>>
Jak oduczyć psa żebrania 26 państw należących do Unii Europejskiej już ratyfikowało traktat lizboński, który ma zmienić funkcjonowanie wspólnoty. Wyjątkiem są Czesi. Wczoraj ponownie pokazali, że im się nie spieszy. Czeski Trybunał Konstytucyjny na wniosek kilkunastu prawicowych senatorów miał stwierdzić, czy traktat lizboński jest zgodny z tamtejszą ustawą zasadniczą. Decyzję odroczył jednak do 3 listopada, wysłuchując wczoraj przedstawicieli stron uczestniczących w rozprawie.
Czym zaniepokojeni są czescy senatorowie? Wniosek do trybunału złożyła grupa polityków, głównie ze współrządzącej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS). Wyrazili obawę, że traktat stawia unijny trybunał sprawiedliwości ponad sądy narodowe poszczególnych państw Unii. Zdaniem polityków negatywne skutki przyniesie też zniesienie w nowym traktacie prawa weta przy podejmowaniu wielu ważnych decyzji. Reprezentujący autorów wniosku senator Jirzi Oberfalzer oczekuje też, że Trybunał powinien jasno określić, czy po przyjęciu traktatu Unia będzie organizacją międzynarodową, czy też czymś w rodzaju superpaństwa. Inny argument dotyczył możliwości wystąpienia z Unii, co według senatorów jest w traktacie lizbońskim utrudnione.
Te wszystkie wątpliwości sprawił, że traktatu do dziś nie podpisał czeski prezydent Vaclav Klaus - jako ostatni w Unii. Komentatorzy mają nadzieję, że 3 listopada czeski trybunał uzna, że traktat z Lizbony nie zagraża Czechom. - Jeśli jednocześnie na rozpoczynającym się jutro szczycie UE uda się uzgodnić, że w Czechach, podobnie jak w Polsce i Wielkiej Brytanii, nie obowiązuje Karta Praw Podstawowych, to można mieć nadzieję, że zaraz po orzeczeniu Trybunału podpisze go także prezydent Klaus - mówi Jakub Groszkowski, ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Klaus obawia się bowiem, że pewne zapisy Karty mogłyby otworzyć drogę do sądowych wniosków o zwrot mienia pozostawionego przez wysiedlonych po wojnie Niemców sudeckich.
Czy coś jeszcze może zagrozić traktatowi? Posłowie i senatorowie z PiS. Podobnie jak czescy senatorowie, chcą, by zbadano zgodności zapisów traktatu z konstytucją RP. Politykom z PiS najbardziej zależy na tym, by trybunał potwierdził wyższość Konstytucji RP nad prawem unijnym. Pod wnioskiem podpisało się już ponad 60 parlamentarzystów, a wśród nich znany przeciwnik Unii senator Ryszard Bender. Co by się stało, gdyby trybunał uznał, że traktat z Lizbony jest niezgodny z naszą ustawą zasadniczą?
- Jeśli trybunał by tak stwierdził, to traktat nie mógłby u nas obowiązywać, nawet gdyby wszedł w życie w całej Unii. Musielibyśmy go wypowiedzieć - twierdzi konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek. - To jednak byłoby szaleństwo i skompromitowałoby to nas w oczach całej Europy, więc mam nadzieję, że sędziowie trybunału wezmą to pod uwagę - dodaje.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl