>>
Jeżowe pogotowie Główny wykonawca obwodnicy Budimex Dromex nie rozumie zarzutów. - Nie dostaliśmy z GDDKiA żadnej informacji - mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu. Podkreśla, że dotychczasowe wyniki badań nawierzchni nie potwierdziły wad w nawierzchni. Ale drogowcy zlecili dodatkowe badania i zapowiadają, ze wykonawcy nie odpuszczą. Wyszków ma być przełomem, dzięki któremu nasze autostrady i drogi ekspresowe na Euro 2012 nie będą bublami.
Bez litości dla fuszerek Mariusz Jałoszewski: Nie minął jeszcze rok od oddania obwodnicy Wyszkowa wartej 262 mln zł, a już kierowcy dostają sygnał, że mogą tam utknąć w korkach, bo nowej drodze grozi remont. Lech Witecki, p.o. dyrektora GDDKiA: - Obwodnicę otwarto pod koniec ub.r., ale dopiero kilka tygodni temu miał być odebrany protokół końcowy. To normalna procedura, że najpierw wpuszczamy ruch. Jednak centrala GDDKiA wyłapała, że z nawierzchnią dzieje się coś dziwnego. Zleciliśmy dodatkowe badania w laboratorium w Białymstoku. Poprosiliśmy też o wykonanie opinii niezależnego eksperta i okazało się, że odchylenia od norm jakości jezdni dochodzą nawet do 28 proc. Dlatego szef mazowieckiej dyrekcji, kierownik projektu i osoby z laboratorium w Warszawie, które zrobiły pierwszą ekspertyzę i tego problemu nie wykazały, dostały wypowiedzenia. Gdybyśmy tego nie odkryli, nasz oddział podpisałby odbiór, do czego zresztą dążył. Nie wiem, czy skierujemy sprawę do prokuratury. Na pewno zażądamy od wykonawcy wydłużenia gwarancji do sześciu lat i wstrzymamy wypłatę reszty wynagrodzenia.
Jak to wykryliście? - Stworzyliśmy grupę w centrali, która przeprowadza kontrole inwestycji. W Wyszkowie wychwycili to wzrokowo.
Podobnych fuszerek nie brakuje. Remontowano nową autostradę pod Poznaniem, obwodnicę Radzymina, a na innych nowych trasach już pojawiają się koleiny i łaty po dziurach. - Nie będzie litości dla fuszerek. Mamy listy projektów do kontroli, ważnych i mniej ważnych. Za dużo wydamy na nie publicznych pieniędzy, żeby ryzykować, że będą źle wykonane. Inwestujemy też w zakup nowoczesnego sprzętu do naszych laboratoriów. Na początek wydamy na to 40 mln zł, ale to nie koniec. Sprawdzać będziemy też firmy nadzorujące inwestycje. Wydłużamy gwarancje na drogi z dwóch do 6-10 lat. Jechałem niedawno oddaną kilka lat temu obwodnicą Białobrzegów (pod Radomiem) i są tam już koleiny. To irytujące. Ale sami musimy to wyremontować, bo wykonawca dał gwarancję tylko na rok.
Nie ma ryzyka, że teraz, gdy drogi chcą u nas budować firmy z całej Europy, w tym nieznane z Litwy, Macedonii oraz z Turcji i Chin, takich fuszerek będzie więcej? - Jesteśmy największym placem budowy dróg w Europie, więc firmy szukają u nas kontraktów. Dzięki konkurencji obniżyliśmy o 40 proc. koszty inwestycji. Ale wybieramy firmy z dużym doświadczeniem. a gwarancję kierowcom, że będą to dobre drogi da nasz kompleksowy nadzór nad ich budową.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl