5 września w okolicach godz. 02.14 (załóżmy, że 59 s) wbiegłem do autobusu nocnego N32 - pętla na Dworcu Centralnym w Warszawie - w stronę Lotniska Chopina. O godz. 2.15 (załóżmy, że 5 s), czyli dosłownie sekundy po zamknięciu drzwi kontroler podleciał do kasownika, nie pozwalając mi skasować biletu. Choć bilet wyciągnąłem już z portfela i wkładałem do kasownika, co widział dokładnie. Okazał się szybszy w wyścigu, z którego nie zdawałem sobie sprawy. Nie pomogły moje argumentacje. "Kontrola biletów rozpoczyna się po odjeździe z przystanku, po czasie, w którym wsiadający pasażerowie mieli możliwość skasowania biletów" - mówi regulamin przewozów Zarządu Transportu Miejskiego. To na pewno nie jest 5 sekund, a tyle dał mi kontroler. Pytam ZTM: ile pasażer ma czasu na skasowanie biletu? Co, jeśli jest tłok albo pasażer ma ograniczoną sprawność manualną? Może należy doprecyzować przepisy? Nie każdy biega jak Usain Bolt.
Regulamin stanowi o tym, że kontroler biletów powinien mieć w widocznym miejscu identyfikator. Ten z autobusu N32 ujawnił identyfikator dopiero na moją drugą prośbę. Najpierw twierdził, że nie ma takiego obowiązku. Jego numer: 1513.
Mandatu nie podpisałem. I nie zamierzam płacić. Czuję się poszkodowany - przepisy są niedoprecyzowane, a kontrolerzy działają jak mafia ściągająca haracze i bezprawnie kosząca pasażerów.
Łukasz Figielski
redaktor miesięcznika "Logo"
Warszawa: kasujemy po wejściu Konrad Klimczak z warszawskiego ZTM: - Nie ma określonego przedziału czasowego, w którym pasażer powinien skasować bilet. Zgodnie z regulaminem przewozów, powinien to zrobić "niezwłocznie po wejściu do pojazdu". Zdajemy sobie sprawę, że czasami jest tłok lub pasażer potrzebuje czasu na znalezienie biletu. Nie może więc być tak, że kontroler nie pozostawia czasu na skasowanie biletu i natychmiast blokuje kasowniki. Pasażer w takiej sytuacji może złożyć u nas skargę na kontrolera lub odwołać się od wymierzonej kary. Jesteśmy w stanie odczytać z zapisów komputerowych, kiedy nastąpiło zablokowanie kasowników i czy nie było zbyt wczesne. Porównamy wersję pasażera z wersją kontrolera i jest szansa na odstąpienie od kary.
Poznań: kasujemy, gdy autobus ruszy Zdzisława Antojewska z poznańskiego ZTM: - U nas pasażerowie powinni skasować bilet nie po wejściu do pojazdu, ale niezwłocznie po jego ruszeniu. To daje im więcej czasu. Nie ma jednak konkretnych zapisów, ile on powinien wynosić. Nasi kontrolerzy są tak szkoleni, by podchodzić do pasażerów ze zrozumieniem. Gdy widzą, że ktoś nie skasował biletu mimo ruszenia pojazdu, ale stoi przy kasowniku i wyraźnie szuka biletu, z pewnością nie powinni nakładać na niego kary.
Jednak większość odwołań w sprawie kar za nieposiadanie biletu odrzucamy. Z doświadczenia, po tysiącach rozpatrzonych odwołań od razu widać, kto kręci, a kto mówi prawdę. Odkąd wprowadziliśmy bilety czasowe, pasażerowie maksymalnie wydłużają czas kasowania biletu. Mieliśmy ostatnio przypadek osoby, która po wejściu do autobusu odwlekała skasowanie, gdyż wiedziała, że zaraz za przystankiem są światła, na których autobus często staje, i bilet kasowała dopiero, gdy z nich ruszył. Karę utrzymaliśmy, nie pomogło tłumaczenie, że nie mogła znaleźć biletu. To typowe działanie w celu wydłużenia czasu ważności biletu.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl