http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rząd źle obstawia walkę z e-hazardem

Jacek Różalski
2009-10-28, ostatnia aktualizacja 2009-10-28 18:34

Rządowy plan walki z hazardem w sieci może okazać się tylko zestawem pobożnych życzeń. Blokowanie stron wirtualnych kasyn oraz monitoring kont bankowych można bez problemu obejść


Fot. bwin
>> Jak oduczyć psa żebrania

Ogłoszona dwa dni temu przez premiera Donalda Tuska wojna z hazardem zakłada m.in. całkowity zakaz takich gier w internecie. Co prawda w Polsce hazard w sieci już jest nielegalny, ale dla ok. dwóch milionów graczy to nie problem. Można tam zagrać, wygrać i przegrać m.in. w ruletkę, pokera, lub obstawiać zakłady bukmacherskie. Wszystko po polsku.

Z tym wszystkim rząd chce skończyć, przygotowując nowelizację ustawy hazardowej. Szczegóły? Niewiele. Walką z hazardem, w tym internetowym, ma się zająć służba celna.

Wiceminister finansów Jacek Kapica ujawnił, że ustawa zobowiąże operatorów internetowych do blokowania stron hazardowych. - Zamierzamy monitorować połączenia między polskim dostawcami internetu (providerami) a zagranicznymi serwisami prowadzącymi gry - zapowiedział.

- Technicznie jest to możliwe, ale blokowanie stron jest mało skuteczne, bo użytkownicy internetu mogą prosto i legalnie ominąć ten zakaz. Można też przenieść internetowe kasyno pod inny adres www, którego nie będzie na oficjalnej liście stron, jakie rząd chciałby zablokować - mówi Lidia Stępińska-Ustasiak z UPC Polska.

Operatorzy pytają także, kto będzie ustalał zakazane adresy i monitorował dostęp do nich. - I czy taka działalność nie będzie sprzeczna z obowiązującą w Unii wolnością gospodarczą? Przecież firmie, która legalnie działa np. na terenie Malty, nie można zabronić działalności w Polsce - twierdzi Iwo Bulski, wydawca serwisu E-play, polskiego portalu branży hazardowej. Tak jak jego koledzy z branży, powołuje się na orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który w 2004 r. stwierdził, że "próby blokowania stron z hazardem stanowią ograniczenie unijnych zasad swobody przedsiębiorczości i swobody świadczenia usług".

- Ale takie ograniczenia mogą być zgodne z prawem Unii Europejskiej, jeśli ustawodawca krajowy wykaże, że robi to w interesie publicznym - zastrzega mecenas Katarzyna Woroszylska z kancelarii prawnej E|N|W|C. - Tak było w przypadku Bwin - austriackiej firmy bukmacherskiej, którą rząd Portugalii ukarał za przyjmowanie zakładów. Zdaniem ETS, państwa członkowskie Unii Europejskiej mają dużą autonomię w regulowaniu hazardu.

Rząd chce też nękać internetowych hazardzistów poprzez monitorowanie ich kont bankowych, by w ten sposób ustalić, kto wzbogacił się na hazardzie. - To walka z wiatrakami. Przecież można założyć konto za granicą i stamtąd pobierać wygrane - ostrzega ekonomista Marek Zuber. Zabronić zakładania kont poza Polską zaś nie można. Czy rządowi spece o tym nie wiedzą? - Szczegóły techniczne walki z e-hazardem będą dopiero w ustawie lub w rozporządzeniach do niej. W tej chwili jeszcze ich nie znam, ale damy sobie ze wszystkim radę - zapewnia Witold Lisicki z Ministerstwa Finansów.

Były wicepremier i obecny szef klubu PO Grzegorz Schetyna przyznał zaś wczoraj, że całkowita delegalizacja hazardu nie będzie łatwa. - Firmy hazardowe są zarejestrowane poza Polską. Trudno wprowadzić prawo, które zabroni im funkcjonowania, ponieważ internet jest wolnym medium.

- Mam nadzieję, że pomysły rządu nie zostaną zrealizowane. Są groźne. Rząd zamierza inwigilować to, co robimy w internecie, sprawdzać nasze konta i doprowadzi do tego, że hazard internetowy zejdzie do podziemia - ostrzega Andrzej Sadowski z Centrum im. A. Smitha.

Marcin Peterlik z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową dodaje zaś: - Rząd zrobiłby lepiej, legalizując e-hazard i czerpiąc z niego zyski dla budżetu.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów