http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Masz grypę, zostań w domu

mista
2009-11-11, ostatnia aktualizacja 2009-11-11 17:18

Z Tomaszem Misztalem z Głównego Inspektoratu Sanitarnego rozmawia Michał Stangret

ZOBACZ TAKŻE
Czy wzrost zachorowań w Polsce to początek wielkiej grypowej epidemii?

Nie może być mowy o epidemii. Choć w pierwszym tygodniu listopada odnotowaliśmy ok. 24 tys. zachorowań, to nie można zapominać, że jeszcze w lutym tego roku tygodniowo na grypę zapadało aż 100 tys. osób i nikt nie mówił o epidemii. Sytuacja jest naprawdę normalna, a wpływ na wzrost zachorowań ma po prostu sprzyjająca rozwojowi grypy pogoda. Utrzymuje się duża wilgotność, temperatura raz jest poniżej zera, by potem wrócić na plus. Grypa nie mogła sobie wymarzyć lepszych warunków. W dużej mierze to właśnie od zachowania pogody będzie uzależniony dalszy rozwój sytuacji. Nie wykluczamy, że gdy pogoda się ustabilizuje, zachorowalność może spaść nawet do 2 tys. przypadków tygodniowo.

Ale sytuacja nie jest normalna, skoro kolejne szkoły są zamykane w wyniku ataku grypy.

Nie zapominajmy, że szkoły są zamykane w momencie podejrzenia nasilenia zachorowań. Wiele przypadków to z pewnością zwykłe przeziębienia, zachorowania grypopochodne. Zamknięcie szkoły ma na celu przeciwdziałanie możliwości rozprzestrzeniania się choroby. GIS apeluje o wdrażanie także wielu innych czynności, jak np. wietrzenie sal w połowie trwania lekcji, co już się w placówkach oświatowych odbywa. Jak możemy, staramy się też popularyzować zachowania prewencyjne. Osoby z objawami grypy powinny udawać się do lekarzy i pozostawać w domach. Chodzenie do szkoły lub pracy przyczynia się do rozprzestrzeniania się choroby. Nie kaszlmy też w dłonie, bo podając rękę z zarazkami, przenosimy chorobę. Zasłaniajmy nos i usta, myjmy co godzinę ręce mydłem.

Kolejny kłopot - coraz więcej Polaków chce się szczepić, tymczasem w aptekach i hurtowniach brakuje szczepionek. Czy na szczepienia nie będzie za późno?

Żeby się zaszczepić, najpierw trzeba pójść do lekarza pierwszego kontaktu, a nie do apteki. To lekarz musi zdecydować, czy możemy się zaszczepić. Powinien sprawdzić, czy nasz organizm jest na szczepionkę gotowy. Preparat nie może być podany np. osobie przeziębionej. Tak czy inaczej, na szczepienie nie jest jeszcze za późno, sezon wciąż przed nami. W pierwszej kolejności powinny o tym pomyśleć osoby z grup ryzyka: kobiety w ciąży, dzieci.

A szczepienia przeciw wirusowi A/H1N1? Czy zwlekanie z ich zakupem przez rząd nie jest niebezpieczne?

Ministerstwo nie dopuszcza tych szczepionek, bo firmy farmaceutyczne wciąż nie kwapią się, by wziąć pełną odpowiedzialność za skutki szczepienia. Jeżeli nie mamy takiej pewności, to lepiej poczekać. We Włoszech mimo akcji masowych szczepień przeciwko nowej grypie 97 proc. zakupionych przez rząd szczepionek wciąż nie zostało wykorzystanych. Podobnie jest w wielu innych krajach europejskich, gdzie szczepionka także jest dostępna. Nie zgadzam się więc z twierdzeniem, że ministerstwo wstrzymując się z zakupem szczepionek przeciwko A/H1N1, ryzykuje, że epidemii wystąpi w Polsce.

Ktoś jest chory, ma zdiagnozowaną grypę, skąd ma wiedzieć, czy to nie A/H1N1?

Jeżeli ktoś faktycznie jest zarażony grypą, to o tym, jaka to jest grypa, dowie się podczas wizyty u lekarza pierwszego kontaktu. W momencie podejrzenia choroby pobiera on wymaz, który potem trafia do analizy. Dzięki temu poznamy rodzaj wirusa.



Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów