>>
Do czego jest zdolny zazdrosny pies? - W maju urząd, w którym pracowałam, obniżył mi pensję o 20 proc., a w sierpniu mnie zwolnili. W ostatnim miesiącu przelali mi na konto jedynie 800 litów, czyli niecałe tysiąc złotych - mówi 26-letnia Danuta Pucinskaite, Litwinka pochodząca z miejscowości Kalveliai, niedaleko polskiej granicy. Miała do wyboru iść na głodowy zasiłek, szukać pacy, której i tak na Litwie teraz nie ma, albo wyjechać za granicę. Wybrała to ostatnie: od miesiąca pracuje jako opiekunka do dziecka w Białymstoku.
Pracę załatwiła jej koleżanka, która też pracuje w Polsce. Zarabiają po 1400 zł miesięcznie. Takich Litwinek jak one jest na Podlasiu, Mazurach a nawet na Mazowszu coraz więcej. Powód to kryzys, który na Litwie przybrał katastrofalne rozmiary. Państwo obniżyło pensje i zasiłki, to samo planuje zrobić z i tak marnymi rentami i emeryturami. Bezrobocie wynosi już prawie 20 proc., a PKB ma się skurczyć o jedną piątą i nic nie zapowiada szybkiej poprawy.
Wielu Litwinów już dawno wyjechało za pracą na zachód. Inni, zwłaszcza ci, którzy mieszkają blisko polskiej granicy, wybrali nasz kraj. Litwinki w Polsce najczęściej pracują jako pomoce domowe. Kobiety lepiej wykształcone i znające język polski udzielają też korepetycji. - Stawki są niewielkie, nieco ponad 1 tys. zł na miesiąc. Ale to i tak lepiej niż wegetować z rodziną na wsi - mówi Anna Skopińska, Polka z Wileńszczyzny.
Mężczyźni najczęściej pracują na budowach. Litewskie firmy startują w przetargach na remonty i budowę dróg, mostów, szkół, fabryk. Dzięki temu zatrudnienie w Polsce znalazły już setki Litwinów. - Jedna z firm, której właścicielami są Litwini, od 3 lat startuje w przetargach na inwestycje drogowe w mieście i często je wygrywa - mówi Beata Kołakowska z Urzędu Miejskiego w Białymstoku. Inne spółki z Litwy są zainteresowane przetargiem na budowę nowego stadionu w Białymstoku. - Firmy z Litwy coraz częściej wygrywają przetargi, bo oferują niższe ceny - mówi Marcin Choroszewski z Urzędu Miejskiego w Augustowie.
Zła sytuacja gospodarcza sprawiła też, że tysiące Litwinów przyjeżdżają do Polski na zakupy. Nieco wyższy kurs lita w stosunku do złotówki sprawia, że w pasie przygranicznym połowę klientów takich sklepów, jak Biedronka, Lidl czy Kaufland, stanowią nasi wschodni sąsiedzi.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl