http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uniezależnienie się od rosyjskiego gazu to na razie mrzonka

Jacek Różalski
2009-10-29, ostatnia aktualizacja 2009-10-29 20:28

Jeśli do końca roku nie uda się podpisać z Rosją umowy gazowej, zimą mogą być kłopoty z ogrzewaniem. Problemem jest spór o cenę tranzytu gazu na Zachód. Negocjacje kierowane przez wicepremiera Waldemara Pawlaka miały się skończyć w październiku, ale wciąż trwają

Waldemar Pawlak zostanie wicepremierem
Fot. AG
Waldemar Pawlak zostanie wicepremierem
ZOBACZ TAKŻE
>> Jeżowe pogotowie

Z Andrzejem Szczęśniakiem, analitykiem rynku paliw, rozmawia Jacek Różalski

Od lat słyszymy o konieczności uniezależniania się od dostaw surowców z Rosji, a nasz rząd zgodził się właśnie na zwiększenie importu rosyjskiego gazu z 7 do 11 mld m3 i to do 2037 r.

- Uniezależniania próbowały kolejne rządy i do dziś nic z tego nie wyszło. Były różne pomysły, w tym dostawy z Niemiec i budowa gazoportu w Świnoujściu, ale do tej pory niczego nie zbudowano. Rząd nie ma więc wyjścia i musi podpisać z Rosjanami kontrakt, bo inaczej czeka nas zmniejszenie dostaw gazu lub przerwy w jego dostarczaniu dla przemysłu.

Czyli od dostaw gazu z Rosji nigdy się nie uniezależnimy?

- Dywersyfikacja ma uzasadnienie i szansę tylko wtedy, jeśli będziemy potrzebowali jeszcze więcej gazu niż obecnie. Warunkiem jest przestawienie energetyki z węgla na gaz. Wtedy będzie to uzasadniało szukanie innych dostawców i budowę gazoportów, do których gaz będzie dostarczany z Zatoki Perskiej. W tej chwili dostawy gazu z Rosji na wynegocjowanym poziomie są najbardziej ekonomiczne.

Czy umowa na tyle lat nie jest jednak przesadą?

- Była opcja, by podpisać kontrakt na trzy lub cztery lata, aż zbudujemy gazoport. Gdyby jednak budowa się opóźniła, musielibyśmy renegocjować umowę z Rosjanami i zapłacilibyśmy za gaz znacznie więcej.

A ile teraz płacimy?

- To może wydać się absurdalne, ale to tajemnica państwowa. W innych krajach europejskich wywołuje to śmiech, bo niemal wszędzie ceny za gaz są jawne. Niemcy płacą Rosjanom 230 dol. za 1 tys. m3, Białorusini 115 dol. a Ukraińcy 198 dol.

Powinniśmy domagać się obniżenia obecnie płaconej kwoty, bo Rosjanie nie zgadzają się na podwyższenie opłaty za tranzyt przez nasz kraj gazu na Zachód. Teraz płacą 1,55 dolara za 1 tys. m3. Polska proponuje stawkę między 1,5 a 2 dol., co odpowiada europejskiemu poziomowi u innych operatorów. Rosjanie woleliby zostać przy starej stawce.

A co w razie fiaska umowy? Zabraknie gazu w kuchenkach?

- Nie spodziewam się zakończenia rozmów fiaskiem. Obaw o kuchenki nie ma. Po pierwsze, są zapasy, po drugie, w razie zagrożenia ogranicza się dostawy do większych odbiorców, po trzecie, gaz do domów możemy czerpać z krajowego wydobycia. Sukces rozmów zależy od wynegocjowania opłat za tranzyt gazu na Zachód i ustalenia wpływów w spółce, która to nadzoruje.

Do tej pory robił to EuRoPol Gaz. Spółka miała trzech udziałowców - dwóch państwowych (PGNiG z Polski i Gazprom z Rosji), które miały po 48 proc. udziałów oraz Gas-Trading należący do Aleksandra Gudzowatego z 4 proc. To dawało Polakom przewagę. Po wyeliminowaniu Gudzowatego, czego zażądał Władimir Putin, oba państwa będą miały po 50 proc.

Mówi się jednak, że teraz to Rosjanie będą mieli w EuRoPol Gazie decydujący głos.

- Polska z powodu obecności pana Gudzowatego nie miała żadnej przewagi w EuRoPol Gazie. Jego firma nie dbała o interesy państwa, tylko o własne. Podział udziałów 50 na 50 stosowany jest w niemal wszystkich europejskich spółkach tranzytowych. Podział wpływów w EuRoPol Gazie zależy od kompetencji organów spółki. Wedle starej umowy głos decydujący miał przewodniczący rady nadzorczej - Rosjanin. Teraz trzeba wynegocjować zasadę jednomyślności przy podejmowaniu decyzji. Wówczas w razie czego Polska będzie mogła zastosować weto.

Ile płacimy za gaz
Polska zużywa rocznie około 14 mld m3 gazu ziemnego. Import ze Wschodu to ok. 9 m3. - ok. 63 proc. krajowego zużycia. W 2007 r. kupiliśmy z Rosji 6,5 mld metrów gazu, a z Uzbekistanu - ok. 2,3 mld metrów. Za 1 mld m3 gazu płacimy Rosji między 270 a 300 dol. Resztę zapotrzebowania pokrywają dostawy z Niemiec, a 1/3 z gazu pochodzi ze złóż krajowych.



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów