http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > eMetro.pl >  Tematy dnia

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Pacjent to nie nasz problem

Anita Karwowska
2009-10-06, ostatnia aktualizacja 2009-10-06 18:49

Co ma zrobić chory, który dowiaduje się, że jego leczenie przesunie się o kilka miesięcy, bo szpitalowi skończyły się pieniądze na leczenie? Wyzdrowieć, bo urzędnicy służby zdrowia nie poczuwają się do udzielenia pomocy

Krystyna Barbara Kozłowska, nowa Rzeczniczka Praw Pacjenta
Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Krystyna Barbara Kozłowska, nowa Rzeczniczka Praw Pacjenta
>> Hotel dla psa i kota

Kolejne szpitale wstrzymują planowe operacje, ponieważ na trzy miesiące przed końcem roku wydały wszystkie pieniądze, jakie dostały na leczenie od NFZ. W szczególnie trudniej sytuacji są pacjenci na Dolnym Śląsku i Podlasiu - tam planowe przyjęcia, choć umówione kilka miesięcy wcześniej, przesuwane są na grudzień lub początek przyszłego roku. - Mamy świetnych specjalistów na ortopedii, więc na operacje zgłaszają się do nas pacjenci z całego regionu. Niestety przekroczyliśmy już umowę z NFZ o ponad 3 mln zł i do końca roku nie leczymy. Jeżeli Fundusz nie zwróci nam poniesionych kosztów, możliwe, że będziemy musieli odsprzedać długi prywatnej firmie - zapowiada Bożena Grotowicz, dyrektor szpitala w Bielsku Podlaskim.

Rzecznik Praw Pacjenta: radzę odwiedzić inne szpitale

Gdzie ma więc leczyć się chory? Zapytaliśmy o to Krystynę Kozłowską, która właśnie została powołana przez premiera na stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta. Nowa rzecznik przyznaje, że w przypadku przesuwania planowych zabiegów może niewiele. - Limity na leczenie kończą się szpitalom co roku i właśnie w tym okresie najwięcej skarg pacjentów dotyczy niedostępności leczenia. Chory może zwrócić się do NFZ i dowiedzieć się, gdzie są szpitale z wolnymi łóżkami. Może też sam szukać miejsca na operację lub leczenie - wyjaśnia rzecznik Kozłowska. - Będę jednak interweniować, jeżeli szpital odmówi przyjęcia w sytuacji zagrożenia życia - zapewnia.

NFZ: niech szpital trzyma się umowy

Lecznice, które wstrzymują pracę, odsyłają rozżalonych pacjentów do NFZ. Urzędnicy utrzymują, że pieniądze wydawane są jak należy, ale jest ich za mało. - Nie możemy wydać więcej niż mamy, a szpitale nie mogą planować więcej zabiegów, niż deklarują w zawieranych z nami umowach. Chory któremu w ostatniej chwili odwołuje się zabieg cierpi dlatego, że bo wcześniej wydano pieniądze - przekonuje Joanna Mierzwińska z dolnośląskiego oddziału Funduszu. A Edyta Grabowska-Woźniak, rzeczniczka centrali NFZ podkreśla: - Jak na razie oddziały szpitalne, w których w sposób zgodny z rozporządzeniem ministra zdrowia są prowadzone listy oczekujących, to bardzo nieliczne i chlubne [nie przyjmują nikogo spoza listy - red.] wyjątki.

Ministerstwo Zdrowia: to sprawa Funduszu

- Umowy ze szpitalami podpisuje NFZ i to on odpowiada za dostępność świadczeń. My proponujemy prawne rozwiązania, które mają usprawnić działanie szpitali. Dlatego minister zdrowia właśnie zaczęła serię spotkań z przedstawicielami szpitali ze wszystkich województw - przekonuje Piotr Olechno, rzecznik resortu. Dyrektorzy w skuteczność konsultacji nie wierzą. - Jeszcze w czerwcu pani minister obiecała, że będą pieniądze dla szpitali za nadwykonania. Ale ich nie ma, wszystkie podlaskie szpitale odwołują operacje, więc spotkanie z nami przesunęła o kilka tygodni - mówi Bożena Grotowicz.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

5

1 głos

Brak komentarzy

Newsletter
Newsletter

Zamów artykuły z Metra na Twój adres e-mail. Zobacz przykład