Komisja śledcza ds. hazardu wystartowała. W piątek wybrano siedmiu jej członków: trzech z PO, dwóch z PiS i po jednym z PSL i SLD. Szefem został Mirosław Sekuła z PO, a zastępcą Bartosz Arłukowicz z SLD. Jutro posłowie mają zaproponować plan pracy komisji, która ma wyjaśnić kulisy nacisku lobbystów od hazardu na polityków za rządów SLD, PiS i PO.
Z Mirosławem Sekułą (PO), szefem komisji śledczej ds. afery hazardowej, rozmawia Mariusz Jałoszewski Mariusz Jałoszewski: To będzie już ósma komisja śledcza w Sejmie RP. Jaki jest pana pomysł na nią? Mirosław Sekuła: - Jeśli chcemy korzystać z doświadczeń poprzednich komisji, to musimy zmodyfikować tryb pracy, bo mamy krótki termin działania. Komisja ds. Blidy pracuje już dwa lata, my na przedstawienie sprawozdania mamy cztery miesiące. Poinformowałem już posłów, żeby zarezerwowali sobie czas. Chcę, by w tygodniach, gdy nie zbiera się Sejm, komisja miała sześć posiedzeń, od wtorku do piątku, również po południu. Zaś w tygodniu sejmowym posiedzenia we wtorek i w piątek. Każde do czterech godzin.
Jaki okres najpierw będzie wyjaśniany - rządu PO czy SLD, a potem PiS? - Najpierw musimy zapoznać się z procesem legislacyjnym ustaw hazardowych od 2002 r. Trzeba przypomnieć wszystkie nowelizacje, czego dotyczyły. To nudne. Już mi się oberwało, że zanudzę komisję na śmierć. Ale w komisji pracuje się podobnie jak w NIK, której byłem prezesem. Postępowanie jest nudne, widowiskowe są dopiero wnioski. Dokumenty chcemy wziąć z wszelkich możliwych źródeł: Kancelarii Sejmu, Kancelarii Premiera, ministerstwa sportu, finansów oraz sprawiedliwości. Zamierzam zwrócić się do prokuratora generalnego o kwerendę wszystkich dochodzeń i postępowań w sprawach hazardowych. Pierwsi świadkowie będą przesłuchani najwcześniej za dwa tygodnie, ale zdecyduje o tym cała komisja.
Kiedy zbadacie, czy z Kancelarii Premiera wyszedł przeciek o akcji CBA? - Na pierwszym miejscu powinna być legislacja w sprawie hazardu, bo tylko Zbigniew Wassermann i Beata Kempa z PiS mają certyfikat dostępu do materiałów ściśle tajnych. A może on być konieczny przy badaniu materiałów CBA. Wyrobienie certyfikatu trwa ok. miesiąca.
Kogo wezwiecie? Drzewiecki, Chlebowski, biznesmeni od hazardu pójdą na pierwszy ogień? Czy nadal pan uważa, że nie powinno być konfrontacji Tusk - były szef CBA, za co zebrał pan głosy krytyki? Według sondaży Polacy czekają na tę konfrontację. - Nazwiska wynikną z dokumentów. Wcześniej czy później na pewno będą to główni bohaterowie afery hazardowej. O konfrontacji Tusk - Mariusz Kamiński zdecyduje komisja. Jestem zaskoczony, że moje wcześniejsze słowa wywołały burzę. Może najlepiej wpuścić na ring premiera i prezydenta, żeby się okładali, a gawiedź miała uciechę? Ale straci na tym autorytet państwa. Jak ktoś chce cyrku, niech idzie do cyrku. A jak ktoś chce prawdy, to niech da nam spokojnie pracować.
Wezwie pan na przesłuchanie b. premierów Leszka Millera i Jarosława Kaczyńskiego oraz wicepremiera Przemysława Gosiewskiego? - Wszystkie osoby, które miały wpływ na legislację w sprawie hazardu, prawdopodobnie będą się z komisją spotykać.
- Nie obawia się pan, że komisja zmieni się w polityczny cyrk? Opozycja zapowiada, że chce skupić się głównie na okresie rządu Platformy, więc może sabotować inne wątki. Zwłaszcza PiS, bo nie daliście im wiceprzewodniczącego komisji. - Nie nastawiam się na starcia, tylko na współpracę. Jak posłowie będą nierzetelnie pracować lub realizować politykę partyjną, to ryzykują swoją reputację. Nie mamy też oczywistej przewagi, bo PSL mówi jasno, że umowa koalicyjna nie uwzględnia wspólnego stanowiska w komisji śledczej. Mają trochę żalu, że gdy media oskarżały ich o aferę nepotyzmową, to zostawiliśmy ich na lodzie. Więc teraz mówią nam: sami sobie radźcie. Ale wierzę, że stworzymy merytoryczny team i że media nie zagryzą nas, zanim dojdziemy do prawdy.
Masz temat dla reportera Metra? Pisz:
metro@agora.pl