>>
Jeżowe pogotowie Grzegorz Rudynek: Na drogach znów zrobi się nerwowo. Andrzej Markowski: - Głównie przez wzmożony ruch. Więcej będzie kierowców i więcej sytuacji wzbudzających irytację. Np. w korku baba zostawi przed sobą miejsce na trzy samochody i mężczyznę ogarnia szał.
Co zrobić, żeby być ponad to? - We własnym domu to ja decyduję, co się dzieje. W samochodzie i jego najbliższej okolicy jest podobnie. I przy wzmożonym ruchu w tę przestrzeń wkracza ktoś inny. Moja wolność zostaje ograniczona i wolniej niż planowałem przemieszczam się z punktu A do B. Bo ta baba jeździć nie umie, bo ktoś się wpycha, ktoś inny nie użył kierunkowskazu lub wyprzedza. A że mężczyzna lubi rywalizację, a jak jest wyprzedzany, to ją przegrywa. Tego już nie lubi. Wtedy najlepiej na te sytuacje spojrzeć z dystansu, z lotu ptaka. Zdać sobie sprawę, że nerwy niczego nie zmienią, a jeszcze pogorszą samopoczucie. W podobny sposób motywują się sportowcy. Adam Małysz opowiadał, że w przed skokiem wyobrażał sobie, jak ogląda siebie na skoczni właśnie z boku.
No dobrze, spojrzę na to wszystko z góry, zdystansuje się, ale i tak ktoś będzie pukał się w czoło, poganiał światłami, trąbił. I na takich kierowców nie zwracać uwagi? - Tacy kierowcy do tzw. wychowawcy. Najprościej odpowiedzieć sobie, że to ich problem. Jadąc warto notować sobie w myślach spostrzeżeniach i definiować kierowców: że ten jest właśnie wychowawcą, ten wściekłym Mad Maxem, tamta słodką idiotką. I pomyśleć, że ja też mogę zostać tak sklasyfikowany przez innych kierowców. Pamiętajmy, że na drodze nie jesteśmy sami: są też inni kierowcy, lepsi i gorsi.
Opanowałem wszystko, co dzieje się wokół samochodu. Co dekoncentrować może w środku? - Pasażerowie: teściowa coś gada, dzieci się kłócą, a żona wypomina, że wcześniej trzeba było skręcić w prawo. To wszystko dekoncentruje kierowcę. Jak przy rozmowie telefonicznej, nawet przy użyciu systemu głośnomówiącego. Czy po odłożeniu słuchawki może pan opowiedzieć, co się działo za samochodem?
Nie bardzo. - No właśnie. Dlatego apeluję do pasażerów: jeśli chcecie dojechać na cmentarz i na nim nie zostać, nie prowadźcie rozmów dotyczących kierowcy.
Jeszcze jakieś rady? - Po raz kolejny trzeba zaapelować o odpowiedzialność. Statystyki mówią, że właśnie w okolicach 1 listopada policja łapie najwięcej nietrzeźwych kierowców. Wtedy często odbywają się, krótkie, jednodniowe wyjazdy, bez noclegu i po obiedzie u rodziny można usłyszeć: "wypij jednego".
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl