To już koniec widma prohibicji w popularnych polskich kurortach narciarskich. Z najnowszego projektu tzw. ustawy antyalkoholowej Ministerstwo Zdrowia wycięło artykuł pozwalający zwalczać podchmielonych narciarzy. Znikają też kary (nawet 2,5 tys. zł) za szusowanie na promilach. Projekt w najbliższych tygodniach przyjmie rząd.
Co się stało, że ekipa Donalda Tuska wycofuje restrykcyjne przepisy, które miały poprawić bezpieczeństwo na stokach? W Ministerstwie Zdrowia nie udało nam się tego wczoraj ustalić. Można się tylko domyślać, że na decyzji zaważyć mogły kłopoty z egzekucją przepisu, jak alarmowali sami górale. Pijanych narciarzy nie chcieli bowiem ścigać ratownicy GOPR ani właściciele wyciągów. Tłumaczyli, że nie mają uprawnień i że trudno jest wyłapać na stoku np. osobę po jednym piwie. Narzekali też policjanci, bo specjalna jednostka jeżdżącą na nartach działa tylko w Zakopanem, a co z resztą kurortów? Pomysł krytykowali także eksperci na łamach "Metra", podkreślając, że nie można zakazać picia grzańca lub piwa na stoku, bo to stały element kultury spędzania wolnego czasu w polskich górach.
Dlatego, gdy zakaz wykreślano, nie protestowała nawet Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, która współtworzyła nowe prawo. - Byłby problem z egzekucją zakazu. Potrzebni byliby policjanci z narciarskimi kwalifikacjami - przyznaje szef PARP Krzysztof Brzózka. - To byłby kolejny sztuczny twór, którym próbowano by nauczyć Polaków kultury - dodaje Ryszard Kosterkiewicz ze stacji narciarskiej Wierchomla-Muszyna.
Ale nie oznacza to, że na stoku zapanuje anarchia. Pijanych narciarzy, zgodnie z regulaminem stoku, można nie wpuścić na wyciąg, a do tych, którzy jeżdżą niebezpiecznie, można wezwać policję.
Rząd nie ma natomiast dobrych wieści dla wczasowiczów na Mazurach i nad Bałtykiem, bo tam prohibicja zostanie. W projekcie nadal jest zakaz sterowania pod wpływem alkoholu żaglówkami, łódkami czy kajakami. Dlaczego? Bo rząd pamięta, że podczas białego szkwału na Mazurach wśród ofiar byli również żeglarze pływający pod wpływem alkoholu.
Nie będzie też można sprzedawać alkoholu na basenach, w kąpieliskach i obiektach sportowych podczas zawodów oraz w handlu obwoźnym. A za kupowanie alkoholu dla nieletnich pojawi się kara 2,5 tys. zł grzywny.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl