>>
Jeżowe pogotowie Zaostrzyć walkę z nielegalnymi straganiarzami chce sejmowa Komisja Przyjazne Państwo. Przygotowała małą nowelizację kodeksu wykroczeń, która wprowadza surowsze kary za nielegalne zajęcie chodnika lub ulicy. - Handel uliczny w miejscach do tego nieprzeznaczonych fatalnie wpływa na wizerunek miasta i jest uciążliwy dla otoczenia - tłumaczą posłowie. Jest jeszcze jeden argument. Straganiarze są nieuczciwą konkurencją dla płacących podatki sklepikarzy, mogą ich wręcz zniechęcać do legalnej działalności.
Nielegalny handel to spory problem głównie w dużych miastach, takich jak Warszawa, Łódź, oraz popularnych kurortach typu Zakopane czy Kołobrzeg. Handlarze ciągle powracają na chodniki i bawią się ze strażnikami miejskimi. Na ich widok pakują towar do torby i czekają albo schodzą z chodnika, który jest już poza pasem drogi. Niektórym opłaca się zapłacić maksymalnie kilkusetzłotowy mandat za zajęcie pasa drogowego lub handel bez zarejestrowanej działalności gospodarczej, bo wrzucają to w koszty działalności. Tym bardziej, że część straganów to własność przedsiębiorców, którzy zwietrzyli na tym niezły biznes. Wynajmują bezrobotnych i codziennie rozwożą ich po mieście, nie martwiąc się pozwoleniami. - Straż miejska nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Zwłaszcza kiedy jeden właściciel rozstawia nawet kilkanaście straganów z towarem - Handlarze biorą mandat, przekazują właścicielowi i stoją dalej. A tamten płaci go lub nie - mówi "Metru" Mirosław Sekuła, wiceszef Komisji Przyjazne Państwo.
Posłowie chcą, żeby straż miejska mogła towar rekwirować od ręki. Ale konfiskata nie będzie obowiązkowa i nie obejmie wszystkich. Raczej nie grozi ona starszym paniom lub drobnym handlarzom, tylko "hurtownikom", uporczywie łamiącym prawo. W takich przypadkach straż miejska zacznie bowiem kierować sprawy do sądu, który będzie mógł nałożyć 5 tys. zł grzywny (dziś to 500 zł). Będzie ona opłacana z zarekwirowanego towaru. Natomiast najbardziej oporni handlarze, szarpiący się z interweniującą strażą, trafią do aresztu lub będą pracować społecznie. - Ale my nie chcemy przeganiać pań, które handlują sznurówkami lub pietruszką. Strażnik najpierw poinstruuje, że tam nie można handlować - zapewnia rzecznik warszawskiej straży miejskiej Monika Niżniak.
Strażnicy cieszą się z propozycji nowych przepisów, bo już sama groźba natychmiastowej konfiskaty odstraszy wielu straganiarzy. Problemy mogą być jednak z magazynami na towar. W stolicy takich obaw nie ma, bo już dziś może on być odbierany przez urzędników ratusza. Są jednak wątpliwości, czy to legalne - nowe przepisy mają je rozwiać.
Prace nad nowelizacją kodeksu wykroczeń Sejm zacznie w tym tygodniu. Mirosław Sekuła liczy, że posłowie poprą projekt jego Komisji. - Wspierają nas straże miejskie, od Świnoujścia po Zakopane - zapewnia. Wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak zastrzega jednak, że najpierw musi zobaczyć projekt. Za to rzecznik SLD Tomasz Kalita zastanawia się, czy kryzys to dobry moment na walkę z ulicznym handlem. - Z jednej strony to nielegalny handel i trzeba uporządkować ulice, ale część ludzi z tego żyje, część tam kupuje - zastanawia się Kalita.
Wątpliwości ma też Sąd Najwyższy. W opinii dla Komisji sugeruje, żeby jasno zapisać, że konfiskata towaru obejmie tylko handlarzy-recydywistów oraz "hurtowników", będzie to także kara za blokowanie miejsca dla pieszych i samochodów.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl