>>
Do czego jest zdolny zazdrosny pies? Tym samym zgodziliśmy się na warunki postawione przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel. W sierpniu Merkel obiecała wesprzeć pogrążony w kłopotach koncern samochodowy kwotą 4,5 mld euro (musi się na to też zgodzić Komisja Europejska). Merkel postawiła jednak dwa warunki. Amerykański koncern General Motors - sprzeda większość akcji kanadyjskiemu producentowi części samochodowych Magna oraz rosyjskiemu bankowi Sbierbank (podpisanie transakcji miało nastąpić wczoraj, ale niespodziewanie przełożono je na dziś). Drugi warunek: inne kraje, w których Opel ma zakłady (Wielka Brytania, Hiszpania, Niemcy, Belgia, Polska), dołożą się do dotacji.
Decyzja polskiego rządu o wydaniu z budżetu 450 mln euro nie przez wszystkich została przyjęta ze zrozumieniem. W końcu za pomoc udzieloną polskim stoczniom Polska została ukarana przez Komisję Europejską nakazem zwrotu zapomogi. A Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, niedawno twierdził zaś, że nie widzi powodu, żeby "prywatny właściciel miał być preferowany, a inny nie". - To, co zrobił polski rząd, jest niemoralne, bezsensowne i szkodliwe ekonomicznie - oburza się Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. - Jak można wydawać tak gigantyczne kwoty na ratowanie obcych fabryk, gdy nie robi się tego samego dla naszych zakładów - pyta.
Zdaniem wielu ekonomistów, pieniądze te lepiej byłoby wydać na pomoc dla zwalnianych pracowników. Nie jest bowiem pewne, czy nowi właściciele Opla dotrzymają słowa, gdy koncern pogrąży się w jeszcze większych kłopotach. W sierpniu zapowiedzieli, że do 2011 r. spośród 55 tys. pracowników zatrudnionych w Europie zamierzają zwolnić ponad 10 tys.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl