To, że Polska jest europejskim liderem w piractwie komputerowym: na potęgę ściągamy nielegalną muzykę, filmy i programy komputerowe, to problem znany od dawna. Wciąż nikt w naszym kraju nie ma pomysłu, jak go rozwiązać. Po tym, jak kilka tygodni temu młodzi ludzie z tłoczni, gdzie powstawała najnowsza płyta Kultu "Hurra!", wykradli ją i wrzucili do sieci przed premierą, "Metro" doszło do wniosku, że to najwyższy czas, by na poważnie podjąć problem i zastanowić się, jak go rozwiązać. Od kilku tygodni publikowaliśmy opinie specjalistów, artystów, w końcu samych internautów, którzy ściągają nielegalną muzykę. W czwartek wszyscy spotkali się na pierwszej w Polsce debacie na temat piractwa.
Zwolennicy wolnej kultury do artystów: wy, artyści, musicie zrozumieć, że biznes związany ze sprzedażą płyt odchodzi, internet wszystko zmienia. Artyści do wszystkich: trzeba zmienić nawyki i myślenie o ściąganiu nielegalnych plików. Zacznijmy mówić "bierz tylko legalnie".
Ściągający internauci to siedmiomilionowy elektorat. Kto się im przeciwstawi?
Kazik: Przyznam się, że jak byłem 14-letnim chłopakiem, chciałem ukraść płytę w Londynie. Zostałem złapany, miałem proces przed sądem dla nieletnich na Baker Street. Odstąpiono jednak od kary, bo moja skrucha była ogromna. Odtąd niczego nie ukradłem. Jednak nie mam tu zamiaru apelować, żeby nie ściągać, bo apele można o kant tylnej części ciała potłuc. To, że mamy dziś z tym problem, to przez to, że żyjemy w okresie technologicznej ruchawki i bezradności prawa, które po prostu nie zdążyło się dostosować do postępu technologicznego. Ale po ostatnim incydencie z kradzieżą mojej płyty widać, że złodzieje nie mogą czuć się do końca bezkarni, zostali przecież namierzeni w ciągu kilku dni. I wierzę, że będzie z tym coraz lepiej.
Sławomir Pietrzak, szef wytwórni S.P. Records (wydawcy Kazika): Szczególnie, że coraz więcej osób - nie tylko artystów - uzmysławia sobie, że traci przez plagę piractwa. Kilkanaście milionów nielegalnych ściągnięć daje rocznie 120-150 mln zł, które nie trafiają do budżetu państwa w formie podatków, które by płacił przemysł muzyczny. To oznacza, że zwykli obywatele nie korzystają z tych pieniędzy. Dobrze, że się formuje pospolite ruszenie, bo warto o tę kasę walczyć.
Hirek Wrona: Ale sprawa nie jest taka prosta. Bo nie będzie łatwo wykorzenić złe nawyki w złodziejskim polskim narodzie. Przez wieki kogoś okradaliśmy: najpierw panów, potem zaborców, następnie komunistów. Przywykliśmy do okradania. Ponadto nikomu nie opłaca się walczyć z piractwem, bo 7 mln internautów to duży elektorat, walka z nim jest zbyt niepopularna.
Mirosław Filiciak, SWPS: A czego wy oczekujecie, że prawo nagle zacznie ścigać internautów za to, że ściągają nielegalnie muzykę? Trzeba by posadzić co drugiego Polaka. To nierealne.
Hirek Wrona: Ale w tej walce trzeba być bezwzględnym, bo tylko wtedy będą efekty. Dwa lata temu w Mielcu zrobiono nalot na osoby korzystające z nielegalnego oprogramowania. I następnego dnia zabrakło w sklepach Office'a i Windowsów, bo się ludzie przestraszyli i rzucili się kupować legalne programy.
Piractwo ułatwia dostęp do kultury
Mirosław Filiciak, SWPS: Zabranianiem i karaniem niczego się nie osiągnie. Ludzie palą dziś w Polsce jointy, choć to przecież nielegalne i karalne. Piractwo ma też pozytywne aspekty, bo rośnie dostęp do dóbr kultury. Zastanówmy się więc, jak artystom zrekompensować straty. Może stworzyć jakiś fundusz, do którego np. producenci sprzętu, nagrywarek odprowadzaliby część przychodów?
Sławomir Pietrzak: Ludziom się wydaje, że artyści kąpią się w pieniądzach i jedno, drugie ściągnięcie nic im nie zaszkodzi. Bzdura, tylko pierwsza liga może dziś normalnie funkcjonować. Większość musi grać "Białego misia" do kartofla podczas różnych chałtur. To w Szwecji można apelować, że jak sobie ściągnąłeś, to proszę, wpłać dobrowolnie datek na konto, i ludzie będą wpłacać. Ale w tym kraju apele guzik dadzą.
Ściąganie: legalne czy nie?
Jarosław Lipszyc: Panowie, postawmy sprawę jasno. To kłamstwo, że ściąganie plików z sieci - jakie by nie było - jest kradzieżą. To jest legalne. Skupmy się na ściganiu tych, którzy wrzucają nielegalne pliki do internetu, zastanówmy się, jak zagwarantować twórcom przychody. Powrotu do płyty nie ma. Jeśli uprzemy się, że każde pobranie muzyki musi być płatne, to artyści poniosą klęskę. Okaże się, że nawet na YouTubie nie będzie można wrzucać, a na każdym kroku będą nas śledzić programy, które będą monitorowały, co robimy w sieci. Prędzej czy później takie podejście skończy się atakiem na wolności obywatelskie, a do tego dopuścić nie można.
Kazik: Faktycznie, masz prawo do wolności, ale wtedy musiałbyś pozbyć się komórki i internetu. To naiwność myśleć, że internet może nas prosta drogą doprowadzić do powszechnej szczęśliwości. Sztuka nigdy nie była za darmo. Michał Anioł też nie pracował za psi ch..., tylko dostawał od papieża zapłatę.
Bartłomiej Witucki z BSA: To błędne myślenie, że ściąganie nielegalnej muzyki jest legalne. Nie jest karane, ale nie oznacza, że jest legalne. Zgodnie z prawem cywilnym, jeśli ktoś ściągnie bez zezwolenia twórcy jego dzieło, musi liczyć się z karą o wartości potrójnej wysokości wynagrodzenia artysty.
L.U.C: Nie można sprawy stawiać tak ostro, od razu ucinać ręce. Czy nie lepiej apelować, byśmy byli wobec siebie w porządku? Myślę, że za mało się ludziom mówi o tym, jak długo nam, artystom, zajmuje praca nad utworami, jakie to dla nas ważne.
Polacy nie są złodziejami
Jurek Owsiak: Zupełnie nie zgadzam się z opinią Hirka, że Polacy to złodzieje z 200-letnimi tradycjami. To jasne, że Bałtyku nie osłodzimy, rewolucja internetowa poszła, ludzie ściągają. To, czego potrzeba, to dobra, działająca na wyobraźnię kampania informacyjna o tym, że ściąganie nielegalnych plików jest nie fair. Niech każdy artysta powie przed kamerą "kup legalnie". Starajmy się zmieniać nawyki. Wielu nie traktuje ściągania jak kradzieży, oni nie wiedzą, że to może być złe.
L.U.C: Bo to przecież nie jest tak, że w naszym kraju są źli ludzie. WOŚP jest przykładem na to, jaka moc i pozytywna energia drzemie w narodzie. Myślę, że wiele może załatwić szkoła, która by o tym uczyła.
Sidney Polak: Ludzie nie są z natury złodziejami. Ale faktem jest, że Polacy, którzy u nas szybko jeżdżą samochodami, kiedy jadą do Norwegii, to zmieniają nawyki, bo tam są parszywie wysokie mandaty. A więc też nie jest tak, że karanie jest bez sensu.
Mirosław Filiciak, SWPS: Ale wy artyści musicie zrozumieć, że biznes związany ze sprzedażą płyt odchodzi, jest epoka internetu, który wszystko zmienia.
Sidney Polak: W latach 80. też wieszczono, że wideo zabije kino, i nie zabiło. Będą i płyty, i muzyka w sieci. Problem, że u nas po prostu nie ma gdzie kupić legalnie polskiej muzyki w internecie.
Tomasz Grewiński, współwłaściciel wytwórni płytowej Kayax: Sama edukacja na pewno nie wystarczy. Trzeba karać za ściąganie, bo już są recydywiści, którzy żyją z piractwa.
Zacznijmy mówić: bierz legalne
Dr Wojciech Jerzy Bober, etyk z UW: Efekt dyskusji o piractwie w Polsce na razie jest taki, że samo ściąganie z internetu stało się synonimem łamania prawa i nabrało pejoratywnego znaczenia. A chyba nie o to w tym chodzi. Bo mówiąc o piractwie, nie odróżniamy ściągania plików legalnych od nielegalnych. Jednym z powodów tego pomieszania jest fakt, że my sami, często ściągając muzykę z sieci, do końca nie wiemy, czy robimy to legalnie czy nielegalnie. Brak jest jasnych informacji, który plik jest legalny, a który nie.
Inna sprawa, że zbyt łatwo sprowadzamy do wspólnego mianownika działanie zorganizowanej grupy, która rozpowszechnia nielegalne pliki i w ten sposób zarabia, i działania Kowalskiego, który ściągnął sobie taki plik i przegrał go np. na komórkę córki. Ja sam mam dzwonek na komórce ściągnięty z internetu i nie mam pojęcia, czy ta muzyka jest legalna. Choć teoretycznie zgadzamy się co do tego, że ściąganie muzyki nielegalnej jest niewątpliwie niemoralne, ciężko jest nam samym stwierdzić, czy postępujemy moralnie.
Bartłomiej Witucki: Zgadzam się, że piractwo w dużej mierze wynika z nieświadomości. Warto wprowadzić edukowanie o tym do szkół. Jednak tradycja poszanowania własności prywatnej w Polsce ma tylko 20 lat i nie oczekujmy szybkich zmian.
Jarosław Lipszyc: Zgadzam się, że warto wprowadzić do programów szkolnych podstawy prawa autorskiego. Ale nie mogą one sprowadzać się do tego, by tłoczyć w głowy młodych ludzi, że ściąganie jest złe, bo to tylko wywoła efekt odwrotny od zamierzonego.
Jurek Owsiak: Słuchając tej dyskusji, sam się już gubię, co jest legalne, a co nie. Za chwilę technologia pójdzie dalej, a my się wciąż będziemy zastanawiać nad technicznymi niuansami. Jestem za tym, by łapać gostków, którzy prowadzą zorganizowane firmy, sprzedając nielegalne pliki. Zaostrzanie prawa i karanie za ściąganie nic nie da, bo ludzie nie za bardzo mają poszanowanie dla prawa. Potrzeba konkretnego działania, by zmienić nawyki i myślenie o ściąganiu nielegalnych plików. My na swoich stronach za chwilę zamieścimy apel, by ludzie ściągali legalne pliki. Od dziś zaczynamy mówić: bierz legalnie.
L.U.C: Bo jeśli zaczniemy karać, to się skończy tym, że do pierdla będą trafiać dzieciaki.
Krzysztof Guzowski, ministerstwo kultury: Wszystkie głosy weźmiemy pod uwagę przy pracach nad prawem, bo wierzymy, że w końcu nadąży ono nad zmianami i będzie satysfakcjonujące dla obu stron - zarówno internautów, jak i środowiska twórców.
Kalendarium, czyli jak doszło do debaty
16 wrześniaNa dwa tygodnie przed premierą ktoś wrzuca do internetu płytę Kazika "Hurra!". Reagujemy tytułem: "To nie wolność. To złodziejstwo". Płytę ściągają internauci, w tym fani artysty. - Każdy, kto się schylił po kradzione, jest dla mnie k... marną - komentuje ich poczynania Kazik.
17 wrześniaDo sieci przed premierą trafia również "Skała", czyli najnowszy album Kayah, krążek "Evangelion" zespołu Behemoth oraz album "39/89. Zrozumieć Polskę" L.U.C-a.
18 września L.U.C nie kryje złości: - Kilkanaście miesięcy w studiu, bieganina, promowanie, inwestowanie własnych oszczędności, a potem kilka tysięcy płyt sprzedanych i kilkadziesiąt tysięcy ukradzionych. Zamierzam się wycofać z tej chorej branży.
Redakcję zalewa mnóstwo e-maili. Autorzy w większości solidaryzują się z Kazikiem. Zadajemy pytania, czy ściąganie muzyki i filmów z sieci bez zgody autorów i choćby symbolicznej zapłaty stało się powszechne i jest coraz bardziej aprobowane? Czy to jest legalne?
Głos zabiera druga strona. Piotr Toczyski,
Diagnozainternetu.org, komentuje: - Dla internautów ważniejsza jest wolność niż współodczuwanie krzywdy autora. Zaś Jarosław Lipszyc, działacz na rzecz otwartej kultury: - Internet to nie kanał dystrybucji, tylko przestrzeń życia społecznego. Piętnując korzystających z internetu i traktując ich jak wrogów, Kazik odwraca się od swoich pracodawców.
21 wrześniaKazik Staszewski udziela wywiadu "Metru". Ogłaszamy konkurs na projekty vlepek przeciwko ściąganiu z sieci oraz tych popierających ściąganie. Do dziś przyszło ich kilkadziesiąt, prace nadesłali m.in. Marek Raczkowski, Henryk Sawka, Jacek Gawłowski, Michał Rusinek. Antypiracką vlepkę przygotował też Jurek Owsiak.
25 wrześniaJurek Owsiak w "Metrze". - Czy wybiłbyś szybę w samochodzie Kazika, by zabrać mu z tylnego siedzenia płytę, bo jeszcze jej nie masz na półce? - mówi. Deklaruje zorganizowanie debaty o piractwie na Przystanku Woodstock.
30 września Poparcie dla Kazika wyraża Doda: - Piractwo jest kradzieżą. Nie jestem grzeczną dziewczynką, ale nigdy niczego bym nie ukradła.
1 października Internet nie może być wolną przestrzenią, w której każdy robi, co chce i każdy bierze, co chce. Jeśli kochasz jakiś zespół, to go szanuj i płać za krążek! - mówi Muniek Staszczyk.
2 października Interesująco głos zabiera Nergal, lider zespołu Behemoth: - Gdy ktoś mi mówi, że ściągnął sobie krążek Behemotha z sieci, nie potępiam tego. Sam to robię. Ale jeśli płyta mi się podoba, to ją kupuję.
Internauci komentują: Nergal to kumaty gość.
14 października - Artysta jest jak domokrążca, który sprzedaje kremy do pięt. Nikt nie szanuje pracy i pieniędzy, które włożył w nagranie płyty - swoimi refleksjami dzieli się Krzysztof "Grabaż" Grabowski.
19 października Do dyskusji włącza się Kayah: - Kłania się siódme przykazanie "Nie kradnij".
21 październikaNa przekór artystom wypowiada się Tymon Tymański: - Wszyscy - choćby Kazik, Brylewski, Maleńczuk, Grabaż, Staszczyk czy Tymański - przez całe lata korzystali z muzyki za darmo. Na pęczki przegrywaliśmy muzykę z radia, kupowaliśmy nielegalne winyle, zadłużając się u zachodnich artystów, którym wisimy życiową inspirację i tantiemy.
Źródło: Dziennik Metro