>>
Jeżowe pogotowie
Entergo? Obecny! Agroactive? Jestem! Talenter? Jestem! Pracownik.pl? Tutaj! Steam Project? Jestem!... - sprawdzanie listy obecności odbywa się od kilku dni pod siedzibą Fundacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw w centrum Warszawy.
Dziś od 9. firmy z branży IT mogą tu składać wnioski o unijne dotacje. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości ma do rozdzielenia 135 mln zł. To już trzecia odsłona corocznego programu "Wspieranie działalności gospodarczej w dziedzinie gospodarki elektronicznej" (to część Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013, stworzona dla przedsiębiorców e-biznesu). Jedna firma (musi działać od roku) może się ubiegać o milion złotych.
Choć wnioski można składać do 13 listopada, chętni koczują pod fundacją już od czwartku. To absurdalne kryterium akceptacji dokumentów na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". - Nie byłoby tego, gdyby PARP punktował najlepsze wnioski i tym przedsiębiorcom przydzielał fundusze. Niestety, trzeba więc czekać w kolejce, bo jeśli urzędnicy zbiorą dokumenty na 130 proc. wartości całego projektu, to następnych wniosków już nie przyjmą.
Wczoraj wczesne popołudnie. Większość kolejkowiczów ma niewiele ponad 20 lat. Obowiązkowym wyposażenie: ciepłe polary. Część siedzi w samochodach, opatulona kocami. Co godzina dzwoni budzik, to znak że trzeba potwierdzić obecność w kolejce. Irytacja rośnie z godziny na godzinę, kolejka dorobiła się dwóch list społecznych.
- Na jednej ponad 300 osób, na drugiej ponad 60. Ta pierwsza jest wirtualna, ludzie się tam zapisują i sobie idą - mówi kolejny ze "staczy". Podobnie jak inni rozmówcy, nie chce się przedstawić. - Ale to nie fair, dlatego stworzyliśmy drugą - realną. Co godzina wyczytujemy obecność, jak kogoś nie ma, skreślamy - zapewnia
- Bzdura, tylko nasza lista jest prawdziwa, bo była pierwsza - mówi poirytowany mężczyzna z konkurencyjnej listy. - Stoję od czwartku, zmieniam się co kilka godzin z synem, nie przepuszczę.
O pomysłach na biznes też nikt nie chce mówić. - Tak naprawdę to nieważne. Ważne, aby wniosek poprawnie napisać pod względem formalnym i jak najszybciej go złożyć - przyznaje młody mężczyzna. Czy tak jednak powinien wyglądać rozdział unijnych pieniędzy?
Jeremi Mordasewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, przyznaje, że zasada "kto pierwszy, ten lepszy" to częsta praktyka przy unijnych programach. - Fundusze można rozdzielić, dając je firmom, które mają najlepsze pomysły. Dzięki punktowaniu najlepszych mamy większą szansę, że pieniądze nie zostaną zmarnowane. Ale to kosztowna procedura, wymaga zatrudnienia dobrze płatnych ekspertów do oceny projektów - dodaje.
Z urzędnikami odpowiedzialnymi za organizację programu nie udało nam się skontaktować. Była niedziela więc mieli dzień wolny.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl