>>
Jak oduczyć psa żebrania
Obecność wirusa A/H1N1 potwierdzono wczoraj u trojga mieszkańców Warszawy. Na nową grypę zachorowało dwóch nastolatków ze stołecznego Ursynowa. Bracia, 12- i 16-latek, są pod stałą obserwacją epidemiologów, ale leczą się w domu, nie w szpitalu. A/H1N1 potwierdzono też u ciężarnej kobiety, która przebywa w szpitalu Bielańskim. Na ten rodzaj grypy choruje także m.in. przebywający od piątku w szpitalu w Łańcucie 17-letni student z Ukrainy.
Fałszywy okazał się za to alarm, jaki podniosły służby sanitarne w związku z zachorowaniami studentów Uniwersytetu Warszawskiego, którzy wrócili z objawami grypy z Ukrainy. - Po przebadaniu próbek mamy pewność, że to nie A/H1N1 - poinformował wczoraj główny inspektor sanitarny Tomasz Misztal.
GIS coraz uważniej przygląda się za to sytuacji w szkołach, w których - według epidemiologów - najłatwiej o zakażenie wirusem grypy poprzez drogę kropelkową. Dyrektorzy dostali polecenia, że jeżeli zachoruje więcej niż 20 proc. uczniów, mają informować o tym sanepid. A co tydzień na biurka epidemiologów powinny też spływać raporty ze szkół, ilu uczniów choruje.
Obecnie do końca tygodnia wolne mają uczniowie gdańskiego Zespołu Szkół Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 7, w którym we wtorek na zajęcia przyszła zaledwie połowa z 342 uczniów.
- Jednak żadne dziecko nie trafiło do szpitala. Z objawami grypy lub przeziębienie leczą się w domu - tłumaczy dyrektor szkoły Bogdan Derkowski.
Krajowy Komitet ds. Pandemii Grypy, w skład którego wchodzą epidemiolodzy, urzędnicy i służby sanitarne, mimo kolejnych zachorowań podtrzymuje swoją decyzję, że na razie Polska nie kupi szczepionki przeciw wirusowi. Tym samym jesteśmy jednym z nielicznych krajów Europy, który nie chce szczepień. Takich oporów nie mają Czesi, Niemcy, a także Francuzi i Włosi.
Minister zdrowia Ewa Kopacz ma jednak wątpliwości, czy ta forma profilaktyki jest skuteczna. - Gdybym miała sto procent pewności, że ta szczepionka jest panaceum na świńską grupę, to na pewno kupiłabym ją - stwierdziła wczoraj w radiu TOK FM. Kopacz utrzymuje, że badania nad szczepionką koncerny farmaceutyczne prowadziły zbyt krótko, by mieć pewność, że nie powoduje skutków ubocznych. - Te informacje są niedostępne. Koncerny ich nie podały, to jest dziwne - oceniła szefowa resortu. Zapewniła jednak, że pod dostatkiem mamy stosowanego w leczeniu wirusa leku Tamiflu. Nie podała jednak, jak duże są to zapasy.
Do tej pory potwierdzono w Polsce 187 przypadków zakażenia wirusem A/H1N1. W coraz większą panikę wpadają też Białorusini, którzy masowo zaczęli kupować maseczki i środki wzmacniające organizm. Chociaż zakażenie potwierdzono zaledwie u 59 osób, to rząd w Mińsku ogłosił, że sprowadzi 100 tys. jednorazowych maseczek z Litwy.