http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy Polska powie "weto"?

Jacek Różalski
2009-10-29, ostatnia aktualizacja 2009-10-29 20:34

Nasza delegacja na szczycie Unii Europejskiej nie zgadza się, by Polska płaciła za walkę ze zmianami klimatu więcej niż państwa od nas bogatsze. Popierają nas nowi członkowie UE

Parlament Europejski
Fot. CHRISTIAN LUTZ AP
Parlament Europejski
>> Jeżowe pogotowie

Polsce udało się skrzyknąć koalicję państw, które podobnie jak my nie zgadzają się ponosić zbyt dużych kosztów walki z ociepleniem klimatu. Związane jest to z propozycją Komisji Europejskiej, która kilka miesięcy temu zasugerowała, żeby wszystkie najbogatsze państwa świata pomagały biedniejszym w ograniczaniu emisji CO2, którą uznaje się za główny powód zmian klimatycznych. Koszt pomocy dla państw trzeciego świata KE obliczyła na 100 miliardów euro rocznie. Sporą część tej sumy (mówi się o 15 mld euro) miałaby wpłacić Unia Europejska. Ale nie wszystkie państwa tyle samo. Bogate państwa starej Unii, m.in. Francja, Wielka Brytania i państwa skandynawskie chcą, by opłata zależała od tego, ile CO2 dany kraj emituje. To sprawiłoby, że do "klimatycznego koszyka" Polska wkładałaby więcej niż kraje Europy Zachodniej, których nowocześniejsze gospodarki emitują o wiele mniej CO2 niż nasza, wciąż oparta głównie na węglu.

Dlatego Polska i 8 nowych państw UE (m.in. Węgry, Czechy, Słowacja, Litwa) chcą, by koszt walki z ociepleniem klimatu był uzależniony od kwoty, którą poszczególne kraje Unii wpłacają na pomoc rozwojową, i od PKB. Polscy dyplomaci przedstawili wyliczenia. Zakładając, że UE zgodziłaby się nie na 15, ale tylko na 8 mld euro wsparcia rocznie, to i tak Polska miałaby płacić 230 mln euro rocznie. Jeśli opłata zależałaby od emisji CO2 - musielibyśmy włożyć do wspólnego koszyka nawet 600 mln euro.

Premier Donald Tusk i przywódcy pozostałych nowych państw Unii zapowiedzieli, że będą się domagać, by we wnioskach podsumowujących szczyt znalazły się szczegółowe zasady podziału "obciążeń klimatycznych". - Polski punkt widzenia zyskał akceptację ośmiu państw. Mamy wspólne stanowisko. To oznacza, że istnieje bardzo poważna szansa uchronienia Polski i innych krajów przed nadmiernymi obciążeniami - oświadczył Donald Tusk.

Problem w tym, że w dokumencie przygotowanym przez przewodzącą w tym półroczu Unii Szwecję nie ma szczegółów, ile kto będzie płacił. Czy w razie niekorzystnych dla nas zapisów Polska jest gotowa zgłosić weto? Donald Tusk powiedział, że nikogo nie ma zamiaru straszyć, bo wydaje się, że nie trzeba będzie podejmować jakichś drastycznych decyzji.

Brak porozumienia w sprawie finansowania walki z ociepleniem klimatu może sprawić, że państwom Unii nie uda się wypracować wspólnego stanowiska na grudniowy szczyt ONZ w Kopenhadze. Ma być tam uzgodnione ogólnoświatowe porozumienie w sprawie redukcji emisji CO2.

Na kończącym się dziś szczycie politycy unijni rozmawiali też o obsadzie nowego stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej. Wśród kandydatów najczęściej wymienia się nazwiska byłych premierów Wielkiej Brytanii Tony'ego Blaira, Luksemburga Jean-Claude'a Junckera, Finlandii Paavo Lipponena i Holandii Jana Petera Balkenende. Będzie go można jednak powołać dopiero po ratyfikowaniu traktatu lizbońskiego przez prezydenta Czech Vaclva Klausa, który wciąż tego nie zrobił.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos