http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czeka nas powszechna składka na prąd

Michał Stangret
2009-10-19, ostatnia aktualizacja 2009-10-19 20:46

Jeszcze wczoraj niektóre regiony kraju nie miały prądu. Awarii będzie coraz więcej, choć nie w dużych miastach, bo klienci z miast to oczko w głowie dostawców energii - ocenia dr hab. inż. Jacek Wańkowicz, dyrektor Instytutu Energetyki. Według niego, całkowity koszt modernizacji polskich sieci to ok. 12-15 mld zł. To oznacza, że każdy Polak musiałby zapłacić 300-400 zł

W mnniejszych miejscowościach energetykom pozostaje łatanie sieci
Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
W mnniejszych miejscowościach energetykom pozostaje łatanie sieci
Z dr hab. inż. Jackiem Wańkowiczem, dyrektorem Instytutu Energetyki, rozmawia Michał Stangret

Najwyższa Izba Kontroli alarmuje, że awarie sieci energetycznych będą się zdarzały coraz częściej, bo blisko połowa z nich przekroczyła bezpieczny wiek 40 lat i powinno się je już dawno wymienić. Dlaczego firmy dostarczające energię tego nie robią?

Wymieniają przestarzałe linie, ale przede wszystkim tam, gdzie jest wielu odbiorców, tzn. w miastach i w miejscowościach z większymi zakładami przemysłowymi. Tam opłaca im się inwestować w nowe sieci, bo koszt inwestycji stosunkowo szybko zwraca się z opłat za pobieraną energię. Gorzej jest w mniejszych miejscowościach. Przykładowo, do wsi z 30 chałupami nie opłaca się ciągnąć nowej linii energetycznej, bo tamtejsi mieszkańcy używają tylko przysłowiowej żarówki, lodówki i telewizora. Tam inwestycja zwracałaby się nawet przez 200 lat. Mamy więc efekt krótkiej kołdry - tam firmom bardziej opłaca się naprawiać niż tworzyć nowoczesne sieci.

Ale stare sieci to nie tylko domena zapadłych dziur. Wystarczy pojechać tuż pod miasto, by zobaczyć drewniane słupy.

To zmieni się szybko, bo gdy idzie o tzw. podmiejskie sypialnie, inwestycje w nowe sieci będą postępować stosunkowo szybko. Tamtejsi mieszkańcy należą do najbardziej perspektywicznych klientów z segmentu "mieszkaniówki". To głównie osoby majętne, korzystające z wielu urządzeń pobierających sporo energii. Mimo że wiele czasu spędzają poza domem, mają wiele urządzeń stale podłączonych do sieci. Oni nie powinni się martwić o przyszłość energetyczną, a jeżeli wciąż mają problemy z przerwami w dostawie prądu, to raczej pewne, że firmy zajmą się nimi w pierwszej kolejności.

Czy tak powinno być, że w XXI wieku w kraju unijnym dostęp do energii coraz bardziej staje się dobrem ekskluzywnym?

Realia są takie, że coraz większa część sektora energetycznego znajduje się w rękach prywatnych. To oczywiste, że właściciele w pierwszej kolejności kierują się rachunkiem ekonomicznym.

Czyli może się okazać, że Kowalskiemu odetnie się prąd, bo płaci za mało?

Co innego inwestowanie w nowe sieci, a co innego dostarczanie energii. Tu problemu nie należy wyolbrzymiać.

Firma dostarczająca energię nie może ot tak wyłączyć energii szpitalowi, nawet gdy od miesięcy nie płaci on rachunków. Podobnie sprawy się mają w przypadku np. przedszkoli czy szkół. Ewentualne problemy z płatnościami firmy załatwiają z samorządami.

Ale to przecież nie oznacza, że państwo może umywać ręce. Czy np. Unia Europejska nie wymaga konkretnego działania?

Unia w swych programach przeznaczyła konkretne fundusze na inwestycje, jednak tylko w linie przesyłowe, czyli te z najwyższym napięciem, które przesyłają energię między regionami. Bo one wpisują się w system energetyczny całej Europy. I faktycznie te linie mamy nowoczesne. Na linie niskiego i średniego napięcia wsparcia nie uzyskamy. A właśnie tu potrzeby inwestycyjne są olbrzymie. Szacunki mówią o 12-15 mld zł.

Liczę i wychodzi, że każdy Polak musiałby zapłacić 300-400 zł?

I prędzej czy później te pieniądze trzeba będzie zapłacić, np. w formie wyższych opłat za energię.

A może remedium na wszelkie awarie byłoby położenie linii pod ziemią?

Ich budowa byłaby oczywiście wskazana choćby na terenach leśnych, gdzie często zdarzają się awarie spowodowane opadaniem drzew czy konarów. Ale to nierealne, bo koszt takich sieci jest kilkakrotnie wyższy niż naziemnych. Tylko Holandia, kraj wielkości naszego województwa, może sobie na to pozwolić w większej skali.

Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos