W naszej czwartkowej dyskusji wezmą udział: Kazik, Muniek Staszczyk, Jurek Owsiak, Sidney Polak, L.U.C, przedstawiciele wytwórni i ruchów popierających wolność w sieci. Razem zastanowimy się, co zrobić, by ograniczyć internetowe złodziejstwo. Co może zrobić rząd, co artyści, wytwórnie i my sami? Mamy nadzieję, że uda się wypracować wspólne stanowisko, które przedstawimy ministerstwu kultury. Minister Bogdan Zdrojewski jest zainteresowany ucywilizowaniem przepisów dotyczących praw autorskich.
Wspólnie z czytelnikami od miesiąca zastanawiamy się, czy ściąganie to kradzież, czy też realia, do których musimy się dostosować. Wszystko zaczęło się od wykradzenia i wrzucenia do sieci najnowszej płyty Kultu "Hurra!". Dyskusja o piractwie wzbudziła w naszych czytelnikach niebywałą kreatywność. Dostaliśmy dziesiątki vlepek. I o ile w listach zwolennicy i przeciwnicy ściągania byli w równowadze, o tyle wypowiedzi plastyczne zdominowali antypiraci. Oto argumenty, które powtarzały się w listach najczęściej:
Nie kradnę, czyli co nas powstrzymuje przed piractwem: - kradzież to kradzież i czy wyrywa się torebkę staruszce na ulicy, czy ściąga muzykę z sieci, chodzi o to samo - pozbawienie kogoś pieniędzy
- kupowanie płyt to dowód szacunku dla pracy artysty, którego lubimy
- okradanie artystów przekłada się na jakość ich pracy (a przecież zależy nam na tym, żeby nagrywali jak najwięcej)
- straty spowodowane spadkiem sprzedaży płyt artyści rekompensują sobie, podnosząc ceny biletów na koncerty
- kupowanie oryginalnych płyt ma aspekt kolekcjonerski, jeśli nas na nie nie stać, to po prostu ich nie mamy
Jestem piratem i się nie wstydzę. Dlaczego ściągamy: - bo ściąganie plików na własny użytek jest w Polsce legalne (w przeciwieństwie do umieszczania w sieci plików chronionych prawami autorskimi)
- bo skoro możemy mieć coś za darmo, to dlaczego mielibyśmy za to płacić
- bo sprzedaż płyt to znikoma część dochodów artystów, którzy zarabiają raczej na koncertach i tantiemach
- bo wytwórnie i dystrybutorzy zawyżają ceny płyt i są one nieracjonalnie drogie
- bo wiele płyt jest w Polsce niedostępnych, a zamówienie ich w sklepach za granicą nie zawsze jest możliwe (wymagają posiadania karty kredytowej, zdarza się, że nie przyjmują przelewów z polskich banków albo zwyczajnie nie dostarczają płyt do Polski)
- bo bardzo słabo funkcjonują u nas internetowe sklepy (iplay.pl, Melo.pl, OnetPlejer.pl, Soho.pl, znany iTunes.com dopiero wejdzie do Polski), w których można by legalnie kupować muzykę; wielu płyt i wykonawców nie mają
- bo zanim się kupi płytę, powinno się mieć możliwość sprawdzenia, czy jej zawartość nam się podoba
- bo płyty powinny być tylko materiałem promocyjnym, który zachęca do przyjścia na koncert (i dlatego artyści sami powinni wrzucać swoje płyty do sieci)
- bo internet to przyszłość, a jego użytkownicy już teraz przyzwyczaili się, że mogą znaleźć w sieci wszystko; walka z tym zjawiskiem to walka z wiatrakami
- bo jestem wolny i słucham, czego chcę, a nie tego, na co pozwalają mi sklepy i wydawcy
Podejdź twórczo do piractwa. Przyślij nam swój vlepkowy komentarz i weź udział w konkursie "Metra" Pisz:
metro@agora.pl