Rząd poprawia kodeks karny. Nowy minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski powołał komisję kodyfikacyjną prawa karnego, którą rozwiązał jego poprzednik Zbigniew Ziobro. Wtedy komisja chciała zaostrzać kary dla przestępców. Nowa pójdzie w przeciwnym kierunku, co zapowiada jej przyszły szef prof. Andrzej Zoll z Uniwersytetu Jagiellońskiego, były prezes Trybunału Konstytucyjnego i rzecznik praw obywatelskich
Mariusz Jałoszewski: Jest pan współautorem nowelizacji kodeksu karnego z 1997 r. oraz ostatniej dużej nowelizacji kodeksu przyjętej przez Sejm w ubiegłym tygodniu. A teraz pokieruje pan nową komisją kodyfikacyjną prawa karnego. Co tym razem chce zmienić prof. Zoll i jego ekipa?
prof. Andrzej Zoll: Nie widzę potrzeby spektakularnych zmian w kodeksie karnym, bo dużo spraw załatwiła właśnie ostatnia duża nowelizacja, którą przyjął Sejm. Dziś mamy bałagan w projektach, bo jak tylko coś się wydarzy, to od razu zmienia się kodeks karny. Dlatego nasza komisja powinna je opiniować. Chcę też rozwijać kary poza murami więzienia. Zamiast zamykać ludzi i produkować recydywistów, trzeba zadbać o rozwiązania, które jeszcze bardziej zachęcą sądy do orzekania prac społecznych na rzecz lokalnych społeczności. Nie do końca jest też rozwiązana sprawa przestępstw internetowych. Trzeba ludzi zabezpieczyć nie tylko przed pedofilami, lecz także oszustami.
Czyli drobni przestępcy do mioteł i pielenia klombów. Nie obawia się pan, że hasła łagodniejszego traktowania zachęcą innych do wejścia na ścieżkę bezprawia i ściągną na komisję gromy, głównie PiS, które jest zwolennikiem zaostrzania kar?
Jestem na to przygotowany. Ten populizm charakteryzuje tylko jedną grupę. Nie należy się tym przejmować. Chcę mówić o racjonalizacji kar, nie łagodzeniu. Może nawet w niektórych przypadkach kary będą surowsze, ale ich zaostrzanie nie jest celem komisji.
Czy uda się w końcu rozwiązać największą bolączkę naszego wymiaru sprawiedliwości, czyli trwające latami procesy?
W procedurze karnej jest dużo do poprawienia. Chciałbym, żeby sprawy w sądzie kończyły się na pierwszym posiedzeniu. Trzeba skończyć z ciągłym odraczaniem.
Kolejny nierozwiązany problem to pijani kierowcy. Nie sądzi pan, że kary za zabicie kogoś na drodze, gdy sprawca jest pod wpływem alkoholu są zbyt łagodne? Może trzeba w końcu zabierać samochody albo stosować dożywotni zakaz siadania za kierownicą?
Taki zakaz już jest, choć nie zawsze jest skuteczny. Pokazuje to ostatnia sprawa kierowcy z lubelskiego, który był już karany za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu i mimo to spowodował kolejny wypadek. A konfiskata samochodu to nie jest dobry pomysł. Ale można się zastanowić, czy wypadek śmiertelny spowodowany przez pijanego kierowcę nie powinien być traktowany jako zabójstwo, i to umyślne, i tak samo jak zabójstwo surowo karany [grozi za to od 8 lat więzienia do dożywocia].
Źródło: Dziennik Metro