaty kupione w hurtowni. I jeszcze chciała 6 tys. zł za montaż. Kiedy klient zgłasza usterki, typowe jest żądanie dodatkowych pieniędzy za usunięcie niedoróbek lub zwodzenie klienta, aż ten da za wygraną - opowiada Paweł Olek, prezes kaliskiego oddziału Federacji Konsumentów.
Pod tym względem jednak coraz częściej kosa trafia na kamień. - Konsumenci są coraz bardziej świadomi swych praw i nie odpuszczają, jeśli za jakąś usługę zapłacili ponad 200 zł. To kwota, od której Polak uważa, że warto się szarpać i dochodzić swoich racji - mówi mec. Karol Borkowski z Wrocławia, który prowadzi sprawy pokrzywdzonych konsumentów.
Jak się zabezpieczyć przed nierzetelnymi fachowcami? Podstawą jest spisana umowa z dokładnym kosztorysem, zakresem i terminem wykonania prac. Wzory umów są na stronach: www.federacja-konsumentow.org.pl lub www.skp.pl. - Gdy ktoś sam nie może poradzić sobie z nieuczciwą firmą, powinien skorzystać z usług miejskich lub powiatowych rzeczników konsumentów - radzi Agnieszka Majrzak z UOKiK. Rzecznik pisemnie wzywa, firmę by ustosunkowała się do naszej skargi - często już samo to wystarcza, by uznała racje klienta. Później bezpłatnie pomaga w mediacji z firmą, a jeśli dojdzie do procesu, rzecznik może bezpłatnie reprezentować konsumenta w sądzie.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl