>>
Jak oduczyć psa żebrania Cudzoziemcy odwiedzający Polskę nie mogę się nadziwić. Barry Sebković z Wielkiej Brytanii (uczy angielskiego w jednej ze stołecznych szkół językowych) pierwszy raz na Okęciu wylądował pół roku temu. - Myślałem, że w Polsce żyje się gorzej. Tymczasem tłumy w centrach handlowych są większe niż w Manchesterze. Wydaje się, że szastacie pieniędzmi i jeździcie lepszymi samochodami - opowiada. Bo Polak potrafi wydawać. Tylko co się za tym kryje? Z badania MoneyTrack (przedsięwzięcie Centrum im. Adama Smitha, domu badawczego Maison i agencji MMT Management) wynika, że aż 32 proc. Polaków wciąż nie posiada konta w banku (jesteśmy pod tym względem najgorsi w UE, gdzie przeciętnie 5 proc. nie posiada konta), a większość z nas żyje z miesiąca na miesiąc, wydając całe swoje zarobki. Jakiekolwiek oszczędności ma 46 proc. Polaków. Rośnie przy tym liczba osób zaciągających kredyty. Ekonomiści i socjologowie są zgodni, że powodem tego jest niezaspokojony konsumpcjonizm i brak podstawowej wiedzy ekonomicznej.
- I dlatego, żeby to zmienić, zorganizowaliśmy konkurs. Ma on wspierać młodych ludzi, którzy mają pomysł, co zrobić, by wszystkim żyło się lepiej, a nie tylko jak zwykły obywatel ma zaplanować swoje wydatki - tłumaczy Jakub Rak z Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Nadesłano kilkaset prac. - Wśród laureatów znaleźli się nie tylko doktoranci, ale też studenci z pierwszych lat. To znaczy, że już osoby bardzo młode mają coś ciekawego do powiedzenia na tematy gospodarcze i ekonomiczne - mówi prof. Jan Winiecki z kapituły konkursu. Zwycięzcą został Piotr Dworczak, student ekonomii na SGH i matematyki na UW.
Uczmy ekonomii już w podstawówkach Piotr Dworczak, laureat konkursu „Młody Ekonimista”, student ekonomii na SGH i matematyki na UW: W badaniach założyłem, że mamy gonić Unię Europejską. Okazało się, że matematyczne metody wskazują jednoznacznie: w Polsce trzeba obniżać podatki, więcej inwestować w infrastrukturę, nie szczędzić pieniędzy publicznych na badania i rozwój, mniej wydawać na kwestie socjalne, walczyć o inwestycje zagraniczne, zwiększać dostępność do internetu. Zakładając rozwój UE w tempie 1,5 proc. PKB rocznie, jest szansa, żeby Polska rozwijała się w tempie 6 proc. Wtedy dogonilibyśmy Unię w 2020 r. Trzeba edukować obywateli ekonomicznie, już od postaw: w podstawówce, gimnazjum i liceum. W końcu każdy Kowalski, gdy zna się na ekonomii, bardziej świadomie inwestuje swoje pieniądze i jest mniej podatny na populistycznych polityków.
not. mista
Dziura budżetowa wysysa nasze oszczędności Michał Stangret: Laureat konkursu, podobnie jak pan, podkreśla, że Polacy muszą nauczyć się oszczędzać. Ale czy mamy tyle pieniędzy, by jeszcze coś odłożyć? Prof. Leszek Balcerowicz, przewodniczący kapituły konkursu "Młody Ekonomista": - To błędne myślenie związane z przekonaniem, że w kraju biednym nie da się oszczędzać. Chiny, kraj ciągle biedny, ma gigantyczne oszczędności prywatne, Stany Zjednoczone, kraj bogatszy, ma niskie oszczędności prywatne. Poziom zamożności nie jest wyznacznikiem oszczędności. Ale jeśli chodzi o oszczędzanie w skali kraju, to pamiętajmy, że czynnikiem ujemnym jest deficyt budżetowy. Jeśli byłoby tak, że wydamy wszystko, co zarobimy, to nie byłoby dróg, nowych fabryk. Ktoś wcześniej po prostu musi najpierw odłożyć pieniądze mające to sfinansować. A więc jeśli chcemy się szybko rozwijać, to trzeba uzdrowić finanse publiczne, czyli spowodować, by ta czarna dziura nie wysysała naszych oszczędności. Jakie pozytywne wnioski płyną z tych prac nadesłanych na konkurs? - Okazało się, że jest wśród młodych osób spora grupa aktywnych ludzi, którzy mają ochotę pochylić się nad wspólnym przecież problemem przyszłości gospodarczej i rozwoju naszego państwa. Chodzi o to, by z młodego pokolenia takie osoby wyłowić i zachęcić je do kontynuowania swych zainteresowań i przez to wzmocnić społeczeństwo obywatelskie.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl